Nie jestem anonimowym alkoholikiem

Dwanaście kroków AA zostało spisanych w 1939 roku przez Billa Wilsona. Billy W. był protestantem i maklerem giełdowym. Co rusz lądował w szpitalu psychiatrycznym na detoksie. Podczas ostatniego pobytu w szpitalu, gdy był w delirium — objawił mu się bóg i powiedział, że ma założyć AA. Billy W. wraz ze znajomym lekarzem, też alkoholikiem ułożyli z czasem program 12 kroków.

1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem.
2. Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.
3. Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy.
4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.
5. Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.
6. Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru.
7. Zwróciliśmy się do Niego w pokorze, aby usunął nasze braki.
8. Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.
9. Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.
10. Prowadziliśmy nadal obrachunek moralny, z miejsca przyznając się do popełnianych błędów.
11. Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia.
12. Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.

Idea jest taka, że to alkoholicy pomagają innym alkoholikom utrzymywać abstynencję na wspólnych spotkaniach nazywanych mitingami, na których kolejno przerabiają kroki, zmieniając dzięki nim swoje życie. Panuje taki pogląd w AA, że najlepiej alkoholika potrafi zrozumieć drugi alkoholik. Przez sześć lat byłem czynnym uczestnikiem spotkań AA i, mimo że jestem ateistą, to razem z innymi trzymałem się za ręce, milcząc, gdy inni odmawiali na głos tekst modlitwy, który towarzyszy rozpoczęciu i zakończeniu każdego mitingu.

Boże, użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić,
odwagi,
abym zmieniał to, co mogę zmienić
i mądrości,
abym odróżniał jedno od drugiego.

Powód był prosty – nie było innej alternatywy dla alko-ateisty, tym bardziej, że w terapii odwykowej jednym z punktów kontraktu z terapeutą jest obowiązkowe uczestniczenie w mityngach AA. Na pierwszy rzut oka nie ma to sensu, bo gdzie psychologia, a gdzie modlenie się do boga aby odjął wady charakteru?

Krok 6. Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru.

W jednym z kroków pojawia się też pojęcie Siły Wyższej dzięki, której alkoholik może „wyzdrowieć”. Jest to sprzeczność, bo Anonimowi Alkoholicy twierdzą, że z alkoholizmu nie można się wyleczyć.

Krok 2. Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.

AA pomaga ludziom przerwać ciągi, poznać innych alkoholików niepijących i zobaczyć, że ich przypadek wcale nie jest odosobniony. Jak jednak ma się w tym programie znaleźć osoba niewierząca? Wyjście wydaje się proste. Wspomnianą Siłą Wyższą może być wspólnota lub COŚ, w co się wierzy. I tu jest haczyk, bo gdy alkoholik stwierdzi, że wierzy, ale w siebie to idzie w pychę, która jest prostą drogą do monopolowego, przecież jest bezsilny…

Program 12 kroków to kryptoreklama boga, bo tylko dzięki bożej lub jak wolisz Sile Wyższej od ciebie, możesz utrzymywać abstynencję. Pojawia się pytanie: Jak zachleję, to Siła Wyższa uznała, że się mi należało? Nie wdrażałem jak należy w życie 12 kroków? Jednym z objawów alkoholizmu jest osłabiona zdolność do racjonalnego myślenia, wzmacnia się natomiast myślenie magiczno-życzeniowe. Alkoholik, który chce przestać pić musi zejść na ziemię i zrozumieć, że to on nie radzi sobie z emocjami i sięga po kieliszek.

W najważniejszym dla członków wspólnoty kroku pierwszym jest afirmacja o bezsilności w kontakcie z alkoholem.

1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem.

Uznanie „bezsilności” to uznanie, że z alkoholem nikt jeszcze nie wygrał, natomiast zwrot „przestaliśmy kierować naszym życiem” jest nieprawdą, ponieważ alkoholik kieruje swoim życiem, idąc do monopolowego i robiąc różne dziwne rzeczy w sztucznie zmienionej świadomości. Większość kroków to odniesienia do Boga/Siły Wyższej, to „Im” powierza się proces trzeźwienia. Dla osób wierzących takie podejście do tematu jest na pewno dużym wsparciem, dla ateistów wręcz odwrotnie. Problem alkoholizmu to delikatna materia; jednemu pomaga Bóg, drugi nie ma już zdrowia do picia, innego przytłoczyły konsekwencje i mimo że mechanizm uzależnienia jest ten sam jego powody, mogą być różne.

Wiedza o uzależnieniu od alkoholu w ostatnich latach poczyniła postępy, a pierwszym z nich jest zmiana kwalifikacji alkoholizmu w WHO. Alkoholizm nie jest chorobą, tylko okresowym zaburzeniem osobowości, spowodowanym brakiem umiejętności radzenia sobie z przeżywaniem emocji na danym etapie życia. Natomiast na mitingach i terapiach, które są oparte o program 12 kroków, alkoholik słyszy, że alkoholizm to choroba nieuleczalna i podstępna, która ogarnia ciało, umysł i duszę… tego typu zawołanie jest powtarzane jak mantra.

Problem z AA polega na tym, że nie ma żadnych badań statystycznych, ilu ludzi utrzymuje abstynencję, a ilu zapija. Głównym zaleceniem dla alkoholików jest niewchodzenie w sytuacje alkoholowe. Na mityngach AA ten wymóg jest łamany. Ludzie przez lata chodzą na spotkania i opowiadają, co to im ten alkohol zrobił. Żyją dalej w świecie, z którego chcą się wyrwać. Często przemowy są wykute na pamięć i bezmyślnie powtarzane na różnych grupach. Spotkania prowadzą sami alkoholicy, poruszane problemy są mielone przez alkoholików, którzy często są pod wpływem głodu alkoholowego, czyli — prowadził ślepy kulawego.

Uzależnianie swojej trzeźwości od boga, grupy czy jakiegokolwiek innego czynnika zewnętrznego, jest szkodliwe, bo zrzuca z alkoholika część odpowiedzialności, a wartość jego niepicia nie jest jego zwycięstwem. Alkoholicy mają wtłaczane w głowę, że bez czynnej łączności z AA wpadną w ciąg, a potem wkrótce umrą, bo taki los czeka każdego czynnego alko. Podawana jest informacja, że tylko jednemu na tysiąc udaje się bez grupy trzeźwieć. Skutki takiej indoktrynacji są czasem tragiczne, bo myślenie aowca w czasie ciągu jest przesiąknięte jednym wielkim poczuciem winy.

Na przykład krok 4 sugeruje, że alkoholizm jest związany z poziomem moralności, a w zestawieniu ze wspomnianym wcześniej „uwolnieniem” od wad charakteru powstaje fałszywy obraz powodów, dla których człowiek pije. Moralność, wady charakteru są relatywne. Takie ujęcie problemu może doprowadzić do racjonalizacji zapicia… Bóg mi nie odjął wszystkich wad charakteru, pewnie dlatego, że jeszcze nie jestem w jego oczach gotowy na bycie abstynentem.

W Polsce Anonimowi Alkoholicy są mocno powiązani z Kościołem Katolickim, są organizowane pielgrzymki, zbiorowe modlitwy, większość sal, w których odbywają się mitingi, jest na terenach kościelnych. Powstał wokoło AA mit, który w dużej mierze jest prawdziwy, bo rzeczywiście na początku pomaga przerwać ciąg i barierę wstydu. Jednak na dłuższą metę jest szkodliwy. I jak to bywa z organizacjami połączonymi z religią, AA przeradza się w sektę. Każda krytyka programu kończy się stwierdzeniem, że idziesz do picia. Poniższy cytat jest przykładem myślenia tak zwanych aowców z krwi i kości.

12 kroków do zapicia

1. Przestań chodzić na mitingi z dowolnych powodów – prawdziwych lub wyobrażonych.
2. Zacznij krytykować metody stosowane przez innych alkoholików, którzy nie we wszystkim się z tobą zgadzają.
3. Wmów sobie, że jakoś kiedyś uda ci się pić w sposób kontrolowany.
4. Zostaw innym prace nad krokami, masz dużo ważniejsze sprawy, a poza tym, czyż nie mówiono ci, że jesteś „najważniejszą osobą w swoim życiu”.
5. Wmów sobie, że w sprawach AA wiesz wszystko najlepiej i zacznij patrzeć na innych z góry.
6. Bądź sobą zachwycony i wszystkich przekonuj o słuszności swoich racji.
7. Odłącz się od swej grupy AA z kimś jeszcze, komu program też nie odpowiada i zajmijcie się krytykowaniem.
8. Powiedz nowicjuszowi w AA, że tak naprawdę to nie traktujesz tego programu na serio, a mimo to świetnie sobie radzisz.
9. Pozwól sobie na pławienie się w satysfakcji, że pomagasz tylu ludziom trzeźwieć, zamiast uświadomić sobie jak ten program pomaga tobie.
10. Jeżeli ktoś z grupy zapije, to odrzuć go totalnie, rozgłaszając to na każdym kroku, że przewidywałeś to od początku.
11. Zapożyczaj się u kumpli z AA (lub innej grupy) i wykorzystuj ich w każdy możliwy sposób a potem, gdy już nie będziesz mógł im odpłacić, przestań chodzić na mitingi unikając w ten sposób zakłopotania.
12. Uznaj że program 24 godziny jest dobry dla innych, ale takie bzdury to nie są dla ciebie.

Czyż nie jest to myślenie ludzi, którzy znaleźli się pod wpływem sekty?

Jaka jest więc alternatywa ?

Od paru dobrych lat, niestety jeszcze nie w Polsce, funkcjonuje program Smart Recovery stworzony przez profesora medycyny Joe Gersteina.

Amerykański lekarz stworzył program wyjścia z nałogu, który całkowicie zaprzecza zasadom Anonimowych Alkoholików, a jego fundamentem jest pozytywne myślenie.

W powszechnym przekonaniu alkoholizm jest chorobą, więc jeśli ktoś chce przestać pić i naprawić swoje życie, cały czas musi się leczyć. A ponieważ większości ludzi nie stać na to, by na stałe zamieszkać w klinice odwykowej, najlepszym wyjściem dla nich jest dołączenie do Anonimowych Alkoholików, odwołanie się do pomocy Siły Wyższej, poskromienie nałogu według programu 12 kroków oraz dożywotnie uczestnictwo w spotkaniach AA.

– To nie jest konieczne – twierdzi Joe Gerstein, emerytowany profesor medycyny. – To mit, że nie da się wyjść z nałogu bez uczestnictwa w AA.

Gerstein sam przez lata był wyznawcą tego mitu i niejednokrotnie kierował pacjentów z problemem alkoholowym na spotkania AA. Jak sam przyznaje – z różnym skutkiem. – W swoim gabinecie spotykałem ludzi z brzuchami opuchniętymi przez marskość wątroby. Po wyjściu z pracy widziałem, jak ci sami ludzie wychodzili z pełnymi torbami ze sklepu monopolowego – wspomina profesor.

Gerstein przyznaje, że AA to „szczególny program”, który w ciągu ostatnich 75 lat pomógł milionom ludzi. Ale jednocześnie twierdzi, że jest to program zły – „z powodów etycznych, medycznych i psychologicznych”.

Gerstein jest prezesem i założycielem Smart Recovery, programu alternatywnego wobec AA, który powstał w 1994 roku w Stanach Zjednoczonych i od tego czasu zdobywa coraz więcej zwolenników. Na początku marca Gerstein wystąpił na konferencji w Londynie na zaproszenie organizacji charytatywnej Alcohol Concern, poświęconej promocji programu Smart Recovery, jako nowego sposobu pomocy osobom z problemem alkoholowym, których liczbę ocenia się w Wielkiej Brytanii na 1,1 miliona.

Brytyjskie Ministerstwo Zdrowia jest żywo zainteresowane poszerzeniem możliwości leczenia alkoholizmu i przeznaczyło 100 tysięcy funtów na dwuletni program pilotażowy Smart Recovery w Wielkiej Brytanii. Na razie liczebna proporcja klubów AA wobec konkurencji jest bardzo nierówna. W samym Londynie spotyka się około 300 grup AA, podczas gdy liczba klubów Smart wynosi po 20 w Anglii i Szkocji.

Niemniej jednak nowa inicjatywa wzbudza zainteresowanie ekspertów. Nicolay Sorensen, rzecznik organizacji Alcohol Concern mówi: – AA mają ogromny zasięg. Na chwilę obecną, Smart Recovery stanowi dla nich jedyną alternatywę. Program ten ma potencjał, udowodnioną skuteczność i cieszy się rosnącą popularnością.

Program wychodzenia z nałogu Smart opiera się na terapii poznawczo-behawioralnej, a zwłaszcza na jednym z jej elementów, zwanym racjonalno-emotywną terapią zachowań. Gerstein nazywa Smart „programem wiary w siebie” i odrzuca teorię AA o chorobie alkoholowej i definiowaniu ludzi z problemami alkoholowymi jako „chorych na alkoholizm”.

Podobnie jak AA, Smart Recovery działa na zasadzie organizacji non-profit o międzynarodowym zasięgu. Program jest znany w Australii, Uzbekistanie i innych odległych zakątkach świata. Podręcznik Smart Recovery został przetłumaczony m.in. na rosyjski, perski i chiński. Podobnie jak AA, Smart jest stosowany w zakładach karnych, ma za cel abstynencję i jest darmowy, chociaż w dużym stopniu utrzymywany jest z dobrowolnych datków. Różnica polega na tym, że Smart opiera się na nauce i jest światopoglądowo neutralny, podczas gdy ruch AA jest silnie związany z religijnością. Wiele z osób, chodzących obecnie na spotkania 370 grup Smart Recovery w Ameryce, próbowało wcześniej AA, lecz zniechęcił je nacisk na to, by członkowie porzucali nałóg w wyniku duchowego nawrócenia, twierdzi Gerstein.

Dla niego samego kluczową różnicą jest to, że filozofia Smart Recovery jest pozytywna. – Uważamy, że uzależnienie jest bardzo ludzkim uwarunkowaniem i może być pokonane własnymi siłami przez osobę uzależnioną. Odrzucamy przekonanie, iż ludzie wpadają w nałóg na całe życie. Są tacy, którym pomagają książki, medycyna, wsparcie bliskich lub profesjonalna opieka lekarska. Wszystkie sposoby są właściwe. Ze Smart Recovery ludzie dokonują zerwania z nałogiem sami. Podstawą naszego programu jest wiara w to, że istota ludzka posiada w sobie zdolność, by pokonać najgorsze uzależnienia.

Anonimowi Alkoholicy mają swoją „Wielką Księgę”, natomiast Smart cztery punkty kluczowe oraz „zestaw narzędzi” – zbiór sposobów na to, jak zmienić swoje zachowanie.  Przykładowo, gdy ktoś czuje napięcie pod koniec dnia pracy, może zastosować narzędzie ABC, gdzie A oznacza Zdarzenie Aktywujące (ang. Activating Event): wyjście z pracy, B oznacza Przekonanie (ang. Belief) o potrzebie rozładowania stresu drinkiem, a C oznacza Konsekwencje (ang. Consequence), czyli upicie się. Smart Recovery uczy swoich uczestników, w jaki sposób przerwać ten nieracjonalny ciąg, pomagając im zrozumieć mechanizmy przyczynowo-skutkowe – czyli dlaczego robią to, co robią, niszcząc przy tym życie swoje i swoich bliskich, i jak temu zapobiec.

– Na spotkaniach Smart Recovery  nie modlimy się, nie odmawiamy „Ojcze Nasz” i nie zawodzimy pieśni – mówi Gerstein. – Nie pokładamy nadziei w siłach nadprzyrodzonych i nie oczekujemy, że ludzie będą tu przychodzili w nieskończoność. Przychodzą, zdrowieją i żyją dalej.

 Polecam wpis na blogu 3 dno, który prowadzi psycholog.

Oczywiście w alkoholizmie występuje także czynnik uzależnienia fizycznego, ale nie on tu jest kluczowy, ponieważ nawet po jego zwalczeniu w trakcie detoksu, większość osób prędzej czy później wraca do nałogu. Skuteczność klasycznej terapii opartej na grupach AA w dłuższym terminie jest żenująco niska i z czasem spada do kilku, góra kilkunastu procent. Wszystko dlatego, że „zdrowienie” oparte jest na samopotępieniu – vide słynne wyznanie „Jestem alkoholikiem”. Wsparcie grupy potrafi zaspokoić niektóre psychiczne potrzeby, ale cały ten model jest tylko wzmacnianiem kontroli nad swoją chorobą i stojącymi za nią emocjami. Nie znika jednak prawdziwa przyczyna, która jest jedynie skuteczniej powstrzymywana przed ujawnieniem się. Niestety, w sytuacji stresowej ta tama często po prostu pęka i człowiek wraca do nałogu. Tymczasem, wbrew tezom głoszonym przez AA, istnieje droga od alkoholizmu do kompletnego wyleczenia, czyli… picia pod kontrolą. Wymaga ona jednak długoterminowej terapii indywidualnej, która dla NFZ-u byłaby nie do udźwignięcia.

źródło: 3dno.pl. Odzyskać siebie.

Oczywiście każdy sposób na zaprzestanie picia jest dobry, ale w pewnym momencie trzeba ten etap w swoim życiu zamknąć.