BYĆ SINGIELKĄ ALBO NIE BYĆ? – OTO JEST PYTANIE! – Czyli hamletowskie rozterki egzystencjalne współczesnej Singielki…

BYĆ SINGIELKĄ ALBO NIE BYĆ? – OTO JEST PYTANIE!

Czyli hamletowskie rozterki egzystencjalne współczesnej Singielki…

images

By Anna Gabriella Lilith Gajda

MOTTO:

„Miranda użyła słowa „powinnam”. Może to kolejna przypadłość kobiet? Pragniemy dzieci i podróży poślubnych, czy sądzimy, że powinnyśmy tego pragnąć? Jak rozróżnić prawdziwą potrzebę od społecznie usankcjonowanej? Niepokojące jest to, że same narzucamy sobie ten dryl. Dlaczego wciąż nam się zdaje, że coś powinnyśmy?”

[Źródło: Seks w Wielkim Mieście,  sez. VI, odc. 15, Kazus 38-latki]

W świecie współczesnym zachodnich cywilizacji wieku XXI, określenie Singielka urosło do rangi modnej „etykiety”, do której nie trzeba już nic więcej dodawać…

Choć pozornie bycie Singielką stało się modne i otoczone zostało niejako pewną gloryfikacją, a wraz z ową „etykietą” podąża pewien prestiż społeczny, to i tak mimo tego są to wciąż nierzadko jedynie piękne pozory, z za którymi kryje się brzydka prawda o realiach życia Singielki, które często okazuje się bardzo ciężkim kawałkiem chleba, wypełnionym nieustannym borykaniem się z trudnościami i problemami, wynikającymi z pewnych utartych stereotypów i mitów, wciąż tak bardzo żywych w naszym patriarchalnym społeczeństwie, oraz z dyskryminacją podsycaną przez patriarchat wespół z religią i Kościołem Katolickim. Te optymistyczne pozory zaś kreowane są w ogromnym stopniu przez mass media, gloryfikujące pewien ideał singielki, jaki nie zawsze jednak jest adekwatny z faktycznym wizerunkiem współczesnych singielek.

Weźmy przykładowo choćby ideał singielki, jaki kreowany jest przez telewizję, jako liczne bohaterki filmów i seriali, za pomocą których media gloryfikują status singielki już od ubiegłego wieku, kiedy to wykreowano pierwsze legendarne postaci singielek. Poczynając od wieku XX poznajemy wpierw legendarną postać singielki, jaką była słynna Brigitt Johnes. Ta nieco korpulentna singielka jest zdecydowanie romantyczką, marzącą o płomiennej miłości i nieustannie poszukującą swego ukochanego i tejże miłości. I zdecydowanie nie jest ona „Singielką z wyboru”, lecz singielką raczej z konieczności, która jest samotna ponieważ nie spotkała jeszcze tego jedynego i miała dotychczas raczej pecha w miłości. Brigitt co prawda finalnie zmienia swój status singielki na szczęśliwą „w związku” i znajduje wreszcie swoją wielką miłość, co kończy jej przymusowe życie singla. Tutaj jak widać status singla deprymuje brak szczęścia, tęsknotę za miłością i byciem w związku z kimś, pragnienie posiadania partnera i zakończenia życia samotnego, w pojedynkę. Taka singielka nie chce być singielką w istocie, lecz pragnie być w związku z kimś. I dlatego też cały czas nieustannie poszukuje i goni za swoją miłością, za ukochanym, marząc o szczęśliwym życiu w związku, u boku ukochanego. Tu zaś rodzi się pytanie, czy zatem taki typ singielki uznać można za prawdziwą singielkę?

11881697_612623392214313_670542367_n

Kolejną legendarną postać singielki stanowi Samantha z kultowego serialu Sex w Wielkim Mieście, której rolę gra Sarah Jessica Parker. I ta postać jest już znacznie bliższa realiom, aczkolwiek wciąż nie do końca. Samantha to prawdziwa silna i niezależna singielka, która dużą wagę przykłada do rozwoju swojej kariery, samorealizacji i spełniania się w swojej dziedzinie, jaką tu akurat jest dla niej pisanie. Z tym jednak, że i w tym przypadku istotny element fabuły serialu stanowią perypetie miłosne głównej bohaterki, która podobnie jak inne postaci singielek, także poszukuje nieustannie miłości, umawia się na randki z kolejnymi kandydatami na „tego jedynego”, co stanowi istotną część jej całego życia. I choć Samantha to prawdziwa silna i niezależna singielka, dla której kariera, samorealizacja i rozwój to esencja życia, to i tak jednak nawet ona nie jest wolna od uporczywego, ciągłego pragnienia miłości i poszukiwania idealnego partnera, by spełnić marzenia o byciu w związku, a nie o byciu singielką, co zresztą nagminne u wszelkich słynnych, filmowych singielek.

Także współcześnie kreowane postaci singielek w mediach nie są wcale wolne od tego rodzaju pragnień, marzeń i dążeń, które realizują się w owym nieustannym, uporczywym a wręcz niemal obsesyjnym, poszukiwaniu miłości i tego jedynego, a tym samym, zmiany statusu singielki na „w związku”. Weźmy chociażby przykład obecnie emitowanego serialu przez telewizję TVN pt. Singielka. Serial przedstawia perypetie niby „typowej” współczesnej singielki o imieniu Elka. Poznajemy ją w momencie, w którym jej życie dotychczas i ona sama, stanowią typowe życie i osobę współczesnej singielki, samotnej i niezależnej młodej kobiety, która koncentruje się na robieniu kariery, kosztem życia miłosnego i relacji damsko – męskich, dążąc do samodzielności i samorealizacji. Ale już tutaj pojawiają się pewne anomalie, o jakich pisałam już wcześniej. Dotychczasowe życie typowej singielki, jakie prowadziła serialowa Elka, ulega jednak radykalnej zmianie, gdy uświadamia ona sobie czego ta0004od7qw8fesutk-c116-f4k naprawdę pragnie i szuka w życiu. A jest tym nie inaczej jak właśnie miłość. Elka wraz z uświadomieniem sobie tego, że tak naprawdę pragnie w życiu miłości i to jej poszukuje, zaczyna co raz silniej odbiegać od tego, kim jest singielka, zatracając swój dotychczasowy status w kolejnych próbach i wysiłkach podejmowanych w celu znalezienia owej miłości i „tego jedynego”. Jej życie zaczyna skupiać się na tychże poszukiwaniach i dążeniach, na kolejnych randkach i facetach, z którymi usiłuje ona stworzyć jakiś – tak, tak!! – związek. Jej wysiłki odtąd bardziej koncentrują się na ty poszukiwaniach i dążeniu do zmiany statusu singielki na status „w związku”. A to, co stanowiło esencjonalną istotę jej samotnego życia singielki, schodzi na boczny tor, zatracając się gdzieś w tych szaleńczych poszukiwaniach miłości i partnera, który pozwoli jej w końcu przestać być samotną, przestać być tą singielką.

 

 

Te wszystkie wykreowane przez media postaci słynnych singielek, są jednak, jak to pisałam uprzednio, jedynie pewnymi pozorami. Pozory te abstrahują zaś silnie od tego, kim faktycznie jest współczesna singielka i od realiów jej życia, czyniąc w nim nadrzędnym celem i ideą pragnienie znaleziimages-1enia miłości i partnera, jakiej wszystko inne zostaje podporządkowane. A przez to te pozory jeszcze bardziej zafałszowują realny obraz prawdziwej singielki i realia jej życia, jakie niekończenie kręci się tylko i wyłącznie wokół poszukiwań miłości i partnera, a pragnienie miłości i bycia w związku niekoniecznie jest najistotniejszym, prymarnym pragnieniem.

Z iluzorycznej wizji tych pozorów wyrywa bez wątpienia pewien poruszający post – deklaracja, opublikowany na prywatnym profilu pewnej zadeklarowanej, współczesnej singielki, jaka bez wątpienia zasługuje całkowicie w pełni na tę prestiżową etykietę, będąc prawdziwą singielką „z wyboru”, a nie z konieczności i braku szczęścia w miłości – jest singielką, bo chce nią być, choć wcale nie musi…

a0ebdb62b9406ef8fb644a3015fa26ce5a1151cc

Swoim szczerym do bólu postem autorka ta uświadamia nam to, czego nie pokazują wcale media – to, że nie dla każdej singielki istotą życia jest poszukiwanie miłości i partnera. To, że są singelki, które są nimi, bo tak chcą i są same, bo nie chcą wcale – chwilowo lub na stałe – być z nikim w związku; bo mają zgoła odmienne całkiem priorytety aniżeli te najczęstsze, do których zalicza się właśnie miłość i stabilizacja w związku partnerskim, formalnym bądź nieformalnym. Ukazuje nam też to, z jakimi trudnościami borykać się musi singielka z racji pewnych utartych, zastanych stereotypów i mitów, i dyskryminacją z tym związaną, na jaką narażone są singielki w naszym patriarchalnym społeczeństwie zdominowanym przez religię i Kościół Katolicki. I wreszcie – autorce owego postu udaje się sprowadzić istotę bycia singielką do owego hamletowskiego dylematu egzystencjalnego dotyczącego samej istoty bytu Ludzkiego, czyniąc ze zwykłego określenia stanu cywilnego, esencjonalną kwestię bytu Człowieka. Fenomenalnie też uderza i obala ona najpowszechniej funkcjonujące mity i stereotypy dotyczące singielek czy singli, czym przykuwa uwagę licznych odbiorców.

Ale wpierw może warto przytoczyć treść owego postu, która jest następująca:

[…] Być Singielką albo nie być? – Oto jest pytanie!! Bo to kwestia tylko i wyłącznie mojego wolnego i świadomego wyboru, który jest być może bardzo trudny, a podjęcie takiej decyzji muszą poprzedzać wyczerpujące i dogłębne przemyślenia, analizy i krytyczna refleksja, bo wybór ten choć własny i wolny musi być dobrze przemyślany, co by nie popełnić błędu i potem nie żałować…

A dla mnie ten wybór jest najlepszym z możliwych, a może nawet i konieczny całkowicie, jedyny jaki ma rację bytu… bo i całokształt tego, co zawiera się w moim „JA” zmusza mnie do takiego właśnie wyboru, aby być Singielką i twardo się tego trzymać, bo stan inny tzn. wszelkie związki to stan sprzeczny absolutnie z tym moim „JA” i z moją naturą, i jakoś mnie on unieszczęśliwia, a ja zakuta w te miłosne kajdany usycham i blaknę, tracę całe swoje piękno i wartość, powoli stając się nikim w nicości, w której nie ma już nic…

Tak więc być Singielką, albo nie być – ma sens „nie być wcale”, bo stan Singielki określa moje całe status quo i decyduje o moim życiu bądź jego braku – a zatem… – oto jest pytanie! Ciało ciało! […]

0c67958ebdecce2740d30715aa2a4e48ba53bed2

Autorka tego szczerego postu – deklaracji niedługo skończy 34 lata i z dumą mówi o sobie „Singielka”. Duma bierze się stąd, że jak wyznaje w poście jest Singielką z wyboru – własnego, świadomego ale i dobrze przemyślanego, podpartego empirycznymi doświadczeniami i obserwacjami, wyboru, który dla niej stał się koniecznością i jedyną opcją, jaka może dać jej szczęście. Kategorycznie zaprzecza jakoby miała być ową „starą panną”, której los poskąpił szczęścia w miłości, więc jest sama bo musi, bo „żaden jej nie chciał”. To nie tak, wyjaśnia, kandydatów było bardzo wielu, a i nadal nie narzeka na brak zainteresowania i wzdychających do niej adoratorów, w tym także takich z poważnymi zamiarami, którzy chcieliby jak najszybciej zaciągnąć ją do ołtarza. Nie można absolutnie nazwać ją samotną, smutną i nieszczęśliwą starą panną, która została skazana na samotność, bo nikt jej nie chciał. Wręcz przeciwnie, takich co ją chcieli było pełno i dalej chętnych nie brak, ale to ona wcale nie chce, ani obsesyjnie nie szuka wcale miłości i „tego jedynego”, bo nie tego w życiu chce najbardziej. Co więcej, ma zupełnie inne priorytety w życiu i szczęściem są dla niej zupełnie inne rzeczy, aniżeli to gdzie upatruje szczęścia większość. Większość ludzi za szczęście w życiu uważa miłość, udany związek, założenie rodziny, życie z partnerem u boku ukochanej osoby, które uchroni ich od samotności. Dla większości znalezienie tej miłości, ukochanej osoby i bycie w udanym związku, razem a nie samotnie, stanowią najwyższe priorytety w życiu. Większość postrzega samotne życie jako największe nieszczęście, świadczące o nieudanym życiu bez wartości. Utożsamiają samotne życie z największą życiową porażką, litują się nad samotnymi starymi pannami, zgorzkniałymi i smutnymi, „bo nikt ich nie chciał”, bo nikt ich nie kocha i nie żyją z ukochaną osobą lecz samotnie, bez partnera, bez miłości, same jak palec. Takie stare panny są dla nich żałosne, zżera je zazdrość, gdy patrzą na nich – zakochanych i szczęśliwych w związku, którym obca jest samotność, klejących się do siebie i obściskujących się ciągle – i desperacko usiłują zapełniać tę samotną pustkę futerkowymi namiastkami miłości, przytulając uporczywie swoje koty albo małe, słodkie pieski – maskotki, które pełnią rolę marnego substytutu miłości i życia w związku z kimś, a też leku na smutek samotności…. A im starsza taka „stara panna”, tym bardziej staje się żałosna i tym większą budzi litość. Większość uważa samotne kobiety za chodzącą porażkę, za nieszczęśliwe i zgorzkniałe, za nieszczęśliwe stare panny, którym los pokarał samotnością, odmawiając im miłości i bycia w związku z kimś, których nikt nie kocha i nikt nie chciał. Życie samotne to życie złe, nieszczęśliwe, dlatego tak wielu ludzi koncentruje wszelkie swe wysiłki na tym, by znaleźć miłość i ukochanego partnera, z którym uda się im stworzyć stały związek; kobiety często podejmują się desperackich wyczynów, byle tylko „złapać męża” i zdołać zaciągnąć faceta do ołtarza, tak aby mieć gwarancję, że ten związek będzie stały niezmiennie, a ich luby ich nie opuści i nie puści kantem przy pierwszej, lepszej osobie. By mieć gwarancję, że nie grozi im samotne życie, i że nie staną się takie, jak te nieszczęśliwe, zgorzkniałe i smutne stare panny, przytulające tylko swoje koty, bo nikt inny ich nie chciał. By mieć gwarancję szczęścia w życiu, czyli bycia w związku z kimś, życia z kimś, a nie samotnie. Większość nie potrafi utożsamić szczęścia z samotnym życiem, a singielki to tylko desperatki obsesyjnie poszukujące „chłopa”, ścigając się z tykającym zegarem biologicznym, pod presją mijającego czasu i ciężaru lat na karku. Singielki aby być szczęśliwe też muszą zmienić w końcu status na „w związku”, bo przecież jeśli pozostaną singielkami to nigdy nie zaznają szczęścia w życiu i będą nieszczęśliwe w swej samotności, jak to bynajmniej sądzi większość naszego społeczeństwa.

 

Większość, ale jednak nie wszyscy …

 

myrviahwl82vt0xl

Są także i tacy ludzie bowiem, którzy utożsamiają szczęście z czymś zgoła całkiem odmiennym. Których najwyższe priorytety stanowią sprawy i rzeczy skrajnie różne od tych, jakie posiada ta „większość”. Ludzie, dla których samotne życie wcale nie jest nieszczęśliwe, żałosne i wzbudzające litość, ale czyś diametralnie wręcz skrajnie przeciwnym…

Tutaj oto dochodzimy do miejsca, w którym należy rozprawić się definitywnie ze wszelkimi tymi stereotypami i mitami odnośnie singielek, które są wciąż tak bardzo żywe w naszym społeczeństwie, podsycane wciąż przez system patriarchalny oraz religię i Kościół Katolicki. Są one zarówno fałszywe, nie zgodne z prawdą i rzeczywistością, jak też krzywdzące i niesprawiedliwe, a także stanowią źródło dyskryminacji i marginalizacji osób samotnych, jako niepełnowartościowych nieszczęśników.

Wróćmy do cytowanego uprzednio postu. Jego autorka, singielka o imieniu Gabi, choć w kwietniu roku 2017 skończy już 34 lata, wcale nie jest ani desperatką obsesyjnie poszukującą „chłopa” i zdolną do wszystkiego, byle tylko zaciągnąć go do ołtarza i „złapać męża”, ani też wcale a wcale nie przejmuje się presją społeczeństwa i zastanych stereotypów. Co więcej, w swym szczerym wyznaniu, godzi ona i burzy te zastane stereotypy czy „normy”, obalając mit nieszczęśliwej, zgorzkniałej starej panny, będącej samotną z przymusu. Nasza Singielka deklaruje bowiem, iż to, że jest Singielką stanowi tylko i wyłącznie akt jej wolnej woli, jej własny wolny i świadomy wybór oraz decyzję podjętą rozmyślnie i samodzielnie. To ona wybrała los Singielki i samotne życie, a nie on ją. To ona zadecydowała, iż będzie żyć samotnie, a nie życie skazało ją na samotność. To ona, mimo wielu chętnych i zainteresowanych, odtrąciła ich celowo i świadomie, wybierając wolność i niezależność miast – jak ujmuje to nasza singielka – niewoli w „miłosnych kajdanach”. To ona chciała być singielką i żyć samotnie, a nie z konieczności. Przy czym, co istotne, jak podkreśla Gabi w swym poście, wybór ów, choć własny i wolny, wcale a wcale nie jest łatwy. Wybór ten, co więcej, jest chyba jednym z najtrudniejszych, esencjonalnych i kardynalnych wyborów w życiu człowieka i newralgicznych decyzji, jakie musi on podjąć, a które to przesądzają i decydują o całym jego przyszłym życiu. Dlatego też wybór ów nie może być podejmowany bez uprzedniego gruntownego przemyślenia, analiz i „krytycznej refleksji”, jako że nie pozostawia on miejsca na żaden błąd, który jest błędem życiowym, jednym z najgorszych, jaki przesądzą o całym życiu i jakiego żałuje się najbardziej aż do śmierci. Wybór ten jest o tyle trudniejszy, gdyż decydując się być Singielką, decyduje się też przejąć absolutnie całą odpowiedzialność za siebie i swoje życie na tylko i wyłącznie własne barki i siebie. Oznacza to, iż nikt inny odpowiedzialności tej z nami nie ponosi, że rezygnujemy ze wsparcia drugiej osoby w tej odpowiedzialności, i jej pomocy i wsparcie w życiu, wybierając by radzić sobie w nim samemu, samodzielnie i własnymi tylko siłami. Oznacza on rezygnację z tego wszystkiego, co najczęściej określa się jako szczęście w życiu – z miłości do drugiej osoby, ze związku i życia razem, z rodziny i bliskich, miast nich wybierając samotne życie oraz wolność, którą uznało się za wartość nadrzędną i większe szczęście, aniżeli może to nam dać owa niewola w „miłosnych kajdanach”. Rozumiemy teraz, jak trudny i istotny jest to wybór i jak ważne jest tu aby dokonywać go rozważnie i z namysłem.

jestes_singielka_z_wyboru_12462

Co istotne, wybór ów musi być właśnie własny, samodzielny, wolny i świadomy, jako że wszelka ingerencja z zewnątrz deprymuje indywidualność jednostki, jej jestestwo i naturę, sztucznie naginając ją i zapinając w karby cudzych oczekiwań, pragnień i dążeń, deprymując zarazem wolną wolę i wolność jednostki, jej prawo do decydowania o samym sobie i podejmowania własnych wyborów podług własnego uznania i woli. Prawo jednostki do wolności zresztą nie bez powodu uznawane jest powszechnie za jedno z kardynalnych, esencjonalnych i niejako „najświętszych” praw człowieka; prawo elementarne, jakiego nikt ani nic nie ma prawa mu odbierać lub łamać, i jakie podług mnie bynajmniej jest równie nadrzędne wobec praw „boskich” i Boga – bo prawa do Wolności, nawet „Bóg” nie ma prawa człowiekowi odbierać, a co głównie robi i stara się osiągnąć ów „Bóg”, jak i inni bogowie oraz religia sama w sobie ze swej natury. I ta wolność obejmuje w swym zakresie również wolność wyboru bycia w związku lub bycia samemu, życia samotnie jako Singielka.

Podług definicji słownikowej w SJP PWN red. Szymczaka, termin „singielka” oznacza kobietę samotną, mieszkającą w pojedynkę, aczkolwiek to nazbyt uogólniona definicja. A to stąd, że zarówno jak nie każda kobieta samotna to stara panna, tak i nie każda kobieta samotna zasługuje na miano Singielki. Wątpliwości, co do określania singielek mianem starej panny wraz z resztą konotacji o negatywnym nacechowaniu o jakich była tu mowa uprzednio, jest nie tyle karygodnym błędem, niezgodnym z rzeczywistością, co jawnym nadużyciem, które jest krzywdzące i niesprawiedliwe, a nawet oszczerstwem rzucanym bezpodstawnie jako potwarz. Singielka owszem jest też kobietą samotną, ale przede wszystkim jest nią z własnego wyboru, bo ona tak właśnie chce i taką podjęła samodzielnie decyzję i tylko od jej woli zależne jest to, czy jest samotna czy w związku z kimś. A stara panna, w owym negatywnym sensie o jakim była tu mowa uprzednio – samotnej, zgorzkniałej i nieszczęśliwej – odwrotnie z goła, jest samotna nie z wyboru czy własnej woli, lecz z przymusu i konieczności, bo życie zmusiło ją do tego, nie pozostawiając wyboru ani możliwości własnego wyboru – ot, nieubłagane Fatum decyduje za nią… Singielka to silna i niezależna kobieta, która ani wcale nie jest zgorzkniała, ani też nieszczęśliwa. A nawet wręcz przeciwnie – jest osobą bardzo szczęśliwą, która żyje pełnią życia i korzysta z niego pełnymi garściami!

Aczkolwiek cała istota różnicy między zgorzkniałą i nieszczęśliwą starą panną , skazaną na samotność, a silną i niezależną szczęśliwą singielką, samotną z wyboru, tkwi w uświadomieniu sobie mylności i błędu przekonania wpajanego przez patriarchat i Kościół, iż życie bez faceta jest bezwartościowe. Uświadamiając sobie jego fałszywość, samotna kobieta staje się silną i niezależną singielką, która wie, iż samotne życie bez faceta jest równie wartościowe co z nim u jego boku. A nieraz staje się ono nawet o wiele bardziej wartościowe, pełniejsze.

a0ebdb62b9406ef8fb644a3015fa26ce5a1151cc

Kwestia konieczności przewartościowania wartości i ustalenia nowej hierarchii priorytetów decydując się na bycie singielką nie ulega żadnej wątpliwości. Wartości, jakie wpajane były od wieków przez patriarchat, religię i Kościół Katolicki, uniemożliwiają absolutnie bycie silną i niezależną Singielką, samotne życie i znalezienie w nim szczęścia. Wpajany przez nie był nam bowiem od wieków tzw. Model życia 3M, a więc miłość, małżeństwo i macierzyństwo, czyniąc z tych trzech najwyższe wartości i priorytety w życiu kobiety i jakich osiągnieciu podejmować ona powinna wszelkie wysiłki i starania, a też warunki konieczne do szczęścia w życiu i najwyższe szczęście, jakie może ona osiągnąć.

Tyle, że ten model jest po pierwsze przeżytkiem, rodem jeszcze z czasów średnich czy wiktoriańskiej moralności, a dwa – absolutnie mylny, fałszywy i nieadekwatny do rzeczywistości. Kobieta nie musi wcale bowiem żyć z mężczyzną, aby być wartościową, aby jej życie było wartościowe, ani tym bardziej, aby móc być szczęśliwą! To wymysł patriarchalnego systemu, degradującego kobietę do roli służącej swego Pana, bez którego jest ona bezwartościowym ledwie „podgatunkiem”, sama zaś niegodna jest miana Człowieka. Kobieta bowiem stanowi jedynie dopełnienie mężczyzny a nie pełnowartościową istotę czy jednostkę. Stworzona została tylko po to, by służyć mężczyźnie realizując konsekwentnie ów model życia 3M. Celem życia kobiety ma być małżeństwo z mężczyzną, w którym pełni ona rolę służebnicy raczej aniżeli równoprawnego partnera, następnie zaś celem tym jest macierzyństwo, które podług religii stanowi jedyny sposób samorealizacji dostępny kobiecie. W systemie patriarchalnym zdominowanym przez religię i kościół Katolicki, kobieta ma szansę na samorealizacji tylko i wyłącznie poprzez małżeństwo i macierzyństwo, jakie uznaje się za jedyną rolę i funkcję kobiety w życiu, deprecjonując inne, takie jak choćby kariera czy rozwój intelektualny bądź twórczość artystyczną, a także za najwyższy obowiązek, jaki kobieta winna koniecznie wypełnić w swym życiu i jaki stanowi cały sens jej życia. To oczywiście poglądy karygodne, jakie niegodne są nie tylko akceptacji, ale i nie zasługują nawet na tolerancje, zwłaszcza z szacunku dla wysiłków emancypantek i feministek, jakie walczyły dotychczas zaciekle o prawa kobiet i równouprawnienia, a których walka zresztą w ogromnym stopniu skupiała się na walce z takimi właśnie skostniałymi normami i modelami, przyjętymi w społeczeństwie patriarchalnym i propagowanymi przez religię i Kościół Katolicki. Kobieta – służąca i niewolnica swego pana i władcy musi i to koniecznie odejść do lamusa wraz z innymi takimi przeżytkami z wieków ciemnych, czas wyzwolić się wreszcie z tego jarzma i zwrócić kobietom pełnie ich praw i wartości, jako równoprawne istoty ludzkie, bo przecież kobieta to także człowiek, taki sam jak mężczyzna dokładnie i niegodziwością podłą jest pozbawiać ją jej najbardziej elementarnych praw, jakie przysługują każdemu Człowiekowi tak samo bez wyjątku.

stara-panna2

Gabi w swym poście, jako singielka, manifestuje dobitnie swoje prawo do własnego wyboru. Także jeśli wyborem tym jest samotne życie, podporządkowane innym celom, priorytetom, innemu systemowi wartości, miast przykładnej i posłusznej realizacji modelu 3M. Akcentuje ona tu fakt, iż nie każdy człowiek został stworzony do życia w związku, do realizacji tego modelu 3M. Fakt, że nie dla każdego to właśnie stanowi owo najwyższe szczęście, cel i pragnienie w życiu. Istnieje wielu ludzi, dla których ani życie w związku ,ani małżeństwo, ani nawet macierzyństwo szczęścia absolutnie wcale nie dają, a nawet i wręcz całkiem przeciwnie, a ich priorytety i cele w życiu są całkiem zgoła odmienne. Ludzie tacy decydują się jednak na samotne życie w imię wyższych celów, samorealizacji, spełnienia i samorozwoju. Niektóre singielki przedkładają karierę zawodową ponad związki i miłość, ponad rodzinę, dzieci… Inne wyżej cenią sobie możliwość samorozwoju i samorealizacji. Dla innych zaś najwyższy priorytet stanowi sztuka i twórczość artystyczna, a jeszcze inne wolą poszukiwać w życiu co raz to nowych przygód, przeżyć, odkrywać wszystko po kolei i kosztować w życiu wszystkiego, zamiast ugrzęznąć w stabilizacji stałego związku i normalnej rodziny. Nie każda kobieta została stworzona do bycia żoną i matką, nie dla każdej nwjyższy cel w życiu stanowi prokreacja i przedłużenie gatunku. Kobiety są różne, nie tylko pod względem charakteru, osobowości czy choćby wyglądu, ale także i pod takim właśnie względem! Dla jednych spełnieniem marzeń są zaręczyny, ślub w białej sukni, udane pożycie małżeńskie i macierzyństwo, a dla innych natomiast szczytem i spełnieniem marzeń jest zawrotna kariera zawodowa bądź naukowa, sukces jako artysta, wydanie własnej książki, zwiedzenie całego świata i podróże, osiągnięcie najwyższego stopnia edukacji czy naukowego etc. A narzucanie na siłę patriarchalnych norm wszystkim kobietom jednakowo bez wyjątku, stanowi bez przesady karygodne pogwałcenie ich osobowości, jestestwa, ich „JA”, jako odrębnej, indywidualnej jednostki – niepowtarzalnej, unikatowej, wyjątkowej, jedynej takiej w swoim rodzaju. Bo ludzie mimo tego, że pod wieloma względami są prawie identyczni – jak np. anatomicznie, pod względem zasad funkcjonowania organizmu i organów, czy nawet reakcji, odruchów, mimiki czy gestykulacji, zwłaszcza ruchów mimowolnych, niekontrolowalnych świadomie – to jednak każdy z nich jest zupełnie inny, niepowtarzalny i wyjątkowy, jako indywidualność, jednostka, niepodobna do żadnej innej…

Gabi w swym poście dobitnie wykrzykuję prawo do dokonania własnego wyboru, prawo do wyłamania się z kieratu stereotypu i patriarchalnego modelu 3M. prawo do samotnego życia, jako Singielka, prawo do odrzucenia miłości i związków na rzecz innych, znacznie istotniejszych, wartościowych rzeczy, które to stanowią szczęście i spełnienie marzeń – to właśnie, a nie związki, miłość czy realizacja modelu 3M.

singielka_2016-04-06_11-02-24

I nie są to wcale aż tak rzadkie, sporadyczne jednostki. Wielu ludzi nie zostało stworzonych do życia w związku do stabilizacji i zakładania rodziny, wielu też wybrało życie w pojedynkę, samotne, godząc się na politowanie i szyderstwo, z jakim ludzie odnosili się, a i wciąż nadal często odnoszą do „starych kawalerów i panien” – samotnych dziwaków, nieszczęśliwych i zgorzkniałych – bo przecież jak można być szczęśliwym samotnie, nie żyjąc w związku?

A jednak, jak widać na wielu licznych przykładach – można i to jak!

Wracając jednak do postu Gabi, akcentuje ona mocno właśnie owe różnice indywidualne i konieczność postępowania i życia w zgodzie ze swoim „JA” – całokształtem tego, co się zawiera i co tworzy to „JA” – czyli mówiąc prościej w zgodzie ze sobą samym, ze swoją naturą i osobą. To właśnie owo „JA”, owa natura, skłania Gabi do tak radykalnego wyboru z absolutną pewnością, co do jego słuszności. To one właśnie każą jej definitywnie odrzucić i wyrzec się miłości do mężczyzn, związków formalnych, jak i partnerskich, posiadania ukochanego, męża, do założenia własnej rodziny, a też macierzyństwa i roli matki, na rzecz wartości, idei, celów, pragnień i marzeń, jakie dla niej akurat stanowią tak naprawdę szczęście, dają spełnienie i satysfakcję. Gabi bowiem absolutnie nie została stworzona do życia w związku, bo jak sama wyznaje szczerze – związki ją jakoś unieszczęśliwiają, a ona zakuta w te „miłosne kajdany” co raz bardziej „usycha i blaknie”, traci całe swe piękno i wartość. To znaczy, że na nią stałe związki działają jak toksyna, jak trucizna, która się sączy do jej krwioobiegu zabijając wszystko po kolei, stopniowo co raz bardziej i bardziej…. Dla Gabi związek to niewola odbierająca jej to, co ma najcenniejszego – jej Wolność. Pozbawia też ją jej siły, niezależności, samodzielności, bycia samowystarczalną, umiejętności radzenia sobie samej ze wszystkim, z każdym problemem i w każdej sytuacji. Traci swą siłę i odwagę, jaką wykazuje się jako singielka, dźwigając całą odpowiedzialność i ciężar swego życia i siebie, swych czynów czy postępowania tylko na swoich własnych barkach, nie podpierając się na nikim innym i znikąd nie otrzymując pomocy. Oto bowiem ONE – silne i niezależne prawdziwe singielki, siłaczki, twardzielki, niemal strongmanki, kobiety sukcesu, spełnione i szczęśliwe, niczym mitologiczni tytani zwyciężające w wielkich bitwach na skalę globalną, heroiczne super – bohaterki dokonujące czynów wielkich, doniosłych i imponujących, niczym prawdziwi herosi pół – bogowie czyniące cuda i nie pokonane, można by rzec niemalże wręcz spełnienie marzeń Nietzschego o nadczłowieku…

ed6a39e2f97d31318f6a662116f52574qrn

Oczywiście współczesne singielki nie wszystkie są takie same, a ta grupa wykazuje ogromne wewnętrzne zróżnicowanie i różnorodność. Znaleźć tam można zarówno twarde i wielkie businesswoman, odnoszące spektakularne sukcesy karierowiczki, ciut aspołeczne wybitne artystki, jak i zwykłe, przeciętne kobiety, które wolały odłożyć związki na później, by tymczasem poświęcić się karierze, samorealizacji i innym podobnym celom, jakie uznały w tym momencie za istotniejsze, bardziej wartościowe, czy takie, które mogą dać im szczęście.

A obowiązkiem każdego człowieka jest pozwolić każdemu podążać jego własną drogą, mieć prawo do własnych wyborów i decyzji – żyć tak, jak dla niego jest najlepiej i najsłuszniej, szukać szczęścia tam, gdzie dla niego się ono znajduje, ot co!

Nasza singielka Gabi, jak sama również przyznaje, jest dość radykalnym, skrajnym typem Singielki. Dlatego dla niej kwestia być singielką, albo nie być urasta do rangi iście hamletowskiego dylematu dotyczącego najbardziej esencjonalnych problemów egzystencjalnych i istoty bytu ludzkiego. Dla niej nie jest to już zwykła alternatywa między być singielką a nie być nią, czyli być w związku. Dla Gabi to kwestia raczej alternatywy ostatecznej – być singielką albo nie być wcale, w ogóle. Kwestia życia lub jego braku, jak sama pisze. Status singielki określa jej całe status quo i stanowi życie, a natomiast status inny, tzn. wszelkie związki oznaczają dla niej śmierć. Cóż, bywają i takie, radykalne przypadki, i to wcale nie tak rzadko, jakby się mogło wydawać. Sporo takich przypadków znaleźć można w panteonie najwybitniejszych ludzi w historii ludzkości – artystów, naukowców, wynalazców czy innych autorytetów. Wielu z tych wybitnych ludzi i umysłów również nie nadawało się kompletnie do żadnych związków, przez co między innymi mówi się, że byli „aspołeczni”, choć to mocno niepochlebne określenie nadawano im tylko dlatego, że nie byli zdolni do życia w typowych komórkach społecznych, jakie przyjmuje się za normę – w rodzinie, związku z partnerem etc. I to przez tę ich odmienność natury, która stworzyła ich Singlami, do życia samotnego,  często gęsto napiętnowywano, zarzucając aspołeczność czy „toksyczność”, jak choćby na przykład w przypadku mistrza Picasso. Co więcej, nawet ci wybitni ludzie nieraz skazani byli na społeczny ostracyzm, wyrzucenie na margines, odrzucenie, a nawet potępienie społeczne. Wstrząsający tego przykład stanowi chociażby dramatyczna i tragiczna biografia Vincenta Van Gogha, którego samotniczą naturę pogłębiała jeszcze bardziej choroba psychiczna – schizofrenia paranoidalna, której jednym z głównych i najsilniejszych objawów jest przecież silna tendencja do izolacji. Owszem, nawet i on, mimo najgłębszej samotności i osamotnienia jakie towarzyszyły mu głownie przez całe życie, miał w swym życiu epizod miłosny, z tym, że niespełniony i nieszczęśliwy, który zakończył się nie tylko kolejną tragedia i dramatem pełnym cierpienia, ale i kalectwem w skutek samookaleczenia, gdy nieszczęśliwie zakochany Van Gogh odciął sobie sam ucho i wysłał je jako podarek i dowód swej miłości do swej oblubienicy, która zresztą nie była zbytnio zachwycona tym prezentem i zareagowała nań zdecydowanie negatywnie i nie po myśli absztyfikanta. Ale takich „aspołecznych”, samotnych outsiderów i Singli było więcej pośród tych największych… A nawet jeśli zdarzało się im uwikłać w jakieś związki czy miłostki, to jednak były one zwykle jedynie krótkotrwałe bardziej aniżeli „stałe”, i zwykle też kończyły się jakimś dramatem, tragicznie i przysparzając ogrom bólu i cierpienia, łamiąc serca nieszczęśliwą miłością. Często też były to relacje mocno toksyczne, chore, prowadzące wprost w przepaść…

nie_jestem_singielka_7931

Bycie Singielką dla Gabi zatem jest dosłownie tym samym, co hamletowskie „być albo nie być” – ostateczną kwestią istnienia bądź nie istnienia, życia lub śmierci, bytu i niebytu… Gabi przyznaje, że długo jej zajęło uświadomienie sobie tego w pełni i dojścia do takich a nie innych wniosków. I było to okupione wieloma doświadczeniami, ogromem bólu i cierpienia, rozlicznymi próbami stworzenia związku, zakończonymi bez wyjątku totalnym fiaskiem, dramatem i katastrofą, oraz miesiącami wylizywania się z depresji i głębokich „ran”, jakie pozostawiały za sobą kolejne, nieudane związki. Aż wreszcie, po prawie trzydziestu latach życia, dotarło do niej wreszcie – jej wszystkie związki były aż tak nieudane i złe, ponieważ ona nie nadaje się kompletnie do życia w żadnym związku, które ją unieszczęśliwiają i niszczą. Gabi w stałych związkach wraz z upływem czasu co raz bardziej blaknie i usycha niczym roślinka bez wody na pustyni…. Traci stopniowo całe swoje piękno, wartość, umiejętności, a nawet zdolności i talenty – wszystko to, co czyniło ją wspaniałą, wyjątkową czy nawet wybitną, ponadprzeciętną. Tracąc też zarazem wszystko to, co w życiu miało jakąś wartość, sens i cel. Wszystko to, co sprawiało że warto było i chciało się żyć. A wreszcie wszystko to, co stanowiło dla niej wszelką radość i szczęście w życiu, co czyniło je pięknym i wspaniałym. Nawet tworzyć wtedy nie mogła zapadając na dziwną totalną niemoc twórczą, która przypadkowo nagle ustępowała absolutnie całkiem natychmiast wraz z zakończeniem związku – cóż, chyba nie ma absolutnie żadnych wątpliwości, co ją wywoływało. W związku traciła siebie, swoje człowieczeństwo, stając się ładnym i efektownym dodatkiem do swojego faceta – jak spinka do mankietów, krawat czy breloczek do kluczy, bezwartościowym niczym zawieszonym w nicości – cytując: „[…] w której nie ma już nic”. Dla niej bowiem tylko i wyłącznie Wolność oznaczała życie, istnienie, pełnię człowieczeństwa i siebie samej, swojego „JA”, swojej natury. Bez tej swojej ukochanej Wolności – umierała, usychając jak roślinka bez wody na pustyni. Do tego wszystkie jej związki były toksyczne, a i ona sama, jej uczucia nieraz podobnie. Zatruwały ją więc do tego jeszcze swym toksycznym jadem, co raz głębiej wciągając ją w to trujące bagno, z którego tak ciężko było potem się wygrzebać i uwolnić. I które zostawiało po sobie tak wiele, bardzo głębokich, jątrzących się nigdy nie gojących ran… Za każdym razem po zakończeniu toksycznego związku, bardzo dużo czasu zajmowało jej dochodzenie do siebie, podnoszenie z „desek”, nim była w stanie znowu stanąć dalej do walki na ringu, zwanym życiem. Zdarzyło się też i tak, że przypłaciłaby to nieomal życiem, tylko i wyłącznie cudnem istnym uratowana po drastycznej próbie samobójczej, niemalże skutecznej, gdy oto nagle, niespodziewanie i wprawiając wszystkich w totalny szok i zdumienie, nie tylko przeżyła, ale co więcej jeszcze po 1,5 tygodnia ocknęła się w końcu ze śpiączki, podłączona do respiratora i to bez żadnych trwałych i nieodwracalnych uszkodzeń mózgu, jakich byli absolutnie pewni lekarze, nie dając jej żadnych szans na przebudzenie – cud czy nie cud, ot nagle zbudziła się z tego ostatniego snu, żyjąc normalnie dalej jak gdyby nigdy nic – ale o mały włos tym razem kolejny nieudany, toksyczny związek kosztowałby ją życie…

singielkibloxpl-prezentacja-2-728

Gabi próbuje nieco usprawiedliwić ów swój skrajny radykalizm w kwestii bycia Singielką. Wyjaśnia, że prócz lat głębokich przemyśleń, analiz i krytycznej refleksji, prócz przeogromnego bagażu doświadczeń i wnikliwych obserwacji, na taki wybór wpłynęło też sporo innych, istotnych wręcz newralgicznych czynników i powodów, dla których podjęła właśnie taką decyzję, a nie inną. I dla których przybrała ona aż tak radykalną postać.

Gabi wyznaje, że jednym z takich powodów były jej choroby – ciężki i nieuleczalne, które skracają raczej znacznie potencjalną długość życia – i związana z nimi ciężka niepełnosprawność, przez którą ma tak wiele barier na każdym kroku. Z tego powodu także nie może mieć i nigdy nie mogłaby mieć dzieci, a wiadomo kolejnym etapem rozwoju każdego związku są zwykle dzieci. Zresztą większa część facetów chce mieć dzieci kiedyś i oczekuje potomstwa od swych partnerek prędzej czy później. Tacy, którzy dzieci nigdy nie mieć nie chcą, będąc w stałym związku, jest niewielu, raczej niszowa mniejszość ledwie. A i po pewnym czasie takiego bezdzietnego związku łatwo jest zatracić sens i cel tego związku, gdy nie służy on – w zgodzie z Naturą – do prokreacji i wychowywania potomstwa w celu najistotniejszym, czyli przedłużenia gatunku i jego przetrwania. Tym niemniej zdarzają się nieraz i takie, bezdzietne związki, a bywa też, że są one całkiem udane i szczęśliwe, mimo braku tego esencjonalnego elementu, czyli potomstwa, z tym, że są to jednak przypadki niezbyt częste. Gabi nie nadaje się przez swoje ciężkie choroby i niepełnosprawność ani na matkę, ani nawet na „typową” żonę, taką jaką powinna być podług poglądów patriarchatu, religii – usługującą swemu Panu i władcy, bo spora część „obowiązków domowych” takiej przykładnej żoneczki, wykracza poza jej skromne bardzo możliwości, głównie fizyczne, ruchowe, i nie byłaby w stanie należycie ich wypełniać – zresztą po wielu latach choroby, kolejnych szpitalach, operacjach i tonach najsilniejszych i najgorszych rozmaitych leków, jakie od tak dawna regularnie non stop w siebie wrzuca – nie ma już na to zupełnie siły – jak sama dodaje ze smutkiem. Ale jednak – mimo że tak doniosły, przesądzający i mocny powód, który śmiało mógłby być jedynym niepodważalnym i wystarczającym argumentem przemawiającym za tym, by z absolutną pewnością dokonać takiego wyboru, jakiego dokonała Gabi, to jednak i tak nie stanowił on wcale ani głównego, ani elementarnego, ani najistotniejszego powodu, dla którego Gabi wybrała życie singielki.

Tym niemniej, nie ujmując temu powodowi istotności, znaczenia oraz wpływu na tę decyzję, istniały jednakże powody, jakie okazały się od niego nawet nieco istotniejsze, bardziej definitywnie przesądzające i jakie wywarły jednak nieco większy wpływ na decyzję Gabi.

Jeden z nich wypływał bezpośrednio z tego jej „JA”, z jej natury wrodzonej, jakiej nie sposób nijak zmienić… A była to też natura „artystki” właśnie. Czyli obdarzonej pewnymi ponadprzeciętnymi talentami, uzdolnieniami i możliwościami jednostki wybitnie innej od typowych, normalnych ludzi i mocno od nich odstającej, nieco aspołecznego outsider’a, czy wręcz totalnego kosmity czasem, jednostki obdarzonej przecholerną nadwrażliwością i zdolnością empatii, która więcej widzi, wie i rozumie niż inni, a przez to tez o wiele bardziej cierpi, i jak choćby Gabi – cierpiącą na tzw. kolokwialnie „gigantyczny przerost nadmiaru wyobraźni”, sięgając bo nieco mniej drastyczny eufemizm. A co najistotniejsze, jednostki aspołeczne, które ponad wszystko w życiu najmocniej ukochały właśnie tę Wolność, bez której nie są w stanie żyć, istnieć ani nawet funkcjonować czy tworzyć – bez niej właśnie, tak jak Gabi, blakną i usychają całkiem jak ta roślinka bez wody na pustyni w piasku! Wolność stanowi dla nich dosłownie życia. Zaś jej pozbawienie i brak to nieuchronny koniec! Czasem to te tzw. „niebieskie ptaki”, lekkoduchy żyjące chwilą, które nie potrafią przystosować się do życia w kieracie i „miłosnych kajdanach”, nie są zdolni do normalnej stabilizacji, założenia rodziny i życia w niej, nie zdolni do tworzenia prawidłowych, silnych i trwałych relacji oraz stałych związków, innych niż te toksyczne, a też i w których oni sami są toksyczni. Takie jednostki jednak nie tylko nie są absolutnie całkiem zdolne do życia w związku, w tych „kajdanach miłości” ani przeżycia w nich, lecz jest jeszcze też coś gorszego chyba nawet.

matka-sibgielka-na-randce

Mianowicie dla tym podobnych jednostek, owe wartości i rzeczy stanowiące dla ludzi najwyższe szczęście, radość i spełnienie marzeń, nadające ich życiu cel i sens, nie tylko wcale żadnym szczęściem, radością ani spełnieniem marzeń nie są, ale nawet są dla nich czymś diametralnie wręcz skrajnie odwrotnym. I tak też jest w przypadku Gabi, aspołecznej Singielki – artystki. Jak wyznaje, to niby całe ich „najwyższe szczęście, radość i spełnienie marzeń”, to co rzekomo nadaje ich życiu cel i sens, jej jawi się jako jakiś najgorszy koszmar horror i piekło. Stały związek na całe życie, ciąża, potomstwo i stosy obsranych pieluch, oznaczałyby też definitywny i ostateczny koniec – koniec właściwie wszystkiego zupełnie – wszelkich planów, celów, wszystkiego co wartościowe i ważne, twórczości, marzeń, wszelkiego celu i sensu życia, wszelkiej radości i szczęścia, wszystkiego co piękne, fascynujące, ciekawe konstruktywne, co dobre i wspaniałe, i dlaczego warto żyć, i wreszcie – koniec całego życia – byłaby wówczas już tylko całkowitym sztywnym trupem, pogrzebanym na cmentarzysku, gnijąc zakopana pod stertami tych obsranych pieluch. „Wiem, wiem – dodaje z uśmieszkiem Gabi – pewnie wiele osób za takie poglądy ma ochotę mi nawrzucać od zwyrodniałych kobiet bez serca i potworów wyjałowionych z wszelkich uczuć macierzyńskich, od zimnej i wyrachowanej podłej suki, czy od czego tam jeszcze, ale cóż – niech sobie mówią co chcą, ja po prostu akurat zostałam stworzona przez Naturę do rzeczy diametralnie innych aniżeli reprodukcja, tworzenie i egzystowanie w elementarnych komórkach społecznych, czy owo przeceniane macierzyństwo, a więc też i przedłużanie gatunku i zapewnianie mu przetrwania, ot i tyle. Natura stworzyła mnie akurat w zupełnie innym celu, i inna jest na tym świecie moja rola, funkcja i cel mego tu istnienia, tak jak to jest normalnie w Naturze, że jedni są stwarzani do tego czy tamtego, a inni do czegoś innego. Weźmy choćby taki misterny twór Matki Natury, jakim jest mrowisko i mrówki, które tworzą złożone społeczności o wyraźnie zarysowanej strukturze hierarchicznej, z której każda kasta społeczna spełnia zupełnie inne, określone funkcje i role w tej społeczności – a zatem każda z kast została stworzone przez naturę do zupełnie innego, określonego celu.

niejestem

I tak na szczycie mrówczej hierarchii mamy królową, której rola polega na składaniu jaj, z których po metamorfozie powstaną nowe mrówki – czyli reprodukcja i przedłużenie gatunku – a także na regulowaniu działalności całej społeczności za pomocą wydzielanych przez nią feromonów. Prócz tego wyróżnić można np. samice i samców, z których ci ostatni zostali stworzeni tylko w celu reproduktorów, którzy mają zapładniać królową jedynie, a po tym giną. Poza samicami i samcami, występuje u mrówek również kasta robotnic, którą tworzą samice o niedorozwiniętych narzędziach rozrodczych. Wyposażone są w potężne żuwaczki i duże głowy, przez co zwane są często żołnierzami. Robotnice pełnią funkcje usługowe. Są stworzone w celu budowania i obrony gniazda, zbierania pożywienia czy opieki nad potomstwem (jak w żłobku dokładnie!). Każda z kast mrówczej społeczności została stworzona w innym celu, pełni inną funkcję oraz rolę w całej społeczności, a dzięki czemu może ona sprawnie i prawidłowo funkcjonować, niczym jeden wielki misterny, złożony mechanizm.

I właściwie dokładnie tak samo jest u ludzi i w ludzkich społecznościach, którą tworzą również różne kasty, z których każda stworzona jest w innym celu, i pełni inne funkcje i role w tej społeczności, analogicznie do tego, jak to jest w społeczności mrówczej. Zresztą patrząc z lotu ptaka na wielkie miasto, uporczywie nasuwa się silne skojarzenie tego widoku właśnie z widokiem wielkiego mrowiska w lesie, które tak bardzo mocno ten widok przypomina. A i jego zasady funkcjonowania wykazują liczne analogie.

I Gabi akurat należy do innej kasty, jakiej celem stworzenia nie były związki, reprodukcja ani tworzenie i życie w elementarnych komórkach społecznych, takich jak np. rodzina. O nie, ona należała do kasty, która stworzona była do celów diametralnie innych aniżeli te powyższe! Gabi dodaje: „Dla mnie szczęście jest czymś totalnie innym i co innego mi je daje, niż facet, stały związek czy mąż i własna rodzina, a nawet coś diametralnie wręcz skrajnie innego. Dla mnie szczęście to ciągły samorozwój, ciągłe poszerzanie wiedzy, umiejętności, to samorealizacja i realizowanie swoich najważniejszych celów, planów, ambicji i marzeń, to zdobywanie co raz wyższych szczytów, sięganie co raz wyżej i wyżej, to pokonywanie kolejnych barier i ograniczeń, to dokonywanie wciąż tego, co jest niemożliwością, to twórczość i kreatywne działanie, to zgłębianie meandrów różnych dziedzin nauki, to bycie ponad przeciętność, stawanie się wciąż wybitnym i lepszym od samego siebie, to chwile, gdy uda się udowodnić swoją wartość, niezwykłość czy wybitność, pokazać na co mnie stać i jak bardzo mnie to wyróżnia, gdy ciężka, mozolna praca nieustannie całymi latami zaczyna przynosić plon, owocując kolejnymi sukcesami, budząc podziw, zachwyt i szacunek innych, gdy uda ci się dokonać czegoś tak wybitnego, czego nie potrafią inni i co pozwala ci nie tylko czuć, ale być wtedy bez przesady – bogiem w tej najpiękniejszej chwili najwyższego szczęścia w życiu…To moja twórczość i sztuka, to literatura, wiedza i nauka. To pisanie godzinami, to wyczarowywanie spod pióra poezji w mojej Krainie Czarów. I to wszystko właśnie to dla mnie prawdziwe i najwyższe szczęście w życiu. To cel i sens, dla którego żyje, czuję, że życie ma sens i chce mi się żyć. To moje spełnieni marzeń i własny raj na ziemi, tutaj za życia, jedyny jaki dla mnie istnieje. I wreszcie to moja wielka misja mojego życia – aby zdołać urzeczywistnić me największe życiowe motto: „Non omnis moriar” i dołączyć do panteonu Nieśmiertelnych.” – mówi Gabi po czym milknie na chwilę, jakby nieobecna i zamyślona…

9255d75a72edf98f92ea60436de422e2101 Gabi więc nie mogła absolutnie nijak dokonać innego wyboru, bo wszelkie przesłanki, argumenty i powody przesądzały nieubłagalnie właśnie tylko o tym jednym, który był niemalże koniecznością i jedynym wyborem, jaki miał rację bytu w ogóle. Gabi po prawie trzydziestu latach była wreszcie tego w pełni świadoma i wiedziała już o tym wszystkim doskonale, wreszcie udało jej się to zrozumieć i wybrać – najlepiej jak to tylko było możliwe w ogóle – dokonać wyboru idealnego i perfekcyjnie doskonałego dla siebie – aby być Singielką i twardo się tego trzymać! Wybór inny bowiem był niemożliwy, jako że był to wybór między alternatywą „być Singielką, albo nie być” – a więc inny wybór oznaczałby „nie być wcale”, dokładnie tak samo jak w hamletowskim dylemacie egzystencjalnym: „Być albo nie być”. A co zwykłe życie Singielki zmienia w czarodziejski świat szekspirowskiej sztuk i czyniąc zeńshutterstock_282800867-03d574a03172e125e875cdc6401e24f6 esencjonalną kwestię egzystencjalnych rozterek dotyczących istoty Bytu, jakie od tysięcy lat i czasów antycznych nurtują wszystkich wielkich filozofów i myślicieli w historii ludzkości, i jakie wciąż nadal stanowią w większości tajemnicę. A zwykła Singielka dzięki temu może stać się bardzo niezwykła, wykraczając wysoko ponad wszelką przeciętność i szarą zwyczajność dnia codziennego!

Bycie Singielką bowiem to coś więcej niż tylko stan cywilny, coś więcej niż tylko jakiś status, coś więcej niż tylko moda… To styl życia, to rodzaj osobowości i natury człowieka, i też rodzaj człowieka, to jeden z najtrudniejszych wyborów i decyzji w życiu, to droga życia – trudna, kamienista i kręta, która wymaga niemalże nadludzkiej siły, odwagi i niezłomności, to sposób istnienia i egzystencji, to wyrok skazujący na samotność i całe życie spędzone tylko z nią…. I wreszcie – to filozofia życia, system wartości, hierarchia priorytetów i twardy zestaw norm moralnych i etycznych, jaki wymaga nieugiętej im wierności, a też – to Wolność, do jakiej nie każdy człowiek jest stworzony i jest w stanie ją udźwignąć. Tylko ci, którzy nie zostali stworzeni do życia w jarzmie zniewolenia, jako niewolnicy czegoś tam ciągle, są bowiem w stanie tę Wolność wytrzymać! A bycie Singielką, to właśnie ta Wolność i bycie Wolnym, do której większość ludzi nie została stworzona. Bycie Singielką to też pewien prestiż i luksus na jaki nie wielu może sobie pozwolić… Również Gabi nie ma co do tego absolutnie żadnych wątpliwości, ciesząc się i czując wdzięczność do Natury za to, że ją akurat stać na ten luksus…

 

I tu pozwolę sobie na sam koniec zakończyć tak, jak to czyni Gabi w swym poście – a zetem…. – „Oto jest pytanie!”

THE END.

brak_chlopaka_brak_problemow_4654

45 thoughts on “BYĆ SINGIELKĄ ALBO NIE BYĆ? – OTO JEST PYTANIE! – Czyli hamletowskie rozterki egzystencjalne współczesnej Singielki…

  1. Greetings from Carolina! I’m bored to tears at work so I decided to
    check out your blog on my iphone during lunch break. I really like the information you present here and can’t wait
    to take a look when I get home. I’m shocked at how fast your blog
    loaded on my cell phone .. I’m not even using WIFI, just 3G ..
    Anyways, wonderful blog!

  2. Amazing blog! Do you have any recommendations for aspiring writers?
    I’m hoping to start my own website soon but I’m a little
    lost on everything. Would you propose starting with a free
    platform like WordPress or go for a paid option? There are
    so many options out there that I’m totally confused
    .. Any tips? Many thanks!

  3. Right here is the right web site for everyone who would like to understand this topic.
    You realize a whole lot its almost hard to
    argue with you (not that I actually would want to…HaHa).
    You certainly put a fresh spin on a topic that has been discussed for years.
    Excellent stuff, just excellent!

  4. Whats up very nice blog!! Man .. Beautiful ..
    Superb .. I’ll bookmark your web site and take the feeds also?
    I’m glad to search out numerous helpful information here in the post, we want work out extra techniques on this
    regard, thank you for sharing. . . . . .

  5. Its such as you learn my mind! You appear to grasp so much about this, such as you wrote the book in it or something.
    I believe that you could do with a few p.c.

    to pressure the message house a little bit,
    but other than that, that is magnificent blog.

    An excellent read. I’ll definitely be back.

  6. Hello, Neat post. There’s a problem together with your web site in internet
    explorer, might check this? IE nonetheless is the
    market chief and a good component of other folks will leave out your wonderful writing
    due to this problem.

  7. Hi there! I could have sworn I’ve been to this blog before but after checking
    through some of the post I realized it’s new to me.
    Anyways, I’m definitely delighted I found it and I’ll be bookmarking and checking back often!

  8. I know this if off topic but I’m looking into starting my own weblog and was curious what all is needed to get setup?

    I’m assuming having a blog like yours would cost a pretty penny?
    I’m not very internet smart so I’m not 100% certain.
    Any recommendations or advice would be greatly appreciated.
    Cheers

  9. May I simply say what a comfort to uncover an individual who actually understands what they’re talking about on the web.
    You definitely know how to bring a problem to light and make it important.

    More and more people must look at this and understand this side of your story.
    I can’t believe you are not more popular since you definitely possess the gift.

  10. Hey there just wanted to give you a quick
    heads up. The words in your post seem to be running off the screen in Safari.
    I’m not sure if this is a formatting issue or something to do with browser compatibility but I thought I’d post to let you know.
    The layout look great though! Hope you get the issue resolved soon.
    Cheers

  11. A motivating discussion is worth comment. There’s no doubt that that you need to write more on this subject matter, it may not
    be a taboo subject but generally people don’t talk about these issues.
    To the next! Best wishes!!

  12. We are a group of volunteers and opening a brand new scheme in our community.
    Your website offered us with useful info to work on. You have done an impressive
    process and our whole community will be thankful to
    you.

  13. What i don’t understood is if truth be told how you’re now not really
    a lot more neatly-appreciated than you may be now. You’re very intelligent.
    You know thus considerably when it comes to this subject, made me in my opinion believe it from so many numerous angles.
    Its like women and men aren’t interested except it is one thing to accomplish with Woman gaga!
    Your personal stuffs great. Always handle it up!

  14. I think that what you published was actually very logical.
    However, think on this, suppose you were to write a awesome
    headline? I mean, I don’t wish to tell you how to run your website, but suppose you added
    a title that grabbed people’s attention? I mean BYĆ SINGIELKĄ ALBO NIE BYĆ?
    – OTO JEST PYTANIE! – Czyli hamletowskie rozterki egzystencjalne współczesnej Singielki… – is a
    little boring. You could look at Yahoo’s front page and watch how they write post headlines to get people
    interested. You might try adding a video or a related pic or two to get people
    interested about everything’ve written. Just my opinion, it
    would make your blog a little livelier.

  15. My spouse and I stumbled over here different web address and thought I may as well
    check things out. I like what I see so now i am following you.

    Look forward to finding out about your web page again.

  16. Hi there are using WordPress for your blog platform?
    I’m new to the blog world but I’m trying to get started
    and create my own. Do you require any html coding knowledge
    to make your own blog? Any help would be really appreciated!

  17. Having read this I believed it was very enlightening.

    I appreciate you spending some time and effort to put this content together.
    I once again find myself personally spending
    way too much time both reading and leaving comments. But so
    what, it was still worthwhile!

  18. My coder is trying to convince me to move to .net
    from PHP. I have always disliked the idea because of
    the expenses. But he’s tryiong none the less. I’ve been using Movable-type on several websites for about
    a year and am anxious about switching to another platform.

    I have heard good things about blogengine.net.
    Is there a way I can transfer all my wordpress posts into it?
    Any kind of help would be really appreciated!

  19. Howdy would you mind letting me know which web host you’re using?
    I’ve loaded your blog in 3 different internet browsers and
    I must say this blog loads a lot faster then most.
    Can you recommend a good internet hosting
    provider at a reasonable price? Many thanks, I appreciate it!

  20. Wow that was strange. I just wrote an extremely long comment but after I
    clicked submit my comment didn’t show up. Grrrr… well I’m
    not writing all that over again. Regardless, just wanted to say wonderful blog!

  21. Hmm it looks like your site ate my first comment (it was super long) so I
    guess I’ll just sum it up what I submitted and say, I’m thoroughly enjoying your
    blog. I as well am an aspiring blog blogger but I’m still new
    to everything. Do you have any tips for rookie blog writers?
    I’d genuinely appreciate it.

  22. I don’t know if it’s just me or if everyone else experiencing issues with
    your blog. It appears as if some of the text on your content are running off
    the screen. Can somebody else please comment and let
    me know if this is happening to them as well? This might
    be a problem with my web browser because I’ve had this happen before.
    Cheers

  23. Hi there very cool website!! Man .. Beautiful .. Superb ..
    I’ll bookmark your blog and take the feeds additionally? I’m glad to find numerous helpful
    info here in the put up, we need work out extra strategies in this regard, thank
    you for sharing. . . . . .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.