Myślenie twórcze w kontekście koncepcji poznawczej człowieka – część 3.

054fa07d-40f3-4116-9e11-484ce76cc1b8

Myślenie twórcze w kontekście koncepcji poznawczej człowieka.

By Anna Gabriella Lilith Gajda

MOTTO:

„Ars homo additus naturae”

[F. Bacon]

CZĘŚĆ 3.

III. O MYŚLENIU TWÓRCZYM I JEGO DWÓCH TYPACH W UJĘCIU KONCEPCJI POZNAWCZEJ.

W koncepcji poznawczej wyróżniane są dwa typy myślenia twórczego – typ P i typ H, które rozpatrzymy tu za chwilę, po paru słowach wstępu.

Zacznę może od zreferowania po krótce i przybliżenia teorii i poglądów przedstawionych przez Kozieleckiego w jego książce pt. Koncepcje psychologiczne człowieka, a potem zaś przejdę do własnych roztrząsań, które oparte będą właśnie na tychże teoriach i poglądach, do których będę się w swoich rozważaniach odnosić, dlatego też warto by je tutaj wpierw nieco zarysować dla jasności.

Podług mniemania zwolenników koncepcji poznawczej szczególnie istotne jest uwypuklenie przekonania, iż człowiek stanowi jednostkę twórczą i innowacyjną, obdarzoną umiejętnością wychodzenia poza stricte dostarczoną informację i wiedzę tylko, czy pewien ustalony uprzednio schemat. To zaś sprawia, iż może on przekraczać granice swoich własnych, wcześniejszych osiągnięć, a co w pewnych przypadkach umożliwia mu również rozwój kultury.

Jak to słusznie zauważa Kozielecki, już efekty twórczości człowieka z dziejów najstarszych, takie jak choćby malowidła ścienne z jaskini La Scaux czy narzędzia z epoki neolitycznej, stanowią niezbity dowód na to, iż ówcześni ludzie czynnie rozwijali technikę i sztukę, już wówczas, w okresie ledwie dopiero narodzin naszej cywilizacji, już od samego jej zarania. W kolejnych epokach zwiększyła się znacznie różnorodność i powszechność twórczości i innowacyjności, jako efektów twórczego myślenia człowieka.

Co sprawia więc, iż człowiek zdolny jest do twórczego myślenia, do twórczości i innowacyjności?

Za możliwość wykonywania działań twórczych (twórczego myślenia i twórczości, jako jego realizacji), jaką obdarzony jest człowiek, odpowiedzialne są pewne wrodzone kompetencje ludzkiego umysłu, predysponujące go do twórczości i innowacyjności, w takim stopniu, w jakim żadna z innych istot nie została obdarzona prócz istot ludzkich.

7d150b154482936fdf733224f933c923

Umysł ludzki, czyli „medium reproduktywno – generatywne”, bowiem nie tylko obdarzony jest zdolnością asymilacji, czyli przyswajania, nowych informacji zewnętrznych, ale również i zdolnością ich generowania i tworzenia, a więc i twórczości.

Człowiek obdarzony jest umiejętnością formowania nowych, innowacyjnych struktur abstrakcyjnych, nowych konstrukcji technicznych bądź to nowych projektów autokreacyjnych – nowych, innowacyjnych, oryginalnych i niepowtarzalnych, które są w wysokim stopniu odkrywcze.

Tym niemniej, same te wrodzone kompetencje umysłu ludzkiego absolutnie nie są jeszcze wcale wystarczające.

A to zaś z racji tego, iż do realizacji tego, co potencjalne, w to, co realne może dojść jedynie wówczas, gdy zaistnieją także odpowiednie, sprzyjające temu warunki zewnętrzne. Do czynników, które są w dużym stopniu decydujące dla ludzkiej twórczości, zaliczyć należy bez wątpienia czynniki takie, jak indywidualne umiejętności danej jednostki oraz posiadane motywy, a prócz tego również czynniki takie jak jej środowisko społeczne i zewnętrzne, które to wytycza zakres swobody działania jednostki.

I tak oto ilustrując powyższe twierdzenia przykładem, jakim posługuje się Kozielecki w swej pracy, przykładowo Florencja w skutek zaistnienia sprzyjających okoliczności zewnętrznych zyskała uprzywilejowaną pozycję epicentrum Renesansu, a którą to utraciła zaś w czasach późniejszych, pomimo faktu, iż wrodzone kompetencje jej mieszkańców nie uległy żadnej zmianie.

Reasumując stwierdzamy zatem, iż procesy twórcze są zależne nie od jednego, ale od całej konstelacji rozmaitych czynników zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych.

W kwestii poglądów na twórczość, istotna zmiana w nich dokonała się dopiero w naszej epoce, której rezultatem było rozszerzenie kryteriów twórczości oraz ich zliberalizowanie. Ludzie współcześni posiadają już pełną świadomość faktu, iż podmiotem twórczości czy jej „domeną”, mogą stać się nie tylko sztuka bądź nauka, ale również i np. technika, organizacja, architektura czy chociażby moda, która w czasach obecnych urasta już do rangi jednej ze sztuk pięknych czy sztuki tzw. wysokiej, często gęsto. Albowiem w obrębie każdej z tych dziedzin istnieje możliwość odkrywania, jak i tworzenia zupełnie nowych form zarówno symbolicznych, jak i materialnych – a zatem istnieje miejsce dla twórczości i innowacyjności, jak jednym z cech dystynktywnych definiujących człowieka, jako istotę i gatunek o najwyższym stopniu ewolucji i rozwoju, żyjący na Ziemi.

albert-einstein-creativity-quote

Ów wspominany już tu uprzednio pogląd podług którego to człowiek ma stanowić podmiot twórczy i innowacyjny, którego działalność stanowi też formułowanie nowych hipotez, pomysłów czy idei, w obrębie dziedzin życia i nauki takich, jak np. technika, literatura, edukacja czy polityka, spotyka się jednak z bardzo sceptycznym przyjęciem, a nawet i niedowierzaniem. Kozielecki porównuje to do sytuacji, gdy Alicja w słynnej powieści zobaczyła po drugiej stronie lustra jednorożca, i wówczas to podobnie też mniemając, iż jest on efektem doznawanego przez nią złudzenia. Aczkolwiek ów sceptycyzm nie jest tak zupełnie całkiem bezpodstawny, gdyż istnieją pewne faty, stanowiące dlań usprawiedliwienie.

A mianowicie choćby fakt, iż zdecydowana większość zwykłych ludzi, normalnie na co dzień i w życiu codziennym ogranicza się do wykonywania czynności pospolitych i nawykowych, które cechuje zachowawczość, a nie żadna twórczość. I tak oto przygnieciona jarzmem szarej codziennej rutyny, co rano jednostka odruchowo, jak automat wstaje o ustalonej, jednej i tej samej godzinie, w pośpiechu zjada byle co na śniadanie, byle tylko zdążyć na ustaloną, jedną i tę samą godzinę do pracy, do której jedzie samochodem, codziennie tą samą, dobrze znaną trasę, pokonując ją więc niemal automatycznie, jak ów przysłowiowy ślepy koń wracający jak po sznurku od lat zawsze tą samą drogą do domu bezbłędnie, mimo swej ślepoty. I tak oto trafia do pracy, w której przeważnie również zachowanie jego jest silnie rutynowe, zgodne z dobrze utrwalonymi wzorcami kulturowymi i zdominowane przez automatyczne wykonywanie określonego rytuału i powtarzalnych, jednakowych zadań czy czynności. Po czym następnie, po zakończeniu ustalonej ilości godzin „dniówki”, wraca tą samą trasą, równie automatycznie, do domu, gdzie w wolnym czasie przystępuje, do równie odtwórczej i machinalnej, konsumpcji „treści telewizyjnych” czy innej formy przekazu tzw. mass mediów, które zdominowały człowieka i jego życie we współczesnych czasach już niemalże doszczętnie, stając się jedną z potęg i filarów, rządzących tym światem.

A zatem, gdzie w tym wszystkim i w tej całej zautomatyzowanej, odtwórczej i odruchowej rutynie, pozostaje niby jakieś miejsce na twórczość, na myślenie twórcze i innowacyjne?

Podług stanowiska postulującego takie poglądy, owe odkrycia i wynalazki są dziełem nie ogółu ludzkości, a dziełem elitarnej, wąskiej grupy nielicznych ludzi – „wybrańców” – wybitnie utalentowanych i genialnych, jakich w całej populacji trafia się ledwie tyle, co na lekarstwo, są one bowiem dziełem – jak to stwierdził Infeld – „wybrańców bogów”.  Ten pogląd wszelką twórczość czy innowacyjność czyni dziedziną elitarną i niszową, przeznaczoną tylko dla nielicznej grupki owych „wybrańców”, którzy dzięki posiadanym kompetencjom twórczym i innowacyjnym zyskują status niejako owych „VIP-ów”, jakim dane było wyjść poza zwykłą, codzienną szarą rutynę i prozę życia zwykłych zjadaczy chleba. A więc co zatem, myślenie twórcze i innowacyjne podług ego poglądu staje się rzadkim, acz bezcennym przywilejem, jakim cieszyć się mogą tylko nieliczni, urasta do rangi zaszczytu i wielkiego wyróżnienia, jako pewien luksus, na który pozwolić sobie mogą jedynie owi nieliczni wybrańcy, których Natura obdarzyła o wiele, wiele hojniej, aniżeli całą resztę ludzkości.

b58963b2f4a8fb16614696b880512f96

Tym niemniej, te elitarne, czy wręcz egalitarne poglądy na twórczość, nie spotykają się jednak wcale z akceptacją Kozieleckiego, które uznaje on za poglądy kolokwialne, potoczne i zdecydowanie pesymistyczne.

Ten brak akceptacji jednakże nie pozostawia bez należnego uzasadnienia, w ramach którego, Kozielecki wyróżnia, za M. Boden[1], dwa odrębne rodzaje twórczości i innowacyjności, a więc:

  1. Twórczość psychologiczną (typu P),
  2. I twórczość historyczną (typu H).

Z twórczością typu P mamy do czynienia w przypadku, kiedy to w umyśle danej jednostki formułowane są pomysły, idee bądź to hipotezy, uznawane za nowe z perspektywy życia indywidualnego. Przykładowo są to rozmaite ulepszenia techniczne, jakie wprowadzone zostają we własnym mieszkaniu, bądź to twórczość typu pamiętnik literacki, znane są ludzkości już od dawna, aczkolwiek jednak dla danej jednostki stanowią nowe, oryginalne formy, które przyczyniają się do wzbogacenia jej indywidualnego doświadczenia.

Kozielecki przytacza tu ciekawą ilustrację przykładową, którą pozwolę sobie tu zanim sparafrazować. Tak oto podczas trwania wojny, H. Steinhaus napotkał w pewnym gospodarstwie chłopskim na rolnika, który to począł mu się zwierzać z tego, iż w wyniku prowadzenia długotrwałych dociekań dokonał odkrycia, iż suma kątów w trójkącie wynosi 180 stopni. Był to ewidentny przykład twórczości psychologicznej, czyli typu P.

images

Co ciekawe, jak pisze Kozielecki, w trakcie badań laboratoryjnych nad procesem myślenia i procesu rozwiązywania problemów, badani otrzymują od uczonych prawie wyłącznie zadania, które wymagają jedynie myślenia twórczego typu P i twórczości psychologicznej, jak choćby np. niezwykle skomplikowana łamigłówka „Misjonarze i ludożercy”, często stosowana do celów badawczych.

Gdy tymczasem myślenie twórcze w sensie historycznym typu H, natomiast stanowi typ myślenia twórczego w efekcie, którego dochodzi do odkryć i wynalazków czy to technicznych, czy naukowych czy też organizacyjnych, etc., które cechują się nowością i oryginalnością w skali historycznej i uniwersalnej, a więc które dotychczas nie były jeszcze znane całej ludzkości, a nie tylko jednostce. Spośród tego rodzaju twórczości i jej osiągnięć Kozielecki wymienia chociażby takie, jak np. teoria grawitacji Newtona, opracowanie metody transplantacji serca bądź to koncepcja budowy autostrad. Przy czym istotne jest to, że w pewnych przypadkach ludzie im współcześni nie są wstanie dokonać właściwej ich ewaluacji i tego, czy odkrycie bądź wynalazek, jaki dokonany został przez daną jednostkę, stanowi odkrycie bądź wynalazek w sensie historycznym, deprecjonując jego doniosłość i znaczenie dla całej ludzkości.

famous-quotes-and-sayings-about-imagination-the-true-sign-of-intelligence-is-noy-knowledge-but-imagination-albert-einstein

Kozielecki ilustruje to niezwykle frapującą anegdotką z życia jednego z prekursorów współczesnych komputerów, Turinga, którą z tej racji pozwolę sobie tu przytoczyć za autorem. I tak oto Turing, obecnie uznawany za jednego z prekursorów współczesnych komputerów, a który wówczas jeszcze jak widać nie został należycie doceniony, starał się o stypendium naukowe. Na co spotkał się z następującą odpowiedzią, jaka to wówczas miała paść z ust przewodniczącego komisji: „przepraszam, młody człowieku, ale nie jest pan osobą twórczą”. Jak widać ewidentnie z powyższej anegdotki, nie poznał się on wówczas jeszcze na geniuszu matematyka.

Przy czym, co istotne, podług mniemania Kozieleckiego, nie powinien być kwestionowany pogląd, iż zdolności (kompetencje) do myślenia twórczości, a szczególnie typu P, są wspólne i jednakowo obecne u niemalże całej większości ludzi. Przy czym zwraca on tu uwagę na niezwykle interesujący fakt, iż co ciekawe, u dość sporej części osób chorych psychicznie, nie dochodzi do utraty tej kompetencji ani jej deficytów. Przykładowo, jak pisze Kozielecki, świadczą o tym liczne wytwory twórczości np. osób cierpiących na schizofrenię,  spośród których pewna część ich dzieł, np. obrazów, bez wątpienia zasługuje na zaliczenie ich do twórczości już nie tylko psychologicznej, ale wręcz tej historycznej typu H.

Co prawda, jak przypuszcza Kozielecki, nie istnieją zbyt duże różnice pomiędzy myśleniem twórczym typu P a typu H, przy czym jednak jednocześnie wartość rezultatów tych dwóch typów procesów wykazuje natomiast bardzo wysoki stopień zróżnicowania.

Jak zauważa Kozielecki, obiektem zainteresowania ludzkości o wiele bardziej były przyczyny twórczości, aniżeli sama twórczość, jej istota, typu P i H. To zaś sprawiało, iż badacze znacznie bardziej przykładali wysiłków do prób odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego jednostka dokonuje odkryć i formułowania nowych form? A też o to, co stanowi konstytutywne źródło działalności twórczej, podejmowanej przez uczonego, wynalazcę bądź to majsterkowicza?

Odpowiedzi na te pytania, mimo, że wykazują tak wielką różnorodność i zróżnicowanie, Kozielecki upraszcza, sprowadzając do tylko dwóch prymarnych modeli, aczkolwiek konkurencyjnych i stanowiących niejako realizację dwóch, opozycyjnych stanowisk w tym względzie.

  • Pierwszy z tychże modeli stanowi model konfliktowy. Podług tego modelu za źródło (elementarne) twórczości uznaje się konflikty motywów czy motywacji, frustracje i wewnętrzne sprzeczności, do jakich dochodzi, w przypadku braku możliwości zaspokojenia elementarnych potrzeb jednostki. A zatem twórczość i innowacyjność, jako proces odkrywania i konstruowania nowych form, stanowić będzie więc suplementarną metodę rozwiązywania takich konfliktów czy sprzeczności, etc. Stanowi pewien substytut pełniący funkcję kompensacji deficytów wartości poprzez np. rozwiązywanie problemów naukowych bądź to artystycznych, itp., a które powstały właśnie w skutek niezaspokojenia owych elementarnych potrzeb. Przeto wszelka praca twórcza – czy to profesjonalna, czy amatorska – stanowi niejako antidotum, zapobiegające kryzysom egzystencjonalnym, które poza tym także umożliwia przywrócenie stanu równowagi psychicznej. Twórcą tego modelu jest Sigmunt Freud, który to za przeszkodę uniemożliwiającą zaspokojenie elementarnych popędów i impulsów zawartych w ID uznawał ograniczenia społeczne oraz represywną kulturę. W jego teorii zaś owe konflikty i frustracje mają być odpowiedzialne zaburzeniu tej równowagi i przyczynę nerwic. By móc uniknąć tych przykrych konsekwencji jednostka usilnie dąży do sublimacji energii popędowej; a w tym celu zaś „wyżywa się twórczo” czyli w działalności twórczej innymi słowy, a co pozwala jej w rezultacie pomnażać wartości intelektualne doniosłe społecznie, aczkolwiek które w ostatecznym rozrachunku, finalnie jednak odwracają się przeciwko niej. Co najistotniejsze tu jednak to pewne niezwykłe konsekwencje, jakie wynikają z tego modelu. A zaś wynika z niego choćby to, że w tym ujęciu twórczość nie jest uznawana mianowicie za naturalną działalność jednostki, tj. jako osoby. Albowiem stanowi ona tu raczej formę defensywnej reakcji wobec negatywnych skutków konfliktów i frustracji – podobnie jak to w przypadku – parafrazując analogię, którą posłużył się Kozielecki – małży taką defensywną reakcję wobec „ciała obcego” stanowi produkcja perły. Jeśli uznać by za prawdopodobne zaistnienie sytuacji niejako idealnej, kiedy to zaspokojenie elementarnych potrzeb jednostki jest zawsze w pełni możliwe, i kiedy to nie istnieją absolutnie żadne ograniczenia zewnętrzne oraz środki represyjne, to wówczas w konsekwencji tego doszłoby do całkowitego zaniku wszelkiej twórczości i twórczego myślenia – stała by się ona bowiem całkowicie zbędna… Tymczasem z drugiej strony jednak, w konsekwencji tego modelu, twórczość staje się rodzajem specyficznego przymusu niejako dla jednostki, która nie jest skłonna zdecydować się na nerwicę – przymus, który jest jedyną możliwością uniknięcia tych nerwic i utrzymania stanu względnej równowagi psychicznej.
  • Tymczasem drugi z tych modeli, stanowi zaś model spełnienia, podług które twórczość stanowić ma natomiast metodę „aktualizacji naturalnych potencji jednostki”. A to oznacza tyle, iż stanowi ona pewien rodzaj czy formę samospełnienia, przyjmując prawdziwość sądu, iż to z kolei samorealizacja stanowi elementarną i prymarną potrzebę człowieka. A to właśnie twórczość i ekspresja stanowią najlepsze metody zaspokojenia tejże potrzeby. Zaś za jedyny czynnik, który może udaremnić akt samospełnienia w tym modelu z kolei uznawane są ograniczenia zewnętrzne oraz trudne warunki w trakcie dokonywania tego aktu. Stąd zaś wynika zatem, iż odmiennie natomiast niż uprzednio, twórczość stanowi jednak naturalną cechą człowieka. A czynniki które tej twórczości i ekspresji sprzyjają to nie tyle, jak uprzednio, konflikt i frustracja, co raczej wewnętrzna harmonia, zaspokojenie w pełni wszelkich elementarnych potrzeb oraz duży zakres swobody działania.

Omawiane tu uprzednio dwa, konkurencyjne modele rudymentarnie zostały stworzone przez psychoanalityków oraz psychologów popierających i sympatyzujących z psychologią humanistyczną. Tym niemniej, poglądy zwolenników koncepcji poznawczej w tym względzie są zgoła odmienne i odbiegają znacznie od obu modeli przedstawionych tu uprzednio. A mianowicie postulują oni bowiem pogląd, iż źródła czy owe „sprężyny” – jak to określa Kozielecki – owego myślenia twórczego i innowacyjnego wykazują o wiele większą znacznie złożoność i wielowymiarowość, aniżeli wykazują to owe dwa, uproszczone mocno stanowiska, które prezentują owe dwa modele omówione tu uprzednio.

images-8

I tak, co się tyczy procesu inicjacji i ukierunkowywania tego rodzaju myślenia, to fundamentalne znaczenie ma tu motywacja poznawcza, dzięki której zyskujemy możliwość lepszego zrozumienia i eksplikacji zjawisk nieznanych. Do zainicjowania tejże motywacji dochodzi zaś w głównej mierze w pewnych konkretnych przypadkach, takich jak następujące:

  • w przypadku, w którym dochodzi do zetknięcia się jednostki ze zjawiskami nowymi i nieznanymi mu uprzednio;
  • w przypadku, którym złożoność zjawisk stanowi czynnik wzmagający ciekawość jednostki, która się z nimi styka;
  • bądź to w przypadku, w którym informacje, które są dostarczane do jednostki, stanowią informacje o charakterze sprzecznym lub konfliktowym;
  • a ponad to również w przypadku, w którym dochodzi do zetknięcia się jednostki z pewną niepewnością, a w szczególności tyczy się to niepewności związanej z przyczyną owych zjawisk.

Parafrazując tu przykład przytoczony przez Kozieleckiego, tak oto przykładowo osoba stanowiąca obiekt badań laboratoryjnych, usiłująca rozwiązać wspominaną już uprzednio trudną łamigłówkę o nazwie Misjonarze i ludożercy, a w trakcie której to czynności aktywuje ona w sobie motywację poznawczą, potrafi czasem godzinami ślęczeć nad tą łamigłówką, po to by odkrywać iście „nieprawdopodobne” nieraz pomysły jej rozwiązania.

A co się zaś tyczy tejże motywacji to cechuje ją charakter niehedonistyczny i bezinteresowny, jako że to odkrycie czy wynalazek same w sobie stanowią tu źródło satysfakcji, dla którego tylko i wyłącznie jednostka zajmuje się twórczością i innowacyjnością, bez względu na żadne inne płynące z niej korzyści, a zatem stanowi to zaś działania o charakterze stricte altruistycznym niejako. A zaś tzw. „wzmocnienia finansowe” pozostają w tym względzie raczej bez znaczenia. Ponadto myślenie twórcze może posiadać też inny motor taki, jak np. pragnienie utrwalenia poczucia własnej wartości czy też pęd ku osiągnieciu mistrzostwa. A zatem spotykamy się tu z wielością motywacji, czyli tzw. polimotywacją.

Tym niemniej, i tak w pewnym względzie ów proces myślenia twórczego i innowacyjnego, czy to typu P, czy też H, pozostaje jednak wciąż procesem niezwykle tajemniczym, który cechuje się znaczną spontanicznością i nieprzewidywalnością; który potrafi często być niezwykle zaskakujący, sprawiając człowiekowi wiele niespodzianek. I przeto też proces ów nastręcza niezwykle dużo trudności przy próbach jego zaplanowania i zaprogramowania w pełni, na sposób w jaki czyni się to zwykle z zadaniami technicznymi, i w sposób w pełni kontrolowalny, jako że proces ten wymyka się spod wszelkiej kontroli, żyjąc jakoby własnym życiem, właśnie niczym ów autonomiczny, żywy organizm, do jakiego to przyrównuje do J. Fowers w przytoczonym poniżej cytacie słów tego amerykańskiego pisarza. J. Fowers bowiem, w swej wypowiedzi skierowanej do dziennikarza, który przeprowadzał z nim wywiad, zdołał w sposób niezwykle trafny ukazać owe powyżej wymienione cechy, a też ową nieprzewidywalność tego procesu, która to nadaje mu tę tajemniczość. A z racji tejże akuratności i trafności, pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć cytat słów J. Fowers’a za Kozieleckim:

 […] Prawdopodobnie sądzi Pan, że pisarze zawsze pracują według zafiksowanego planu, że przyszłość przewidywana w rozdziale pierwszym jest absolutnie zgodna z teraźniejszością opisywaną w rozdziale trzynastym […] pisarze tworzą z różnych powodów: dla pieniędzy, dla sławy […] Tylko jeden powód jest wspólny wszystkim: chcemy tworzyć światy tak realne, jak istniejący, ale różne od niego [..] dlatego też nie możemy planować. Świat jest organizmem, a nie maszyną. My również wiemy, że stworzony przez nas świat musi być niezależny od kreatora: tymczasem świat zaplanowany jest martwy […]

Jednakże w tej szczerej do bólu wypowiedzi, Fowers zawarł również pewne konstytutywne i prymarnie istotne treści, a które stanowi, to na co on sam w powyższym cytacie kładzie największy nacisk, a więc spontaniczny charakter twórczości, a także fakt, iż twórczość ta nie podlega zupełnie prostym zabiegom algorytmizacji czy mechanizacji, kończących się fiaskiem, a które natomiast są w pełni skuteczne w przypadku  np. zadań technicznych.

Tym czasem, inną kwestię, która wzbudziła niebagatelnie pokaźne zainteresowanie pośród badaczy, stanowi natomiast z kolei następna cecha dystynktywna procesu twórczego, a którą jest mianowicie jego nieciągłość. Proces ów cechuje bowiem charakter nieciągły, nielinearny, a w trakcie jego przebiegu ma miejsce dość częste występowanie interwału a także licznych skoków i powrotów, jakie to sprawiają ogromną trudność przy próbie poddania ich dyskursywnej analizie.

Aczkolwiek, zjawisko najbardziej charakterystyczne dla tego procesu stanowi jednak niewątpliwie zjawisko olśnienia (tj. iluminacji).

images-7

Takie zjawisko iluminacji często można zaobserwować w przypadku, kiedy to prace twórcze ulegają tymczasowo wstrzymaniu i wówczas to po  przerwaniu tej pracy nad danym problemem nieoczekiwanie artysta, twórca, naukowiec czy wynalazca nagle wpada na pomysł jego rozwiązania, i w skutek olśnienia tworzy on niespodziewanie jakąś nową formę bądź to formułuje jakąś zupełnie nową, oryginalną hipotezę, szkic malarski czy schemat wynalazku. Przy czym tego rodzaju, nagłe „odkrycie”, zdaje się jednak być czymś zupełnie prostym i oczywistym, aczkolwiek któremu zawsze nieodłącznie towarzyszą jednocześnie też emocje estetyczne, nawet dość silne nie raz. W tym miejscu Kozielecki w ramach ilustracji przykładowej do powyższych twierdzeń przytacza w swej książce ciekawą anegdotkę z życia J. Watt’a, którą i ja tutaj pozwolę sobie za nim przytoczyć. Oto bowiem J. Watt, genialny wynalazca uniwersalnego silnika parowego swego czasu, przez dwa lata cierpiał na „niemoc twórczą” niejako, gdy to bezskutecznie usiłował znaleźć rozwiązanie pewnych problemów technicznych, na jakie napotkał podczas pracy nad swym przełomowym wynalazkiem. I wówczas to, w tym okresie zastoju, pewnego razu, dręczony bezczynnością, wybrał się on na spacer. I wtedy to, gdy podczas spaceru akurat przechodził przez łąkę, nieoczekiwanie doznał owego „olśnienia” – i nagle do głowy wpadł mu w pełni kompletny pomysł regulatora prędkości obrotowej. Tym oto sposobem, w skutek nieoczekiwanej i nagłej iluminacji, zdołał on w przeciągu zaledwie paru chwil, wynaleźć kompletnie całą konstrukcję swego przełomowego wynalazku, który stanowił ogromny krok naprzód dla całej ludzkości, umożliwiający jej ogromny postęp, zarówno techniczny, jak i w innych dziedzinach życia ludzkiego.

Przy czym co prawda, tego rodzaju olśnienia i iluminacje, mogą tak samo wystąpić również i u innych twórców – czy to w pracy naukowca, wynalazcy, jak też artysty, a nawet i ucznia – „prawo” niejako do jego doświadczenia podlega pełnemu równouprawnieniu i demokratycznie przysługuje zupełnie każdemu twórcy bez względu na rodzaj czy dziedzinę jego twórczości.

Ponad to, co niezwykle interesujące, występowanie zjawiska olśnienia czy iluminacji jest także dość częste podczas – o dziwo! – medytacji buddyjskich. A wówczas to realizuje się ono w ten sposób, że poprzedzone dłuższym okresem praktyk mnicha zen, nagle w skutek iluminacji dokonuje on niezwykłego odkrycia niejako – „prawdziwej struktury rzeczy”, a iluminacja ta określana jest tamże mianem satori.

A co więcej, jeszcze o wiele bardziej frapujący jest fakt, iż owo zjawisko iluminacji jest poza tym dość dobrze znane również i psychotykom (przykładowo dość często u chorych na schizofrenię). Potwierdzenia tego zjawiska dostarczyły zresztą liczne badania laboratoryjne i kliniczne.

Tym niemniej, nie zmienia to jednak wcale faktu, iż eksplikacja zjawiska iluminacji wciąż pozostaje problematyczna i nastręcza wiele trudności.

Co się zaś tyczy kwestii eksplikacji owego procesu, to bez wątpienia z największą atencją i aprobatą spotkała się hipoteza inkubacji. Podług tej hipotezy iluminacja staje się możliwa jeśli poprzedza ją zaistnienie uprzednio myślenia nieświadomego. A to zaś stąd, iż po wstrzymaniu pracy i przerwaniu procesu myślenia twórczego zostaje wykonana przez człowieka pewna sekwencja operacji, które dokonywane są poza obrębem ludzkiej uwagi i świadomości. I wówczas to właśnie ów pomysł rozwiązania danego problemu niejako „wykluwa się” w jego głowie, najpierw w sposób nieświadomy. A zaś dopiero po uzyskaniu adekwatnego produktu, następnie trafia on do strefy świadomości, i tym samym wówczas to dochodzi do wyodrębnienia się tejże nowej formy w umyśle twórcy, jako rezultatu procesu twórczego myślenia – jego produktu niejako. Hipoteza inkubacji w najbardziej dogłębnie kompletny sposób została sformułowana przez Wallas’a, a wersja jego autorstwa spotkała się z powszechną entuzjastyczną aprobatą społeczności uczonych.

Tym niemniej, w nauce jednak popularność niestety nie stanowi wcale a wcale argumentu na tyle silnego, by mógł on być uznany za wystarczająco przekonywujący, a hipotezę inkubacji dyskredytuje brak poparcia jej dostatecznymi danymi empirycznymi.

Aczkolwiek, nawet pomimo tego, że ta dyskredytacja nie zezwala jeszcze na jej całkowite wykluczenie, to i tak jednak przy tym pozostaje również niemożliwe uznanie jej za twierdzenie kategoryczne.

39mz15kjhwz1egiv4zzm

W trakcie przebiegu procesu, jakim jest akt twórczy, kardynalną rolę odkrywają pewne elementy, które stanowią mianowicie tzw. wyobrażenia, czyli forma pewnego rodzaju obrazów umysłowych, takich jak obrazy wizualne, przestrzenne i dźwiękowe. Co więcej, mają one istotne znaczenie nie tylko dla twórczości wynalazczej i artystycznej, ale również i w nauce. Z kolei proces swobodnego przetwarzania tychże wyobrażeń, często określany jest mianem intuicji. I tak, analizując biografie wybitnych uczonych takich jak np. Maxwell, Planck, Einstein bądź to Watson, można wyciągnąć wniosek, jaki z nich wynika, iż to właśnie wyobrażenia wizualne i przestrzenne stanowiły czynnik umożliwiający im sformułowanie tychże doniosłych teorii, jak teoria elektromagnetyczna, teoria kwantów, teoria względności czy teoria DNA. Co więcej, wyniki badań, które przeprowadziła Shepard, referują, iż istnieją pewne sytuacje, w których rola, jaką odgrywa ów kod wyobrażeniowy, zyskuje istotniejsze znaczenie, aniżeli ta, jaką odgrywa kod językowy. Przy czym, jednakże zachodzi pewna sprzeczność między tymi danymi, a wiedzą potoczną, jaka to sugeruje zaś, iż twórczość stanowi królestwo zdominowane przez abstrakcję i język.

Dość prawdopodobna jest również hipoteza, podług której to pomysły najbardziej oryginalne i fantastyczne są łatwiejsze do ujęcia w postaci obrazów umysłowych aniżeli w postaci językowej. Język, jako twór abstrakcyjny stanowi wygodną formę przekazu treści konwencjonalnych i stereotypowych, a też odgrywa fundamentalną rolę w rozwiązywaniu problemów, takich jak problemy logiczne.  Aczkolwiek przy czym jednocześnie jego wartość ulega znacznemu zmniejszeniu w trakcie realizacji celów zupełnie nowych. W tym przypadku bowiem dominację przejmować zaczyna kod wyobrażeniowy, a którego istotność jest znacznie większa podczas fazy generowania pomysłów, aniżeli podczas fazy ich formalnej i empirycznej oceny., na co uwagę zwracali uczeni tacy jak np. Hadamard czy Heisenberg.

W dotychczasowo tu poczynionych roztrząsaniach odnośnie osobliwości procesu twórczego typu P i H, rozważaniu poddawane były tylko wyłącznie czynniki motywacyjne i intelektualne, czyli te raczej „wewnętrzne” lub tzw. siły podmiotowe. A przecież prócz tychże, przebieg procesu twórczego jest zależny również od innego rodzaju czynników, niejako „zewnętrznych”, takich jak choćby np. środowisko społeczne i kultura, inaczej tzw. sił przedmiotowych. Przy czym jednakże sądy w tym względzie nie są ani jednolite, ani też zgodne.

Odnośnie kwestii tego rodzaju czynników „zewnętrznych”, warto tu, tak jak to czyni Kozielecki w swej pracy, na wstępie najsampierw pokrótce zarysować szkic pewnych dwóch, konkurencyjnych stanowisk w tym względzie, jakich minimalna znajomość jest esencjonalna raczej dla dalszych roztrząsań.

Pierwsze z nich stanowi stanowisko, które często określa się pojęciem teorii zeitgeistu (tj. „ducha czasu”). To stanowisko postuluje, iż wszelkie wytwory, jakie dokonywane są w rezultacie procesu twórczego, jak np. odkrycia naukowe, koncepcje i pomysły artystyczne czy innowacyjne wynalazki, cechuje silna zależność od fazy rozwoju społecznego i kulturalnego. A z kolei czynnik, jaki w pierwszym rzędzie ma tu mieć decydujące znaczenie, stanowi zaś właśnie ów „duch czasu”. Jednakże, co istotne, przy czynników podmiotowych (bardziej wewnętrznych), takich jak np. zdolności jednostki czy walory jej charakteru, którym teoria ta odmawia możliwości wywierania jakiegokolwiek doniosłego czy znaczniejszego wpływu na twórczość. Tym niemniej, teoria zeitgeistu pozwala na dokonanie doskonałej eksplikacji, nagminnego w nauce faktu, iż kilku uczonych jednocześnie bądź to w krótkim odstępie czasu, dokonuje tych samych odkryć, a także tego, że podobne wynalazki pojawiają się w kilku miejscach kuli ziemskiej w tym samym czasie mniej więcej. Jednakże teoria ta nijak nie umożliwia natomiast dokonania eksplikacji już faktu, iż niektórzy myśliciele bądź to artyści, wyprzedzają epokę sobie współczesną, jak też faktu istnienia fundamentalnych różnic względem doniosłości i oryginalności odkryć i wynalazków poszczególnych twórców, o charakterze bardziej indywidualnym i jednostkowym, aniżeli środowiskowo – kulturowym.

Tym czasem, z kolei zgodnie z postulatami drugiej, konkurencyjnej teorii, owo odkrycie, innowacja bądź to dzieło sztuki etc. – jako produkty czy rezultaty procesu twórczego – stanowią, zgoła całkiem odwrotnie niż uprzednio, zaś pewną formę uzewnętrznienia osobowości twórcy. A to z racji, iż podług tego stanowiska, dokonuje się podziału ludzi na jednostki wybitne i resztę jednostek przeciętnych. A to właśnie owe jednostki wybitne są podmiotami, które w skutek procesu twórczego konstruują nowe formy, a jakie to stanowią czynnik rewolucjonizujący naukę i łamiący dotychczasowe tradycje kulturalne. Gdy tym czasem owe jednostki przeciętne, stanowiące zdecydowaną większość populacji, ograniczają się tylko do ledwie drobnych wynalazków i innowacji jedynie.

Ta teoria z kolei dostarcza doskonałej eksplikacji faktu, iż wielu uczonych czy artystów tworzy dzieła, które wyprzedzają swoją epokę, stanowiąc przy tym także swoiste „zaprzeczenie” owego „Ducha czasu”. I tak rozważając w ślad za Kozieleckim, na przykład prekursorskie odkrycia Leonarda da Vinci bądź to koncepcje i pomysły Mendla, nie sposób nijak zaprzeczyć temu, iż stanowią ewidentnie formę wyrażającą talent swych twórców, aniżeli jakiekolwiek czynniki zewnętrzne. Przy czym jednakże takie stanowisko, które dokonuje zarazem znacznej redukcji i dewaluacji znaczenia sił społecznych i kulturowych dla procesu twórczego, nie jest już w stanie sensownie wyjaśnić tego, dlaczego w pewnych epokach ludzie działali bardziej twórczo, a w innych zaś bardziej zachowawczo. A więc zatem również i tego, dlaczego np. epoka Renesansu zrewolucjonizowała sztukę, podczas gdy natomiast wieki ciemne epoki Średniowiecza nie przejawiały zupełnie tego rodzaju działania ani wpływu na rozwój malarstwa bądź to literatury etc. I to na tyle w tym względzie.

Pora zatem na podsumowanie.

Reasumując uprzednio tu poczynione rozważania, możemy wysunąć konkluzję, iż obie, konkurencyjne teorie omówione tu uprzednio, z racji nadmiernego uproszczenia i sztywnej, jednowymiarowej orientacji uznającej tylko jeden z czynników, nie mogą być uznane ani za kompletne, ani wyczerpujące tej kwestii, jako, że twórczość stanowi zatem coś więcej, aniżeli tylko i wyłącznie formę ekspresji własnej osoby. A więc co stąd wynika zatem żadna z tych że dwóch teorii nie posiada dostatecznej mocy eksplanacyjnej. Przy czym, obie te teorie, zdają się być zdecydowanie raczej komplementarne, aniżeli konkurencyjne. Choćby z tej racji, iż nie istnieje jakakolwiek alternatywa „twórca albo duch czasu”, a zaś za to istnieje bowiem koniunkcja „twórca i duch czasu”. Albowiem oba te czynniki razem jednocześnie mogą stanowić czynnik, który jest odpowiedzialny za ukierunkowanie procesu myślenia. Kozielecki dodaje tu prywatną uwagę, iż jemu osobiście, jako psychologowi, znacznie bliższy jest pogląd gloryfikujący dominujące znaczenie sił podmiotowych, aniżeli przedmiotowych.

Przejdźmy teraz może do współcześnie istniejących koncepcji i teorii dotyczących zewnętrznych uwarunkowań twórczości.

I tak, co się zaś tyczy współczesnych badań dedykowanych zewnętrznym uwarunkowaniom twórczości, to można je zaliczyć do następujących trzech kategorii.

  • Zaliczamy tu badania zwracające na negatywną rolę zmiennych środowiska;
  • tu zaś będą to badania podkreślające znaczenie wyżej wymienionych zmiennych jako stymulatorów procesów rozwiązywania;
  • I wreszcie w trzeciej kategorii znajdują się badania negujące z kolei rolę parametrów środowiska, jakie tradycyjnie uważa się za doniosło.

Co więcej poza tym, znaczne zainteresowanie badaczy wzbudziło również inne zjawisko w tym względzie, określane mianem hamulców zewnętrznych. A więc pewnych czynników hamujących twórczość, które stanowi pewna klasa zmiennych środowiskowych, w rezultacie których dochodzi do blokowania lub udaremniania  osiągania nowych celów w trakcie procesu twórczego. Do tej kategorii, bez wątpienia zaliczyć tu należy struktury i ograniczenia, takie jak np. anachroniczny system kształcenia czy edukacji, brak swobody działania bądź jej znaczne ograniczenie (jak np. w skutek cenzury czy braku wolności słowa etc.), lub też nieadekwatne kryteria ewaluacji, jakie to w wielu przypadkach w rezultacie prowadzą do obniżenia motywacji jednostki, oraz utrudnienia wyboru problemów ryzykownych, jak też zmniejszenia oryginalności myślenia.

Przy okazji rozważań dotyczących czynników środowiskowych (tj. społecznych i kulturowych), warto też wspomnieć o tym, iż liczne dane empiryczne dowodzą, że istotny hamulec twórczości, stanowi poza tym także system nagród, a w tym również i nagród materialnych, co raczej dość oczywiste.

A to z tej racji zaś, iż nagrody te, co prawda, niby powodują często zwiększenie się liczby generowanych pomysłów, jednakże przy czym jednocześnie kosztem obniżenia ich jakości. To zaś znaczy tyle, że pomysły, które są nagradzane, w rezultacie stają się mniej oryginalne i niezwykłe. Przy czym wnioski te, pomimo, iż znajdują potwierdzenie w większości danych empirycznych, to jednak pozostaję niezgodne, czy nawet sprzeczne z tzw. wiedzą potoczną  i najbardziej powszechnymi jej twierdzeniami. A to jako, że podług wiedzy potocznej powszechny jest pogląd zgoła odmienny, iż instytucje naukowe bądź to artystyczne opracowują specjalnie systemy nagród niby to w celu wcale nie hamowania, a właśnie stymulowania twórczości i jej pobudzania, a tymczasem często systemy te faktycznie jednak stanowią przyczynę obniżenia jakości dzieł naukowych i artystycznych.

Co się tyczy kwestii hamulców zewnętrznych, warto też jeszcze dodać, że nie tylko same nagrody materialne, ale również nawet i sama tylko fakt ich ewaluacji może już przejąć funkcję czynnika hamującego oryginalność myślenia i ogólnie procesu twórczego.

Pozwolę sobie tu przytoczyć za Kozieleckim, wyniki pewnych istotnych badań, jakie przytoczył on w swej pracy. Tak oto przykładowo w badaniach przeprowadzonych przez Amable, badane osoby poproszono o stworzenie dzieła plastycznego; a ich zdanie polegało konkretnie na skomponowaniu czy „ułożeniu” kolażu z kawałków kolorowych papierków. I tak w grupie kontrolnej badanych wykonane prace nie podlegały żadnej ewaluacji czy ocenie; podczas gdy w grupie eksperymentalnej natomiast z góry zapowiedziano, iż kolaże będą poddane potem ewaluacji i otrzymają oceny w formie komentarza profesjonalnych artystów. Co dość frapujące, w rezultacie wyniki tychże badań dowiodły, iż przewidywana przez badanych z grupy eksperymentalnej ewaluacja dzieł wpływała na dość znaczne obniżenie jakości ich wytworów, a także zmniejszenie ich wartości artystycznej.

Reasumując, dochodzimy do konkluzji, iż zatem zgodnie podług wypowiedzi wielu uczonych i artystów, takich jak choćby np. Einstein czy Czajkowski, prawdziwe jest twierdzenie, że pewne aspekty środowiska naturalnego i społecznego pełnią funkcję hamulców twórczości.

Z tym jednak, że narzekanie na warunki zewnętrzne (tj. ów „brak warunków”), nieraz poza tym pełni również funkcję swoistego mechanizmu obronnego. Tym sposobem bowiem nieraz uczony lub wynalazca usiłuje usprawiedliwiać swoje niepowodzenia bądź to porażki podczas procesu twórczego, na karb których zrzuca niepowodzenia i porażki, których faktyczną przyczynę stanowi natomiast brak wystarczającego talentu bądź to niedostateczna motywacja. I to tyle względem hamulców twórczości.

A tymczasem, co więcej, prócz tego środowisko może jeszcze pełnić też zgoła całkiem inną funkcję, a mianowicie funkcję stymulatora twórczości. Kotarbiński bowiem celnie wskazuje na podobieństwo ludzi do ryb głębinowych, które to najlepsze wyniki osiągają pod wpływem nacisku zewnętrznego. A Kozielecki z kolei, dokonując uściślenia tego poglądu, formułuje pewną hipotezę, która zakłada istnienie pewnej krzywoliniowej zależności (o kształcie odwróconej litery „U”), zachodzącej pomiędzy stresem zewnętrznym, a twórczością jednostki.

Wróćmy jednak do stymulatorów twórczości stricte.

A więc co zatem stwierdzić możemy, iż czynnik, który pełni istotną rolę stymulującą, czy też „pobudzającą” twórczość stanowi niewątpliwie swoboda zewnętrzna, konkurencja i współzawodnictwo idei, a także umożliwienie jednostkom twórczym prowadzenia sporów i dyskusji w tym względzie. I tak przykładowo, jak wspomina Kozielecki, Simonton poddał badaniu osoby przeszło dwóch tysięcy myślicieli i filozofów, jacy żyli na przestrzeni ubiegłych dwudziestu pięciu wieków. Co jednak najistotniejsze, w rezultacie swych badań dokonał on doniosłego odkrycia, iż istotną rolę w zachowaniu badanych odgrywały właśnie owe warunki zewnętrzne, a pośród nich m.in. także fakt istnienia w danej epoce otwartych problemów, a też i różnorodnych, często kontrowersyjnych i sprzecznych paradygmatów. A to zaś stąd, iż stan taki ma działanie sprzyjające tworzeniu syntetycznych teorii i systemów filozoficznych.

Można by tu przytoczyć pewne swoiste argumenty, stanowiące potwierdzenie znaczenia środowiska (zewnętrznego) dla działalności twórczej, a które stanowią zaś badania opracowujące techniki stymulujące proces myślenia, w jakich w ciągu ostatnich dziesiątek lat dokonał się wielki progres. I tak opracowane w ich rezultacie techniki, takie jak np. burza mózgów, synektyka bądź to metoda K-J, mają działanie pobudzające oryginalność, rozwijające wyobraźnie i elastyczność myślenia.

walt-disney-creativity-quote

Przy czym należy pamiętać też o tym, iż role te (zarówno pozytywne, jak i negatywne), które odgrywane są przez zmienne środowiskowe w procesie twórczym, posiadają oczywiście jednak zakres ograniczony. Zaś bardzo prawdopodobne jest, iż wprost proporcjonalnie do wzrostu poziomu wybitności artysty czy twórcy, maleje natomiast wpływ wywierany na jego postępowanie przez owe czynniki „zewnętrzne” niejako, czyli czynniki społeczne i tradycję kulturową.

Na koniec wspomnę jeszcze tylko krótko, iż niezwykle interesujące są także rezultaty badań Simontona, o jakich pisze Kozielecki, a w których badany obiekt stanowiły zaś biografie dziesięciu genialnych kompozytorów (w tym m.in. Bach, Beethoven, Mozart, Brahms i inni). A to stąd, iż wbrew oczekiwaniom, okazało się natomiast, coś zgoła całkiem odmiennego, a mianowicie rezultaty tychże badań, dowodzą, iż na osiągniecia badanych kompozytorów nie wywierały wcale a wcale żadnego znacznie istotnego wpływu czynniki, takie jak wzmocnienie społeczne, stres, czy nawet, o dziwo, toczone w tym czasie wojny i konflikty zbrojne, od których to twórczość ich pozostawała niemal zupełnie niezależna w stopniu istotnym. A co więc stąd wynika, badani kompozytorzy podlegali zatem stymulacji nie przez siły przedmiotowe i czynniki zewnętrzne czy środowiskowe, a natomiast przez siły podmiotowe, intelekt i charakter, czyli czynniki wewnętrzne. I to już chyba na tyle w tym względzie.

Przejdźmy jednak teraz jeszcze na chwilę do kwestii wrodzonych kompetencji twórczych i innowacyjnych, z racji tego, że stanowią one, jakby nie było, osiową własność ludzkiego umysłu i jedną z prymarnych cech dystynktywnych gatunku Homo Sapiens.

Przy czym, co istotne, te wrodzone kompetencje poddają się bądź to stymulowaniu, bądź też hamowaniu przez wpływ środowiska społecznego oraz kulturę, od których pozostają one zależne, tracąc zupełnie charakter autonomiczny. A zaś szczególną rolę w procesie ich rozwoju odgrywają – a raczej powinny odgrywać teoretycznie – system edukacyjny wraz z elementarną komórką społeczną, jaką stanowi rodzina.

Tym niemniej, już znaczenie rezultatów myślenia twórczego i innowacyjnego typu P a typu H jest natomiast zgoła całkiem odmienne diametralnie dla jednostki i społeczeństwa.

I tak oto, myślenie typu P, a w głównej mierze jego rezultaty, takie jak wytwory majsterkowicza, samodzielne odkrycia przyrodnicze bądź to twórczość amatorska, posiadają takie znaczenie, iż przyczyniają się do wzbogacania indywidualnego doświadczenia, a też pozwalają lepiej rozumieć świat: i czasem też umożliwiają bardziej racjonalne działanie w „cywilizacji niepewności”, jak to ujmuje Kozielecki. A ponadto, w wielu przypadkach przyczyniają się też do utrwalania poczucia własnej wartości oraz nadawania sensu ludzkiemu życiu.

W tym względzie znacznie istotniejsze i donioślejsze znaczenie posiada natomiast twórczość historyczna typu H. Jako, że jej wytwory techniczne, artystyczne, naukowe, teologiczne czy organizacyjne – a przynajmniej w większości przypadków – stanowią bowiem uniwersalny i ponadczasowy wkład do kultury narodowej, bądź to ogólnoludzkiej.

Przy czym kultura, wbrew twierdzeniom postulowanym przez Freuda, nie stanowi wcale a wcale żadnej przeszkody, której to pokonanie stanowi dla jednostki warunek konieczny do tego, aby mogła ona zyskać możliwość realizacji swych osobistych i zawodowych celów, gdyż bez spełnienia tego wymagania pozostaje to niemożliwością. A nawet, co więcej wręcz całkiem przeciwnie, stanowi bowiem ona nie przeszkodę a natomiast raczej jedyny „wehikuł”, który umożliwia jednostce osiągnięcie tychże zamiarów.

Choć ów bardzo wzniosły i szlachetny pogląd, zdawać się może nieco zbyt górnolotny i idealistyczny, jednakże, nawet pomimo tego tonu ckliwego, romantycznego patosu, jaki niektórych może drażnić, pozostaje wciąż jednakowo prawdziwy, istotny i trafny dość dużym stopniu i mierze, oddając faktyczne realia praw rządzących człowiekiem i jego rzeczywistością, czy tez tu akurat – pewnych elementów tej rzeczywistości….

Proces twórczego myślenia jednakże tak doniosłą, esencjonalną i kardynalną rolę odgrywa nie tylko względem kultury i jej tworzenia przez człowieka, ale w zasadzie względem absolutnie każdego jednego ze wszelkich aspektów, elementów, wymiarów i kwestii całej ludzkości, naszej rzeczywistości i tego świata, w którym człowiek nie tylko istnieje, żyje czy egzystuje, ale w której stanowi istotę absolutnie dominującą, autorytarnego władcę sprawującego nad tym światem twardą, totalitarną władzę absolutną, i z której potęgą, władzą i wpływami absolutnie żadna inna istota i gatunek nie może się równać choć trochę.

Oto bowiem, współczesny gatunek tego Władcy Świata, Homo Sapiens, wciąż poddaje ów świat swej w zasadzie niemalże wszechmogącej władzy boskiej mocy kreacji i tworzy wciąż go na swoje upodobanie, wolę, widzi mi się a też podług swego kaprysu, transformując to co już istnieje, i tworząc to, co zupełnie nowe, nieznane dotąd i co jeszcze nie istnieje… A ta cała jego wszechmogąca moc boskiej kreacji i to wszelkie tworzenie czy transformacje – w głównej mierze właśnie związane jest z procesem twórczego myślenia, aktem twórczym i twórczością, jako sama czynność, jak też jako rezultaty tego procesu i aktu – to one bowiem stanowią najbardziej źródło tych wszechmogących mocy, potęgi , niewyobrażalnej wyższości ogólnie człowieka nad resztą istot żyjących w znanej nam części tego świata czy wszechświata, to one bowiem są źródłem wszelkich cudów, jakie kiedykolwiek w całej historii ludzkości będą tylko dokonane przez człowieka – od samego jej zarania aż po kres jej istnienia na tym świecie. To myślenie twórcze stworzyło w ogromnej większości wszystko to, co tylko składa się na nasze współczesne cywilizacje i ich kulturę – zarówno tę „wysoką”, jak i tę tzw. „niską” czyli kulturę popularną (też: popkulturę), historię, sztukę, literaturę, muzykę, malarstwo, rzeźbę czy architekturę, na gospodarkę, ekonomię i cały biznes, na ustrój polityczny i społeczny, system państwowy i sprawowania kontroli czy władzy, na religię, wierzenia, mentalność społeczną, moralność, prawo i obowiązujące normy społeczne czy kulturowe, na stopień i kształt urbanizacji, industrializacji, przemysł i infrastrukturę miast, szlaki komunikacyjne, transportowe, turystykę i zaplecze hotelarsko – gastronomiczne, a nawet na rozrywki, sposoby spędzania wolnego czasu, celebrowania świąt i tradycje z tym związane, formy i rodzaje zabawy, spotkań i imprez towarzyskich, na formę i sposób handlu, wymiany dóbr i płatności, na system kształcenia i edukacji, a nawet na kształt konstytucji czy treść obowiązujących współcześnie praw człowieka i konwencji genewskich – na wszystko co tylko stanowi jakikolwiek element bądź to aspekt, który choć w ogóle tylko istnieje na tym świecie, jako jego komplementarna część składowa.  Bez tych procesów twórczego myślenia, aktu twórczego, twórczości oraz jej wytworów, można śmiało stwierdzić nawet, iż nie istniałoby to wszystko – żadna współczesna cywilizacja ani kultura, znana nam sztuka, muzyka, literatura, cała współczesna nauka i ogólny postęp naukowy i techniczny, wszelkie koncepcje filozoficzne i ogólnie – cały ten świat, w którym żyjemy obecnie i jaki znamy, a być może również i cała ludzkość, bo nie ma pewności, jak by się potoczyły jej losy po jej powstaniu, bez tego, co jest jej największym, bezcennym skarbem chyba, podług mojego mniemania bynajmniej.

I to chyba już wszystko odnośnie procesu twórczego myślenia, twórczości i ich znaczenia dla człowieka, całej ludzkości i całej rzeczywistości, jaka nas otacza. Pora zatem przejść do finałowej części tego wywodu, która zawierać powinna podsumowanie, i końcowe konkluzje, jakie wysnujemy reasumując całość roztrząsań uprzednio tu poczynionych.

A zatem – czas rozpocząć nasz finałowy „Epilog”!

IV. EPILOG – CZYLI GARŚĆ KOŃCOWYCH KONLUZJI JAKO PUNKT KULMINACYJNY WIELKIEGO FINAŁU.

I tak oto, używając teatralnej metafory, nasze przedstawienie dobiegło już prawie do samego końca i pozostało jeszcze tylko odegrać tę finałową scenę ostatniego aktu, a którą stanowić będzie niniejszy Epilog. Przyjęło się w tradycji literackiej, a zwłaszcza dla tego gatunku i stylu pisania, jaki prezentuje ów artykuł, iż w owej „finalnej scenie” na samym końcu, zawierać się winno pewne podsumowanie całości poczynionych uprzednio roztrząsań, tak więc zawarta tu zostanie garść finalnych konkluzji, jakie to nasunęły mi się namyśl, reasumując całość niniejszego wywodu, aczkolwiek nieco abstrahujące od samej jego treści i bardziej uogólnione czy uniwersalne, moje własne wnioski.

Tak oto rozpocznę od nieco uogólnionej konkluzji, jaka najsampierw przychodzi mi tu namyśl. A mianowicie, uwzględniając fakt, iż myślenie twórcze u człowieka, stanowi primo kwestię pewnych swoistych wrodzonych kompetencji, w jakie wyposażony został tylko i wyłącznie umysł ludzki. Zaś secundo przyjmując, iż same te wrodzone kompetencje nie są jeszcze same w sobie całkowicie wystarczające, albowiem wymagają one niezbędnie dalszego ich rozwoju i doskonalenia, od którego to przebiegu są one zależne. A wreszcie tertio – uwzględniając fakt, iż owe wrodzone kompetencje zależne są również ponad to od tzw. czynników zewnętrznych, takich jak środowisko naturalne i społeczne jednostki, bądź to tradycja kulturowa. A te trzy założenia, pozwalają natomiast wysnuć konkluzję, iż proces myślenia twórczego stanowi swego rodzaju bezcenny i unikatowy skarb, czy dar, którym to Człowiek jako jedyny taki „Wybraniec” Natury na tym świecie został przez nią obdarowany.

creative-ppl-color-1

A ów bezcenny, unikatowy dar, jakim jest zdolność do twórczego myślenia, stanowi zatem więc jedną z najbardziej elementarnych i esencjonalnych cech dystynktywnych, które definiują Człowieka, jako gatunek i to, co w istocie stanowi Człowieczeństwo – jest jedną z tych rzeczy, które człowieka czynią Człowiekiem, i które składają się na jego Człowieczeństwo. A zarazem odróżniając go od całej reszty wszystkich innych żywych istot na tym świecie i czyniąc Człowieka gatunkiem tak niesamowicie wybitnym i niespotykanie szczególnym, z jakim nie może się równać żaden inny gatunek na tym świecie, a przynajmniej z tych, które są nam dotychczasowo znane, jako, że nie da się absolutnie wykluczyć, ani też potwierdzić, istnienia innych form życia w Kosmosie, o kompetencjach podobnych lub wyższych aniżeli ludzkie.

Myślenie twórcze uznać należy więc za tę specyficzną, elitarną własność, jaka właściwa jest tylko i wyłącznie człowiekowi. Te wrodzone kompetencje, ewoluujące pod wpływem procesu ich rozwoju i doskonalenia oraz wspomnianych uprzednio czynników zewnętrznych stanowią cechę, która konstytuuje istotę, określaną mianem „Człowiek”, i to, co określamy jako „Człowieczeństwo”.

Ale to jeszcze nie wszystko! Ponad to myślenie twórcze bowiem stanowi też esencjonalną cechę dystynktywną, która konstytuuje także ogólnie – całą ludzkość, jej historię i kulturę, a też kształt całej naszej współczesnej cywilizacji i ten, jaki znany nam jest dotychczas.

Poprzez myślenie twórcze i jego efekty, a więc wytwory, człowiek już od zarania dziejów bowiem kształtował i budował całą tak zwaną ludzkość i sobie współczesną cywilizację; kształtował całą historię i kulturę ludzkości, jakie istniały dotychczas od jej początku, a też nadal wciąż kształtuje nieustannie, napędzając nieustający nigdy proces ciągłej ewolucji, poprzez co raz to nowsze akty twórczego myślenia i ich rezultaty, czy wytwory, jakie się przyczyniają do rozwoju i budowania całej naszej cywilizacji oraz ludzkiej rzeczywistości i świata.

A co zatem się tu nasuwa konkluzja, iż bez twórczego myślenia i jego wytworów nie istniałaby – czy nie mogłaby istnieć nawet – cała tzw. ludzkość, ani też jej historia i kultura, ani nie istniałaby również nasza cała współczesna cywilizacja – czy to społeczeństwa, czy nauka, technika, bądź to sztuka etc. – która w całości bowiem została ukształtowana i zbudowana poprzez akty myślenia twórczego, a zwłaszcza tego typu H, oraz jego efekty czy wytwory.

Bez twórczego myślenia nie istniałaby zatem więc też cała współczesna nauka i postęp naukowo – techniczny, jaki istnieje obecnie. Podobnie cała sztuka, filozofia, polityka itp…

Można zatem pokusić się tu nawet o twierdzenie, iż bez myślenia twórczego nadal tkwilibyśmy w momencie najbardziej prymitywnego poziomu ewolucji ludzkości takiej, jak nasi praszczurowie z epoki prehistorycznej i na poziomie prymitywnego troglodyty – jaskiniowca, któremu obce jest jeszcze koło, a nawet ogień, jako że do ich wynalezienia tak samo niezbędne było również owo twórcze myślenie, i to nie tylko to typu P, ale nawet typu H, o historycznej i uniwersalnej wartości dla całej ludzkości.

To właśnie owo myślenie twórcze, którego akt dokonywał się w umysłach naukowców, artystów, myślicieli, wynalazców czy odkrywców bądź to filozofów, dało początek i kształt nie tylko całej ludzkości, jej historii i kulturze, ale też całej naszej współczesnej cywilizacji, nauce i postępowi, bądź to całemu dotychczasowemu dorobkowi artystycznemu ludzkości poczynając od prehistorycznych malowideł ściennych z jaskini La Scaux aż po najbardziej współczesne dzieła sztuki nowoczesnej, czy najświeższe odkrycia naukowe współczesnej nauki…

creative-people

To wszystko, co obecnie istnieje, otacza nas i tworzy całą naszą współczesną cywilizację, w tym też naukę, sztukę, technikę bądź to ustroje polityczne czy społeczne etc., stanowi twór wytworzony przez umysł ludzki, jego płód, który został spłodzony poprzez akt twórczego myślenia, zapładniającego nieustannie umysł człowieka wciąż od samego zarania ludzkości, aż po dzień dzisiejszy nadal tak samo i nieprzerwanie, zmierzając co raz to wyżej i wyżej, aż ku nieskończenie perfekcyjnej doskonałości – a co znaczy tyle, iż powoduje to osiąganie co raz to wyższego stopnia ewolucji człowieka, ludzkości i ludzkiej cywilizacji oraz świata – bądź to sztuki, nauki bądź społeczeństwa jednakoż…

I to chyba już wszystkie najistotniejsze wnioski, jakie mi się nasuwają na myśl podczas reasumowania całości niniejszego wywodu, i o których wspomnieć tu uznałam za absolutnie konieczne.

Pora zatem zakończyć wreszcie ów wywód, podkreślając jeszcze raz doniosłe i nieopisanie ogromne znaczenie myślenia twórczego dla człowieka, całej ludzkości i naszego świata, a także gorąco zachęcając Was wszystkich do jak najczęstszego twórczego myślenia, albowiem tylko ono pozwoli nam nie tylko istnieć dalej, ale też i wspinać się wyżej, na kolejne szczeble drabiny ewolucji i sięgać tam, gdzie wzrok nie sięga…

Myślenie twórcze bowiem stanowi to, co nadało kształt naszej Przeszłości, tym, co tu i teraz kształtuje naszą Teraźniejszość i tym, co decydować będzie o kształcie naszej Przyszłości…

THE END.

creating-grit-2

 

Przypisy:

[1] M. Boden, The creative mind, myths, and mechanisus, London 1990.

30 thoughts on “Myślenie twórcze w kontekście koncepcji poznawczej człowieka – część 3.

  1. Its such as you learn my mind! You seem to understand
    so much about this, such as you wrote the book in it or something.
    I believe that you just could do with some % to force the message home a little bit, however other than that, this is great blog.
    A fantastic read. I will certainly be back.

  2. Currently it sounds like BlogEngine is the top blogging platform out
    there right now. (from what I’ve read) Is that
    what you’re using on your blog?

  3. Have you ever thought about publishing an ebook or guest authoring on other
    blogs? I have a blog based on the same information you discuss and would love to have you share some stories/information. I know my readers would appreciate your work.
    If you are even remotely interested, feel free to shoot me an e mail.

  4. Hmm it seems like your blog ate my first comment (it was super
    long) so I guess I’ll just sum it up what I submitted and say,
    I’m thoroughly enjoying your blog. I too am an aspiring blog writer but I’m still
    new to the whole thing. Do you have any tips for novice blog writers?
    I’d certainly appreciate it.

  5. Thanks for every other informative website. The place else may I
    am getting that kind of information written in such an ideal means?
    I have a challenge that I am just now working on, and I have been on the
    look out for such info.

  6. Hi! This is kind of off topic but I need some guidance from an established blog.
    Is it difficult to set up your own blog? I’m not very techincal but I can figure things out pretty fast.
    I’m thinking about setting up my own but I’m not sure where to begin.
    Do you have any tips or suggestions? Many thanks

  7. Hi, i feel that i saw you visited my website so
    i got here to go back the favor?.I’m attempting to find things to
    enhance my web site!I guess its ok to make use of some of your concepts!!

  8. Hiya! Quick question that’s entirely off topic.

    Do you know how to make your site mobile friendly? My
    web site looks weird when browsing from my iphone. I’m trying to find a template or
    plugin that might be able to resolve this issue. If you have any recommendations, please
    share. Thank you!

  9. Great beat ! I wish to apprentice while you amend your site,
    how can i subscribe for a blog web site? The account aided me a acceptable deal.
    I had been a little bit acquainted of this
    your broadcast provided bright clear concept

  10. Great post. I was checking continuously this blog
    and I am impressed! Extremely useful information particularly the last part 🙂 I care
    for such information much. I was looking for this
    particular info for a long time. Thank you and best of luck.

  11. This is really interesting, You’re a very skilled blogger.
    I’ve joined your feed and look forward to seeking more of
    your fantastic post. Also, I’ve shared your website in my social networks!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.