7 powodów, dlaczego wygodniej wierzyć

 Czyli luźne przemyślenia po obserwacji wierzących członków rodziny.

dlaczego warto wierzyć

Odkąd pamiętam nie wierzę w żadnego boga. W dzieciństwie czytałam dużo bajek, baśni, mitów,legend. Mimo, że wiele z nich było pięknych, nigdy nie wierzyłam w realność opisanych zdarzeń czy światów. Dokładnie tak samo, jak ze światem opisanym w Biblii.

Z upływem lat, obserwując wierzących, zaczęłam się zastanawiać, czemu ludzie wierzą, czemu bezkrytycznie przyjmują zasady i legendy sprzed wielu, wielu lat.
Gdzie rozum, rozsądek, trzeźwe postrzeganie życia i otaczającej rzeczywistości? Po co im to?

Im jestem starsza, tym bardziej zazdroszczę ludziom wierzącym. Jaka to wygoda! Co prawda trzeba dawać co tydzień na tacę, ale zalet jest sporo:

1. Cotygodniowe spotkania w kościele, wspólne modły, wspólne śpiewy. Pozwalają poczuć, że jestem w stadzie, odgonić samotność. Zwielokrotnione powtarzanie frazesów wprowadza wiernych w swoisty trans, pozwala poczuć jedność z grupą. Do tego podczas niedzielnych spotkań w kościele można pokazać swoje najlepsze ciuchy, idąc do komunii poczuć się niczym Anja Rubik na wybiegu.

2. Święta. Genialna impreza. Jest okazja do prezentów, spotkań rodzinnych. W końcu usiądę przy stole z rodziną, której od roku nie widziałem. Napijemy się ze szwagrem, pokłócimy z ciotką. Poczujemy się lepsi, bo dom wysprzątany, świąteczne potrawy przygotowane, obowiązek rodzinny odbębniony. Każda okazja do imprezy jest dobra. A taka impreza, to nie to samo, co imieniny. Jest raz w roku, jest co świętować.

3. Opieka nad śmiertelnikami. Dobrze jest wiedzieć, że ktoś nade mną czuwa. Ktoś, od kogo zależy mój los, moje życie. Nie muszę się starać, nie muszę się wysilać. Dalsze życie będzie zgodnie z wolą boską. Pomodlę się, dam na tacę i będzie ok, zdam egzamin, dostanę awans czy zajdę w ciążę. A moje małżeństwo dzięki modłom znów rozkwitnie.

4. Oczyszczenie sumienia. Rewelacyjnym wynalazkiem jest spowiedź. Wyżalę się, opowiem o swych niezbyt chwalebnych uczynkach, odklepię parę zdrowasiek i będzie mi wybaczone. Luuuz. Mam czyste sumienie, nic mnie nie gryzie, mogę spać spokojnie. Uf, jaka ulga. A jutro znów narozrabiam…

5. Brak winy za niepowodzenia. Wszelkie niepowodzenia nie są ode mnie zależne. Spotykają mnie nie dlatego, że się nie starałem czy coś źle zrobiłem. To bóg mnie doświadcza. Cokolwiek bym zrobił i tak mnie spotkają, bo są zgodne z Planem. A przecież wszelkie nieszczęścia i porażki są dla mojego dobra.

6. Dobry Kościół. Wierząc nie widzę całej otoczki Kościoła. Kościół jest dobry, pomaga ubogim, kształci, a księża poświęcają się dla innych. Dzięki nim stajemy się dojrzalsi, mądrzejsi lepsi. Dzięki wpłacanym pieniądzom wspieram Kościół, mogą stawiać kolejne świątynie, kupować kolejne auta – a to wszystko w szczytnym celu szerzenia wiary. Jaka pedofilia, jakie przekręty finansowe? To ploty zawistnych lewaków.

7. Życie wieczne. Któż by nie chciał. Aniołki, harfy, wieczne szczęście. Wystarczy mniej więcej trzymać się powyższych zasad, a czeka nas nagroda po śmierci. To nic, że przewaliłem życie. Po śmierci będzie super. Lepiej, niż teraz…