Zmiana konstytucji – cel w zasięgu

Przekaz Kaczyńskiego jest jasny — nikt nas nie zatrzyma. Coraz częściej słychać dramatyczne apele kierowane do władzy, aby się zastanowiła, nad tym, co robi. Sąd Najwyższy nie zostawia suchej nitki na tym, co wyprawia Kaczyński. Środowiska naukowe piszą listy do prezydenta, w których alarmują, że łamana jest konstytucja. Polskie Wojsko to unikatowa armia, która nie ma generałów. Tymczasem Kaczyński z Macierewiczem i Rydzykiem prowadzą swoje krucjaty. Smoleńsk, aborcja i kasa, to trzy elementy, które łączą środowiska pro pisowskie, których członem jest dobrodziej Tadeusz z Torunia.

Największym jednak problemem jest brak alternatywy dla PiS-u, który rozłożył na łopatki całą opozycję.

Załóżmy, że PiS nie zdąży rozmontować do końca systemu, odbędą się wybory i co dalej? Kto miałby objąć rządy? Rozbite PO, zagubiona Nowoczesna, rozczłonkowana lewica? A kto miałby zostać premierem? Schetyna, Petru czy Barbara Nowacka? Kukiz i reszty przystawek po rozpadzie rządu rozproszy się na swoje tereny — tłumów za sobą nie porwą.

Perspektywy nie są optymistyczne. Wybór tych samych partii, które od lat się nienawidzą, naparzają aferami, skandalami, donosami, nic nie zmieni. Dalej będą się naparzać tylko w drugą stronę. Nie ma na rynku politycznym poważnego gracza.

Nadzieje pokładane w Tusku, który jako jedyny może stanąć w szranki z Kaczyńskim, mogą okazać się płonne, bo Donald Tusk mierzy wyżej, o czym świadczy ostatni list do państw członkowskich Unii. Poza tym pan Donald należy do tego samego środowiska, z którego wywodzi się Kaczyński, więc dalej masło maślane. Walka na kwity, podglądanie, kto co ma pod krzesłem w pracy, przepychanki w parlamencie, święte okrzyki. Jakby nie patrzeć cztery litery z tyłu.

Demokracja to ustrój, który z uwagi na swój charakter składa najwięcej obietnic moralnych, a moralność jest relatywna. Kaczyński dał szkołę demokracji, wykazał, że jest tylko formą luźniej umowy między rządzącymi a suwerenem.

Moim zdaniem, jest to swego rodzaju bój o Sąd Najwyższy – mówi nam rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia Waldemar Żurek. PiS sięga po ostatnią niezależną władzę – sądowniczą.

Gdy ją przejmie, nie będziemy już żyć w demokratycznym kraju – dodaje.

Coraz bliżej do celu, jakim jest zmiana konstytucji, a PiS ma dwa projekty, w pierwszym prezydent ma większe uprawnienia, a w drugim parlament. Polska dostała się w kleszcze populistów, którzy są podporządkowani kapłanom katolickim.

Nic dobrego z tego nie wyniknie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.