„Pieniądz jest nerwem wojny” – Cyceron

Każda wojna jest porażką naszego gatunku. „Wojna jest zdradą i nienawiścią, partactwem kiepskich generałów, męczarnią, zabijaniem, cierpieniem i znużeniem, aż wreszcie kończy się i – nic się nie zmienia, tyle że powstają nowe troski i nienawiści.”  John Steinbeck, „Księżyc zaszedł”

Panuje fałszywe przekonanie, że wojna jest czasami jedynym rozwiązaniem, że jest elementem, który w efekcie porządkuje równowagę międzynarodową, daje upust złym emocjom społecznym, i że jest wpisana w naturę homo-sapiens

Wojna to biznes, a ten nie zna litości.

12804880_995266790511475_8493138470917167912_n

 

W naszym wieku, w naszym świecie pozbawionym złudzeń, nie umiemy

już wierzyć w marzenia utopistów,

więc społeczeństwa zrodzone z naszej fantazji

odtwarzają w wyolbrzymionej postaci zło, do którego przywykliśmy

w codziennym życiu.

Bertrand Russel

Żeby zmienić świat, w którym zakorzeniło się myślenie, że wojna jest wynikiem ludzkiej natury, trzeba obalić ten mit. Należy zacząć uczyć dzieci prawdy o wojnie, że jest najgorszym z możliwych rozwiązań, na którego końcu jest zagłada naszego gatunku, że każde rozwiązanie konfliktu za pomocą przemocy to ślepy zaułek.

24_000_Hkg4628925

Trzeba przestać postrzegać świat poprzez pryzmat konfliktu, w którym to każda ze stron jest przekonana, że bijatyka wynika z obrony własnych interesów. Walka o przetrwanie gatunku była potrzebna w czasach, w których człowiek schodził z drzewa. Dziś człowiek nie musi walczyć o przetrwanie w świecie przyrody, za to irracjonalnie walczy w obrębie swojego gatunku. Dziś człowiek w ciągu paru chwil może zniszczyć całą planetę, na której żyje, wciskając kilka czerwonych guzików.

Panuje przekonanie, że życie to odwieczny konflikt, który osadzony jest w każdym żyjącym organizmie na świecie, że proces ewolucji determinuje walkę – przetrwa ten, który jest najsilniejszy – to nieprawda z punktu empirycznego i logicznego.

7._Photo-opkennardphillippspigment-print-2005.width-1000

Przetrwa ten gatunek, który się najlepiej zaadaptuje i wie o tym każdy karaluch na ziemi.

Między homo sapiens, a karaluchem jest zasadnicza różnica – człowiek potrafi myśleć abstrakcyjnie. Dzięki temu może się zreflektować, że ma w ręku wszystkie atuty, że rozwój technologiczny wcale nie zmusza go do walki o przetrwanie, że technologia, zamiast zabijać, może służyć do sterowania własnym procesem ewolucyjnym, tak aby adaptacja zmierzała w korzystną dla gatunku stronę.

W ludzkim umyśle jest głęboko zakotwiczona pierwotna awersja do zabijania i jednocześnie silny strach przed utratą życia. Ten pierwotny instynkt jest coraz skuteczniej tłumiony i uruchamia się, jak jest już za późno – na polu bitwy lub w jego okolicach, gdy zobaczy się urwane głowy i porozrywane ciała. Jeżeli ktoś uważa, że w ludzkiej naturze leży reżyserowanie scenografii z porozrzucanymi na ziemi ludzkimi jelitami i rozbryzganym mózgiem na łące porośniętej czerwonymi makami, to się sromotnie myli.

An animal rights activist from the group 'Animal Equality' stages a protest during "Day Without Meat" event in Barcelona, Spain, Tuesday, March 20, 2012. (AP Photo/Manu Fernandez)
.(AP Photo/Manu Fernandez)

Ludzkość jest wyuczona i przekonana, że stworzenie idealnego świata jest niemożliwe i co gorsza – godzi się z tym. Ludzie przestali wierzyć, że inny świat jest możliwy, stracili nadzieję, że można żyć inaczej. Homo sapiens był tresowany przez wieki, że na końcu i tak będzie armagedon. Ludzie nie widzą celowości w budowaniu nowego świata, bo są przekonani, że znajdą się tacy, którzy go podbiją i wykorzystają do swoich celów.

Człowiek z jednej strony chce, żeby było lepiej, ale jednocześnie niewiara w zmianę odbiera mu siłę do jej realizacji. Przeradza się to w akceptację świata takim, jakim, ponieważ wojna jest przedłużeniem polityki, a polityka ekonomii. 

To jest nienormalne.

Russel stwierdził, że żyjemy w świecie pozbawionym złudzeń. Uważam, że to nie do końca tak jest. To ten świat jest złudzeniem, które przesiąknięte jest fałszywymi przekonaniami, że marzenia i nadzieje nie mają racji bytu. Panuje ogólne przekonanie, że utopia jest szaleństwem, a ludzie mówiący o niej, są naiwni, że dążenie do świata bez wojen to pozbawianie się mechanizmów obronnych.

14_000_Par7798156

Myślę, że jest wręcz odwrotnie. To ci, co nie wierzą, że świat można zmienić, są szaleńcami, którzy dążą do samozagłady. Nie mają odwagi i siły, żeby zacząć świat zmieniać; potrafią tylko o tym mówić i się o to modlić. Wystarczy tylko popatrzeć wstecz – i nie trzeba do tego wiele rozumu – aby połączyć ze sobą dwa punkty. To właśnie dzięki marzeniom i nadziejom ludzkość pokonała barierę dźwięku, poleciała w kosmos, a gdy już sama sobie wmówiła świat bez złudzeń i marzeń, to szybko umieściła w kosmosie bomby, aby jej nikt nie odebrał… no właśnie czego?

Braku złudzeń i marzeń?

Dlatego ludzkość wymyśliła sobie inne złudzenie i marzenie, bardziej bezpieczne, mniej wymagające, za które nie trzeba brać odpowiedzialności; wystarczy tylko w to odpowiednio uwierzyć, że świat bez wojen nastanie dopiero po śmierci i będzie dziełem… nie człowieka, ponieważ człowiek nie jest w stanie zmienić swojej „natury”…

17_000_ARP3365896

Człowiek został tak wytresowany, żeby akceptować zło, które nie dotyka go bezpośrednio, a gdy już go dotknie tak, że nie ma na to wpływu, to się do niego przyzwyczaja i z czasem akceptuje. Jest to możliwe dzięki przekonaniu, że świat już taki musi być, bo taka jego ludzka dwoista natura. Nie ma dobra bez zła i odwrotnie – to pułapka filozoficzna, na którą ludzkość dała się złapać.

Ludzie sami tworzą stereotypy i święcie w nie wierzą. Powody wojen tkwią w naturze człowieka”,  a odpowiedzialnym za agresywne zachowania jest tkwiący w człowieku: „hormon nazywany hormonem agresji.”  I wszystko się pięknie zgadza, z tym, że… nie do końca.

Człowiek nie mieszka już w jaskini i nie musi latać z pałą po sąsiadach, żeby sobie wyregulować poziom testosteronu. Hormon sam w sobie nie definiuje agresji, trzeba nauczyć się świadomie i konstruktywnie wykorzystywać ten proces chemiczny w sporcie, karierze naukowej, czy też w zmienianiu świata.

„Chcesz pokoju, szykuj się do wojny”. Toż to czysty przepis na wyścig zbrojeń. Ludzie od lat udają, że chcą powstrzymać to szaleństwo, a jednocześnie głoszą hasło, które jest sygnałem do rozpoczęcia biegu po jeszcze lepszą i nowocześniejsza bombkę. Dopóki ludzie będą myśleć tymi kategoriami, to granice rozpoczęcia rozwiązania konfliktu wojny będą płynne i zależne od interpretacji.

„Walka w wojnie obronnej  jest bohaterstwem” . Dziś do wywołania wojny nie jest potrzebny czynny napad na teren sąsiada, wystarczy dostatecznie obrazić mu obraz na ścianie, albo stwierdzić, że sto lat temu, ktoś komuś skubnął miedzę na dwa palce. I kto wtedy będzie prowadził wojnę obronną? Którzy są bohaterami? Dla kogo i po czyjej stronie? Gdy mamy konflikt z sąsiadem z bloku i nie idzie się z nim dogadać, to trzeba mu bejsbolem przyłożyć, bo taką mamy naturę?

17_000_Del6288221

W 2010 roku świat przeznaczył na zbrojenia 1,62 bln dol. Jakie są koszty faktycznie, nikt nie jest w stanie policzyć. Ile kosztuje śmierć pojedynczego człowieka i jaki zastosować przelicznik na cierpienie, kalectwo, czy też leczenie traum oraz wynikających z nich konsekwencji dla otoczenia?

Na wojnie nie ma bohaterów – na wojnie ludzie się mordują w interesie wąskiej grupy ludzi.

Trzeba tak kształcić dzieci, żeby nie było ciągot do wojen. I może to robić każdy z nas – już dziś! Wystarczy tylko zacząć o tym mówić przy kolacji, czy na spacerze. Kiedyś trzeba zrobić ten pierwszy krok. Żaden rząd, ani partia tego nie zrobi. To jest mrówcza praca u podstaw, bo to w domu rodzą się późniejsze postawy. Dzięki temu nie trzeba będzie uczyć dzieci, jak wojny wygrywać. Być może, gdy nauczy się dzieci, że każda wojna to ludzka porażka, a prawdziwym zwycięzcą nie jest ten, kto kogoś lepiej zastrzelił, tylko ten, kto tego nie zrobił – to być może wnuki naszych wnuków, odczują pierwsze pozytywne skutki.