Uczucia religijne. Czy Ala ma kota?

Poczucie uczuć religijnych z każdym kolejnym dniem nabierają coraz to nowego znaczenia. Od czasu podpisania konkordatu Episkopat konsekwentnie dąży do zabezpieczenia swoich interesów więc lobbuje polityków aby ci ustanawiali prawo, które będzie chroniło wrażliwe sumienia katolików. Absurd tych uregulowań prawnych świadczy tylko o słabości państwa, w którym wyznanie religijne zdominowało politykę.

Sumienie, uczucia, są to pojęcia ulotne, bo należą do intymnej części człowieka. Gorzej się robi, gdy grupa ludzi powołując się na swoją wiarę w jednego z licznych bogów, próbuje przy pomocy świeckiego praw karnego narzucić religijny dogmatyzm całemu społeczeństwu.

Uczucia religijne to pojęcie, które nie powinno pojawiać się Kodeksie Karnym, bo jest to prosta droga do państwa wyznaniowego. Prawo świeckie z definicji nie ma nic wspólnego z katechizmem i zasadami wiary.

Niestety w Polsce od lat Kościół usiłuje katechizm postawić ponad Konstytucję i świeckie prawo.

 „Dla osoby wierzącej prawo ludzkie nie może stać ponad Boskim” – Kardynał Dziwisz.

Tego typu stwierdzenia padają nie tylko z ust hierarchów kościelnych, powtarzają je też politycy — zwłaszcza ci, którzy są dziś przy władzy.

10696155_668833969902828_3930718471728762017_n

We wszystkich religiach zorganizowanych kapłani są od tego, aby nauczać i kształtować sumienia członków swojego kościoła. Ludzie wierzący utożsamiając się ze swoim kościołem, akceptują normy, które narzuca im wiara i albo je wprowadzają w życie, albo ignorują.

Odpowiednio zmodyfikowane pojęcia moralności i sumienia, to zestaw do kontroli społeczeństwa. Każde wyznanie ma swoje mierniki moralne i twierdzi, że wynikają one ze świętych pism oraz bożych objawień, w których to przekazywana jest wola samego boga. Problem w tym, że ten przekaz z nieba jest słyszalny tylko w głowie ogłaszającego..

Art. 196. Obraza uczuć religijnych

Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Ten kuriozalny przepis w kodeksie karnym nie ma sensu. Oparty jest na fałszywym przekonaniu, że można obrazić uczucie religijne. Równie dobrze można dokonać zapisu o obrazie uczucia strachu, złości itp.

Uczucia nie można obrazić, można natomiast obrazić człowieka, który jest wrażliwy na punkcie swoich przekonań/wiary.

Tak to już jest, że gdy próbuje się prawem świeckim zabezpieczać sumienia wierzących, dochodzi do absurdów. Przepis mówi o tym, że do obrazy uczuć dochodzi, gdy znieważany jest publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsca, w którym kult jest wyznawany. Tym samym można się obrazić na wszystko i wszystkich, bo przedmiotem kultu może być każda najbardziej nieprawdopodobna i irracjonalna opowieść lub rzecz.

Zarzucanie innym, że obrażają relatywne uczucia religijne jest infantylne, ponieważ wierzący oczekują od innych bezwarunkowej akceptacji ich wiary, w coś na co nie ma żadnego dowodu. Osoby religijne mają wewnętrzna pewność, że prawda jest po ich stronie. Problem w tym, że pewność nie oznacza posiadania prawdy.

„Pewność jest przywilejem fanatyków. Człowiek, który jest pewny, absolutnie pewny, że to, co mówi lub robi jest słuszne, jest człowiekiem najbardziej niebezpiecznym. Od chwili, w której poczułeś, że jesteś niezdolny popełnić błąd, czujesz się usprawiedliwiony, by nie słuchać pytań przychodzących od innych ludzi lub nie podejmować ich rozpatrywania. Masz po prostu słuszność, a ci, którzy nie zgadzają się z tobą, błądzą. To jest dogmatyzm.” M. Lynch.

Ludzie, którzy się obrażają na tych, którzy krytykują przedmiot ich wiary i domagają się karania ich — nie są religijni. Metafizycznego bytu, który określany jest bogiem, nie można obrazić tak samo, jak nie można obrazić Kubusia Puchatka. Prawda nie jest czymś subiektywnym, nie można jej ustalić na podstawie wiary, więc osoba obrażająca się powinna wpierw sprawdzić, czy jej przekonania są prawdą, a nie wiarą.

Klasyczna definicja prawdy Arystotelesa: „Prawda myśli polega na jej zgodności z rzeczywistością”. Twierdzenie, że istnieje coś, czego nie ma lub może być, jest fałszem, bo równie dobrze może tego nie być. Natomiast prawdą jest powiedzenie, że coś, czego nie ma, tego nie ma, a to, co jest, to jest.

Powiedzenie, że Ala ma kota,  jest prawdziwe tylko wtedy, gdy Ala ma tego kota. 

Wiara w metafizyczne byty nie spełnia wymogów prawdy. Do tej pory nikomu nie udało się wykazać, że bogowie, na których tak chętnie powołują się wierzący, istnieją, stworzyli ludzkość i mają prawo do stawiania ludziom wymogów. Surrealizm twierdzenia, że bóg katolicki jest prawdziwym bogiem, polega na tym, że tak samo i na takich samych przesłankach twierdzą wyznawcy Allaha. Czemu ich bóg jest tym fałszywym a katolicki prawdziwym? W takim ujęciu Ala nie ma kota, więc obrażanie się za krytykę kota jest irracjonalne, a karanie tego grzywną lub więzieniem jest głupotą.

Przepis o ochronie uczuć religijnych ma zabezpieczać interes kapłanów, jest on formą szantażu, usprawiedliwieniem do atakowania ludzi niewierzących lub wierzących inaczej. Ten absurdalny przepis pozwala na obrażanie się na sztukę teatralną lub wystawę, której przekaz jest dla osoby wierzącej kontrowersyjny. Wprowadzenie do prawa karnego ochrony uczuć religijnych w przypadku gdy w kraju dominuje wyznanie katolickie, służy do tłumienia krytyki Kościoła, kapłanów oraz oceny sensowności wierzeń.

Ludzie wierzący mają naturalne prawo bronić swojej religii i żyć zgodnie z jej regułami. Nie muszą brać rozwodów, dokonywać aborcji, stosować in vitro, żyć w związkach partnerskich, używać środków antykoncepcyjnych, czy też chodzić na sztuki teatralne, które im się nie podobają.

Natomiast ludzie niewierzący lub wierzący inaczej nie mają żadnego powodu, aby godzić się na ograniczanie swojego prawa do wolnego wyboru — zgodnie z własnym sumieniem i w obrębie świeckich norm prawnych — z powodu wiary w to, że Ala może mieć kota.

brandeis-islam-critic_horo