Przypadkowy przegląd techniczny PiS-u

Kościół bierze wszystko, bo ma silnych partnerów politycznych, którym zapewnił władzę. Jeżeli ktoś myśli, że Watykan to instytucja charytatywna, to szkoda jego czasu na czytanie dalej.

Politykę śledzę przy okazji obserwowania Kościoła Katolickiego, który jest winny tego, co się w Polsce dzieje. Każda dotychczasowa władza kolaborowała z biskupami, z którymi prędzej czy później i tak się kłócili. Obecny Rząd przestał udawać i daje biskupom bardziej oficjalnie.

Na politycznym rynku polskiej polityki pojawiła się lewica — partia Razem. Jedni krzyczą komuchy, drudzy, że zaspani studenci. Tak na marginesie to lider Razem wygląda jak zaspany i wiecznie spóźniony student w czasach socjalizmu.

Pan Zandberg jest innym politykiem i prowadzi wraz z partią Razem świetną politykę. Głosowałem na Razem, ale po powstaniu KOD-u, gdy Razem odsunęła się od ruchu, kląłem, że się odcinają.

Razem skopało tyłki całej polskiej Lewicy. Przyznaję, że nie miałem racji z tym psioczeniem. Jak mam wybierać czy mieszkać w nazi — katolickiej Polsce, czy w komunie – to wybieram komunę.

– Zawsze w takich sytuacjach Razem jest, często jako pierwsze upomina się i bije na alarm, gdy nasze wolności, prawa obywatelskie są zagrożone – stwierdził polityk. – Właśnie po to, żeby ten komunikat był czytelny, skuteczny, wychowawczy, to warto nie ukrywać go za historycznym sztafażem – dodał, wyjaśniając, dlaczego Razem nie będzie uczestniczyć w marszu KOD organizowanym 13 grudnia.

– Data panu przeszkadza? Gdyby to było 12, 11 albo 14, to by pan poszedł? – pytał Jacek Żakowski.

W ciągu kolejnych dni będą w Warszawie kolejne protesty związane z ustawą o zgromadzeniach – odparł Zandberg. – I Razem na nich oczywiście będzie, ponieważ to jest rzecz bardzo groźna – podkreślił.

PiS skopał Kodowi tyłek w sprawie obrony Trybunału. Lewica w Polsce jest podzielona i skłócona, krzyczy, żeby opozycja się jednoczyła, wzywa do jedności… a sam jest podzielona. Gdzie liderzy lewicy? Najgłośniej będzie brzmiał teraz lider Razem. Zandberg udowodnił, że jest dobrym strategiem. Teraz dyskusja na lewicy odżyje, bo Razem odcina się od poczynań szeroko rozumianej polskiej Lewicy. Czy nie przemawiają liderom partii lewicowych do wyobraźni słowa Sędziów Sądu?

Ustawa o zgromadzeniach nosi znamiona Stanu Wyjątkowego?

Tak poważnego sygnału nie wolno ignorować. Prezydent łamie Konstytucję i wraz z Kościołem i Rządem chcą opanować kraj. Pod skrzydłami Kaczyńskiego narodziły się nowe gwiazdy polityczne, które za jakiś czas zrobią partię Sprawiedliwi /Sprawiedliwych — S/S.

Na rzeczników wezmą sobie takich nieuków jak ten polityk z PiS.

Problem [mowy nienawiści] jest, ale problemu w sensie politycznym, w sensie społecznym, w sensie moralnym ze względu na jego znikomą obecność w życiu publicznym nie ma

oko.press

PiSowcy zaklinają i racjonalizują rzeczywistość. Zaczyna się jazda z konwencją antyprzemocową, teraz to będzie na tapecie i już następni wyborcy PiS-u biją brawo. W Polsce przemoc domowa to jak wydukał „poseł” Giżyński — nie ma… problemu.

Wszyscy przecież żyjemy w Katolickiej Polsce. W naszym teokratycznym kraju, zamiast burdy domowej, odmawiamy różaniec. Gdy pisałem na blogu Kaprawym okiem ateisty teksty, w których twierdziłem, że zmierzamy do państwa teokratycznego, to spotykałem się ostrą krytyką, że mam coś z tą wiarą i się czepiam KK, tworząc teorie spiskowe. Chyba jednak miałem rację, proroctwo się spełniło.

ciemnota

W roku którejś tam pełnej rocznicy, przyjęcia chrztu przez Mieszka I — Królem Polski został Jezus. Usiądzie Joshua w sejmie, na fotelu prezydenta, którego wcześniej wrzuci do kotła w piekle za to, że posługuje się kłamliwym językiem i profanuje zasad wiary, na które się powołuje.

Król otworzy obrady i powie;

coście głupcy uczynili!

Fantastyka? Skoro w to wierzą, to niech wiedzą, że taki byłby finał.

Pisowski rząd i Prezydent Duda sami na siebie skręcają bat. Król Jezus dostał w darze PiS, który oficjalnie w dokumentach państwowych, swoje ustawy opiera o nauki i tradycję Kościoła.

Rząd przywołuje nauki biblijne, którymi się kieruje, pisząc ustawę. W przeciwieństwie do ustaw, nauki katolickie można z łatwością zweryfikować paroma kliknięciami w klawiaturę.

Kościół chce zakazać prawnie, pracy w niedzielę, więc PiS realizuje wizję, która nijak się ma do rzeczywistości — nie wspominając, że z punktu widzenia nauk Jezusa, zakłamany rząd pod jego panowaniem to absurd.

Biskupi chcą być mądrzejszy od swojego pana Jezusa, który wyrażał się jasno w sprawie przestrzegana sabatu. Ci, którzy chcą, to mogą go przestrzegać, jest to ich prywatna sprawa. Ważne, żeby wiedzieli, że to już nie jest konieczne, ponieważ Jezus dzięki okupowi wypełnił prawo i udzielił lekcji, że to On jest sabatem.

Nie wolno chrześcijanom mieszać się do polityki. Taki jest nakaz od obecnego Szefa, który został zignorowany. Niecierpliwi wyznawcy posadzili Go więc sami na tronie, dzięki czemu oficjalnie zamieszali Mesjasza w bieżącą politykę.

Ludzie stracą pracę, będzie zamieszanie, próby ominięcia idiotycznego zakazu handlu w niedzielę. To nie ma sensu. Żyjemy w kraju, w którym w niedziele się jedzie na zakupy — często tuż po Kościele. Nie będzie w miarę normalnie do momentu, w którym nie ustali się z Kościołem Katolickim granic. Aktem dobrej woli byłoby wypowiedzenie konkordatu.

Takie profile jak wymienione w cytacie odpadają z rządu.

Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą (1 Kor 6:9-10).

To chyba wszystko na temat, teraz tylko czekać, kiedy prezesowi K. portki się będą kopcić. No bo jak to jest, że w rządzie z boskiego naznaczenia jest człowiek, który był komunistycznym wiceprokuratorem i więził tych, którzy krytykowali jedyne słuszną linię partyjną PZPR.

Tylko czekać aż to wszystko wybuchnie i zamiecie scenę polityczną. O ile za komuny Zomowcy pałowali demonstrantów, to dziś PiS chce zamknąć paragrafami usta Narodowi.

Szczyt bezczelności.