Pożegnanie z blogiem na polskiateista.pl

Wpis ten daje na Szurumburum.pl, bo polskiateista.pl zniknął z sieci. Powód jest prozaiczny nie sprawdziłem maila więc nie zapłaciłem za domenę. Pojawiła się pustka, wkrótce portal powinien się pokazać.

Niech to będzie ćwiczenie przed hecami, gdy będziemy przerzucać portal na inne hostingi — dla mnie, to czarna magia, za każdym razem coś popieprzę.

Na koniec podzielę się swoimi przemyśleniami.

Postanowiłem z przyczyn osobistych zlikwidować blog „Kaprawym Okiem Ateisty”. Jest mi smutno z tego powodu, ale czasami warto przerwać coś, co się nie do końca klei. Przesłanie portalu jest dla ateistów ważne, bo piszą tu spawacz, tragarz, murarz, dentysta i gastronomiczka. To, co stworzyli blogerzy: Izabela Jaszczurowska – ” Ale o co chodzi?” Elżbieta Kunachowicz ze swoim szkiełkiem i lupą w „Obserwatorium”, Leszek Salomon, którego nazwy bloga dalej nie wiem jak napisać ”Peryferia” czy „Pryferiada” Alvarat Jaan — wiadomo klasyk „Lekcja ateizmu” – miód na uszy. Małgosia nasza portalowa Kura domowa „Ania – nadczłowiek” (w ilości słów we wpisie). I każdy inny – częściej lub rzadziej piszący – stworzyliście to miejsce.

w_urzedzie

Na jednej z grup pojawiła się powracająca co jakiś czas dyskusja: czy stowarzyszenia ateistyczne w Polsce mają sens. Otóż mają sens jak każda inna obywatelska inicjatywa, ale nie mają sensu pod szyldem różnych „izmów”. Żyjemy w kraju opanowanym przez katolicką kastę kapłańską oraz ludzi, którzy są przekonani, że wiara w Boga upoważnia ich do aroganckiego osądzania, co dla kogo jest dobre a co złe. Człowiek, który jest przekonany o tym, że Ziemia razem z całym wszechświatem została stworzona przez Boga, uznaje, że zasady zapisane w świętych pismach są nadrzędne nad wszystkim, co może wymyślić człowiek, który ma w sobie „gen” zła uruchamiający się, w momencie, gdy pojawia się wolność wyboru.

Problem w tym, że oferta ateistów nie jest „chwytliwa” mimo tego, że można ją najlepiej uzasadnić. Fakt jest taki, że koncepcja ojca doskonałego, który ma plan na wieczne życie… po śmierci jest bardzo atrakcyjna.

Sceptycyzm naukowy to praktyczna postawa przyjmowana przez większość społeczności naukowej, która polega na uznawaniu za wiarygodne tylko tych teorii i wyników badań, które spełniają elementarne zasady metody naukowej, a w takich samych warunkach dają ten sam wynik.

Przez te parę lat działalności w sieci byłem świadkiem i uczestnikiem wielu dyskusji, które mają ten sam scenariusz. Rozmowa zaczyna się o jakiejś formie zrzeszania, a kończy na akademickich dyskusjach:

Jak rozumieć ateizm? Kim jest „prawdziwy” ateista? Co ateiście wypada, a co nie wypada? Czy ateista powinien rozmawiać z „katolami”, którzy są z założenia ograniczeni z powodu tego, że wierzą w mitologiczne postacie? Czy jest sens zagłębiać się w tajniki różnych religii? Czy dyskusja o możliwości istnienia w kosmosie życia to niebezpieczne fantazjowanie, na którego końcu czai się jakiś „Bóg”? Czy ma sens komentowanie odlotów Terlikowskiego lub biskupów? Czy migracja ludności ze wschodu jest kolonizacją, czy pomocą ludziom z terenów ogarniętych wojną? Czy islam i chrześcijaństwo mogą nieść za sobą jakieś pozytywne wartości?

Czy wszystko to jest po prostu do dupy i szkoda na to czasu?

Problem po mojemu polega na poziomie zrozumienia. Świeckie Państwo, Laickie Państwo, Racjonalna Polska, Alternatywa, doświadczona Koalicja Ateistyczna oraz Fundacja Łyszczyńskiego (nie wiem, czy kolejność cytowania jest dobra) mają swoje wizje i różne drogi ich realizacji, bo na tym właśnie polega istota stowarzyszenie. Za chwilę będzie tych fundacji i stowarzyszeń coraz więcej, bo taka jest po prostu potrzeba.

Ludzie chcą coś zrobić, tylko do końca nie wiedzą, jak technicznie to wykonać. Czy można powiedzieć, że środowiska racjonalistów mają na to jakieś sensowne panaceum? Skoro nie potrafi przyjąć prostej prawdy, że logicznym działaniem jest przyjęcie do wiadomości faktu, że w kupie mości Panie i Panowie jest raźniej oraz co istotne — skuteczniej.

Pomijając wzajemne animozje, bo one są faktem, zawsze kogoś lubimy troszkę więcej lub mniej. Konflikty się zdarzają, trzeba ponieść jakieś konsekwencje i podjąć zupełnie inną decyzję, może wtedy skutek będzie lepszy?

Wyczerpała mi się formuła, zbyt wiele pisałem i zbyt bardzo byłem aktywny przy czymś, co ma małe szanse na powodzenie ze względów racjonalnych. Jesteśmy w miażdżącej mniejszości, około 20% społeczeństwa czuje się w jakimś stopniu ateistami, ale siła tradycji i rodzinne więzi są czasem w sprzeczności z „ateistycznym sumieniem”. Nie mi to oceniać, tak to po prostu widzę i rozumiem. Część z nas ze swoim bagażem łazi, a chcą mu dorzucać jeszcze konflikt światopoglądowy w rodzinie… tuż przed Świętami Bożego Narodzenia.

Wesołych świąt rodacy!

Nie ma się co przejmować, i tak nas zrobią w chuja!

Ale na poważnie, to wiele się nauczyłem pisząc na polskim ateiście. Jeżeli kogoś uraziłem to jest mi przykro, ale to się czasami dzieje. Jak mnie najdzie wena, to dam jakiś paszkwil na blogu, który najbardziej  lubię – „Spotkanie przy trzepaku”.

logoawwwslogan

A tak na marginesie to należy wszelkimi możliwymi metodami dążyć do zerwania konkordatu, bez owijania w bawełnę.

shoes-1638873_1920

Pisanie pokochałem i nie zamierzam tej nowej pasji porzucić, więc coś się kończy, a coś zaczyna. Nadal będę pisał tu na SzurumBurum.pl ale na innych zasadach i w innym tonie, bo tu mnie nazwa i tematyka nie ogranicza.