Jak zostać Mańkiem internetów?

Zachciało mi się przez jeden dzień poczuć się jak Maniek.

Co to Maniek? – zapytacie.

Jest to wirtualny byt, taki internetowy gnom (nie mylić z trollem), który nieustannie świruje na Facebooku. Jest zupełnie nieobliczalny i pisze różne bzdury. Nie wiadomo czemu i po co.

Moja ciekawość spowodowała, że postanowiłam przeprowadzić eksperyment i sprawdzić, jak to jest być Mańkiem.

emotions-371238_640

Mam grupę, na której takie wygłupy uchodzą, więc zabrałam się do roboty.

Po obserwacji pierwowzoru, na początku zauważyłam kilka zasad, którymi kieruje się Maniek:

  1. Nie czytaj postów innych lub czytaj wybiórczo — najlepiej wypowiedzi wyrwane z kontekstu.
  2. Zawsze dawaj serduszko swoim postom, a każdy swój komentarz koniecznie lubikuj.
  3. Zawsze, kiedy piszesz, pamiętaj, że Twoje posty są najlepsze.
  4. Nigdy nie zastanawiaj się, co piszesz. Pisz to, co właśnie wpadnie Ci do głowy. Im mniej sensu to ma, tym lepiej.
  5. Napisz post albo coś skomentuj i zniknij z netu na parę godzin. Zignoruj odpowiedzi na Twój post.
  6. Pisz posty złożone z jednego słowa. One są najbardziej interesujące.
  7. Pisz posty podkreślające Twoją zajebistość . I deprecjonujące pozostałych.
  8. Pisz pseudofilozoficzne „mądrości”. Zwłaszcza, kiedy nie mają one sensu.
  9. Bądź do usrania monotematyczny. Jeden temat wałkuj przez tydzień. Wybierz maksymalnie 3 naklejki, którymi się będziesz posługiwać. Nie ważne, czy pasują, czy nie.
  10. Często podkreślaj, że inni nie rozumieją Twoich wypowiedzi.
  11. Jeśli nie chce Ci się odpowiadać rozmówcy, wrzucaj naklejkę. Koniecznie tą samą wszędzie. Nie musi być związana z treścią komentarza.
  12. Wklejaj mało śmieszne memy lub kiczowate obrazki. Najlepiej jako gify, które świecą i migoczą.

Jak się czułam jako Maniek?

smiley-1172669_640

Dawno się tak nie uśmiałam i zrelaksowałam. Pisanie bzdur i czytanie odpowiedzi na te bzdury, wbrew pozorom odpręża.

Ale tylko jeśli jest to akceptowane przez grupę ludzi wśród których się wygłupiasz.

Na szczęście otoczenie na luzie przyjęło mój eksperyment. Choć co niektórzy obawiali się o moje zdrowie psychiczne. Lub dopytywali, czy nikt mi się na konto nie włamał…

Więc jeśli macie gdzieś takie miejsce — zostańcie wariatem na jeden dzień!