Szczyty absurdu tak łatwo pobić…

Zabijmy dzieci, wypuśćmy karpie! – nawołuje Tomasz Teluk w swoim artykule, niby polemice z coroczną akcją opisaną m.in. w Gazecie Wyborczej.

Chciałam napisać polemikę do tej niby-polemiki. Ale sorry moi drodzy – nie da rady. Takiego steku absurdów nie da się skomentować. To tak, jakbym chciała polemizować i logicznie rozmawiać z wariatem.

Pan Teluk krytykuje coroczną akcję uświadamiającą, że karp to zwierze i jak każde zwierze czuje ból. Akcję, która ma na celu humanitarne traktowanie zwierząt. M.in. Gazeta Wyborcza porusza ten temat tu: Czy świąteczne karpie czują ból? Sprawdzamy, co mówi nauka

Artykuł może i nie najwyższych lotów, ale warto pisać, że karp to też zwierzę i jak każde zwierzę odczuwa ból. Cierpi. To nie podlega dyskusji, nie ma co do tego wątpliwości. Nauka to nauka. Faktem jest, że karp (i jakakolwiek inna ryba) przetrzymywany w niewłaściwych warunkach w sklepie, a potem żywy niesiony do domu w reklamówce cierpi. A my możemy to cierpienie ograniczyć.

Natomiast pan Teluk popłynął, oj popłynął. Szkoda tylko, że ponton dziurawy, ale może załata dziury za pomocą „suschi” czy jarmużu. Może gdyby częściej jadł hummus, jego myśli byłyby bardziej poukładane?

Porównywanie jedzenia karpia i aborcji. Sugerowanie, że osoby pijące smoothies z jarmużu popierają aborcję. Co ma jedno z drugim wspólnego?

Może pan Teluk za dużo się Biblii naczytał i stąd skłonność do fantazjowania i podniesiony poziom agresji? Choć w Biblii nic o noszeniu karpia w reklamówkach nie piszą, a o zabijaniu dzieci i owszem:

«Idźcie za nim po mieście i zabijajcie! Niech oczy wasze nie znają współczucia ni litości!

Starca, młodzieńca, pannę, niemowlę i kobietę wybijajcie do szczętu!»” 

Ez 9, 5-6