Domowe sposoby wzmacniania odporności

Sezon infekcji się rozpoczął. W komunikacji miejskiej masa osób kaszlących, prychających, zasmarkanych. W szkołach i przedszkolach wcale nie lepiej, prawie co drugie dziecko przychodzi z jakąś infekcją. Do tego przyszło ochłodzenie, silne wiatry i deszcze, także jak najszybciej trzeba zacząć wspomagać organizm, żeby nie podłapać jakiejś infekcji. W tym poście chciałabym wymienić sposoby, które najlepiej działają na mnie i moją rodzinę. Oczywiście nie na każdego będą tak samo działać, nie uchronią też w 100% przed chorobą, ale taki cudowny specyfik niestety nie istnieje 😉

Domowe sposoby wzmacniania odporności

1. Czosnek. O działaniu czosnku nie będę pisać, bo to chyba każdy wie. Koniecznie surowy i najlepiej rozdrobniony tuż przed podaniem. U mnie bardzo chętnie zjadany w postaci oleju czosnkowego – oliwę z oliwek mieszam z przeciśniętym, lekko posolonym czosnkiem. Takim olejem smaruję chleb na kanapki albo polewam ugotowany (i przestudzony, nigdy wrzący) makaron, ryż czy kaszę. Do tego jeszcze natka pietruszki i niebo w gębie.

2. Napój imbirowy. Kolejny uwielbiany u mnie w domu hit. Obrany imbir kroję w cieniutkie plasterki i wkładam do dzbanka z przegotowaną ciepłą wodą. Po ok. 10 min. wciskam sok z cytryny lub limonki. My pijemy kwaśny, taki lubimy. Ale oczywiście można posłodzić – byle nie białym cukrem.

3. Kiszonki. Warto włączyć do menu zwłaszcza teraz, kiedy są świeżo zakiszone. Należy kupować tylko kiszonki ze sprawdzonych źródeł. Niestety często kapusta jest dokwaszana octem, a ogórki są tak słone, że nie da się ich zjeść. W kiszonki warto się zaopatrzyć w eko sklepie lub u sprawdzonego rolnika na rynku. Buraki można też zakisić samemu – po kilku dniach są już gotowe.

4. Olej lniany. Bogactwo kwasów omega-3. Jeśli nie macie nawyku codziennego picia lub dodawania do posiłku oleju lnianego, w okresie przeziębień warto wprowadzić ten olej do diety. Olej lniany najlepiej kupować w eko sklepach lub aptekach. Musi być przechowywany w lodówce. Ma bardzo krótki okres trwałości. Dodajemy go do potraw zimnych, omega-3 są bardzo wrażliwe na podgrzanie.

5. Sok z aronii lub pigwy. Najlepszy oczywiście jest taki domowej roboty. Ale soki całkiem dobrej jakości można również kupić w eko sklepach lub dobrych zielarniach. Tu niestety też trzeba uważnie czytać etykiety, nie wszystkie soki mają w składzie te owoce, które są narysowane na etykiecie (słynny sok malinowy, który w składzie ma 0,2% soku malinowego).

6. Ruch na świeżym powietrzu. Oczywista oczywistość 🙂 Nawet kiedy pada, czy wieje warto choć na kilka minut wyjść z domu i się przewietrzyć. Idealnie byłoby do parku lub lasu, spacer przy zakorkowanych ulicach to niekoniecznie dobry pomysł.

7. Wietrzenie domu. Często wietrzymy pomieszczenia, nie robiąc przy tym przeciągu. Gruntownie wietrzymy zwłaszcza przed snem, a w cieplejsze dni można już spać przy rozszczelnionym/uchylonym oknie. Dbamy też, aby powietrze było dostatecznie nawilżone.

8. Odpowiednie ubranie. Nie przegrzewamy ani siebie ani dzieci. Wbrew pozorom przegrzanie częściej skutkuje złapaniem infekcji, niż lekkie wychłodzenie. Zwłaszcza po spoceniu się, gwałtowne ochłodzenie organizmu mocno zmniejsza odporność. My preferujemy ubranie „na cebulkę”, tak, aby bez problemu można było zdjąć jedną warstwę ubrania, jeśli zrobi się cieplej.