„Religia jako opium ludu” czyli rzecz o ateistycznych tezach Karola Marksa – część II.

„Religia jako opium ludu” czyli rzecz o ateistycznych tezach Karola Marksa – Część II.

1277046425_by_wymiatacz666_600

By Anna Gabriella Lilith Gajda

III. O EWIDENTNYM UNIWERSALIZMIE I ECHACH TEORII MARKSA WCIĄŻ ŻYWYCH I AKTUALNYCH ZWŁASZCZA WE WSPÓŁCZESNYCH REALIACH „KATOLANDU”…

Z góry uprzedzając wszelkie oskarżenia, zarzucające niniejszym roztrząsaniom anachroniczności i jałowe roztrząsanie jakichś mocno przestarzałych i nieaktualnych koncepcji filozoficznych sięgających aż początków ubiegłego wieku, pragnę tutaj adekwatnie mocno uwypuklić to, jak mylne, błędne i nieprawdziwe są owe zarzuty i oskarżania, w świetle współczesnych realiów i faktycznego stanu rzeczy, jaki istnieje zwłaszcza w naszej obecnej rzeczywistości.

Przytoczone tu uprzednio koncepcje filozoficzne religii Karola Marksa, mimo swego dość podeszłego już wieku, bowiem wcale a wcale nie są anachroniczne, przestarzałe czy nieaktualne, a nawet wręcz całkiem zgoła przeciwnie!! Cały uniwersalizm i aktualność tych wciąż równie żywych i prawdziwych poglądów uwidacznia się zwłaszcza w zderzeniu z naszą współczesną sytuacją i realiach rzeczywistości panujących obecnie w naszym tzw. „katolandzie”. I zwłaszcza tu w Polsce, współcześnie w tym XXI wieku obecnie, nabierają one szczególnej wagi, istotności i wartości.

Sama sytuacja tylko, jaka od dość dłuższego już czasu panuje w tym kraju, stanowi doskonałe tło, uwidaczniające całokształt powyższej koncepcji religii Marksa, jego tezy o tym, iż religia jest opium ludu, a także prawideł działania mechanizmów opisanych tu uprzednio. Realia tzw. „katolandu” we wszystkich sferach życia państwowego i społecznego do cna przesiąknięte są i podporządkowane głównie właśnie religii i kwestii religijnych, a która to pełni w nim ewidentnie właśnie funkcję owego „opium ludu”, którego elity rządzące używają do realizacji swoich celów i dążeń oraz w celu usypiania społeczeństwa i społecznych dążeń czy działań rewolucyjnych, a tym samym do sprawowania absolutnej kontroli i sterowania masą społeczeństwa odurzonego narkotycznym działaniem religii. Religia w efekcie urasta w tym kraju do rangi perfekcyjnie efektywnej broni i narzędzia władzy absolutnej, za pomocą których elity rządzące, podporządkowują sobie nasze społeczeństwo, zyskując mało, że władzę wręcz absolutną (a co zwłaszcza uosabia sobą pan prezes – dyktator Jarosław K.), lecz co więcej również brak jakichkolwiek ograniczeń swych działań, realizacji celów i dążeń, a też całkowitą bezkarność oraz status czyniący z nich persony nietykalne i stojące „ponad prawem”, których żadne ziemskie, doczesne czy ludzkie prawa się nie imają i nie dotyczą – czyż nie kojarzy się to Wam silnie z egipskimi faraonami – bogami, których boskie istoty stały ponad wszelkim ludzkim prawem? Mi akurat takie skojarzenie nasuwa się uporczywie i silnie, zwłaszcza obserwując wyczyny naszego kaczkowatego dyktatora i jego usilne starania o wprowadzenie już całkiem reżimu totalitarnego pod swą dyktaturą.

34987

Jak wspominałam, to przesycenie religią tyczy się wszystkich sfer życia w tym państwie bez wyjątku, co postaram się tutaj uwypuklić, omawiając pokrótce kolejno każdą z najbardziej elementarnych sfer.

I tak sfera życia politycznego w Polsce wykazuje ewidentnie największe, wręcz skandalicznie wielkie przesycenie religią i życiem religijnym, a już w szczególności tyczy się to owego narkotycznego działania religii i jej funkcji opium ludu. Eskalacja owego przesycenia i jego apogeum bez wątpienia nastąpiły po tym, jak władzę w państwie objął PIS wraz z oboma braćmi Kaczyńskimi na cele i po tym, jak politycy z tej frakcji rozpoczęli wdrażanie swojej skrajnie prawicowej i cóż – totalitarnej polityki, dokonując karygodnego zdeformowania dotychczasowego ustroju i demokracji, kwestii społecznych i całego życia społecznego. Obecnie deformacje te co raz bardziej w pełni przybierają postać dyktatury jednego tyrana, sprawującego władzę absolutną nad tym reżimem totalitarnym, zmieniając dotychczasowo panującą demokrację w zwykłą kpinę i nierealną mrzonkę, ledwie urojenie obłąkanego umysłu, zadając jej brutalne ciosy, plując w twarz i plugawiąc nawet jej najbardziej wzniosłe i piękne idee. Co najistotniejsze tu jednak, to owa dyktatura oraz totalitarny reżim, jako sposób sprawowania władzy w państwie preferowany przez współczesne elity rządzące i polityków dzierżących największa władzę w tym państwie, a więc też jego przywódców, wykazuje nieubłaganie, iż prymarną jej cechą dystynktywną jest właśnie owo przesycenie religią i religijnością, a także karygodne i nagminne wykorzystywanie tejże religii, jak też jej narkotycznego działania, przez owe elity rządzące i przywódców, sprawujących władzę nad naszym krajem, do sprawowania władzy i kontroli, i to w stopniu jaki bez przesady sięga już rangi dyktatury i władzy absolutnej, a co raz bliżej mu już nawet to totalitarnego reżimu, a też osiągania własnych celów, jakie w większości nie są zgodne z dobrem państwa, narodu i społeczeństwa tego kraju, a co więcej są im zupełnie sprzeczne i są raczej ich krzywdą czy stratą aniżeli jakimkolwiek dobrem; a także w celu manipulacji, sterowania i kontroli nad całą ogromną większością społeczeństwa, a tym samym osiąganie co raz to większej władzy, niemalże już wręcz absolutnej, a też wielu innych korzyści, zwłaszcza materialnych i finansowych, choćby dzięki obsadzaniu swymi „poplecznikami” niezwykle wpływowych i lukratywnych wysokich stanowisk, zwłaszcza rządowych, choć nie tylko. Po objęciu władzy przez PIS, bardzo szybko rozpoczęto sakralizacje państwa i społeczeństwa, jaka obejmowała wszystkie możliwe sfery życia, zarówno państwowego i politycznego, jak i społecznego, szerzenie skrajnie konserwatywnych radykalnie prawicowych poglądów, fundamentalizmu oraz religijnego fanatyzmu, i to generalnie raczej z pobudek bardzo niecnych i niskich jedynie i dla celów nie mniej „niskich”, przyziemnych i do cna egoistycznych, jakie służyć mają jedynie owej elicie rządzącej i rządowym przywódcą najwyższego szczebla. Zachłanność, łapczywość, chytrość, rządza władzy i pieniędzy, fałszywość, obłuda, hipokryzja, brak skrupułów, bezwzględność czy brak zasad moralnych i sumienia, to cechy, jakie dzisiaj uznać można śmiało za standardowe cechy dystynktywne charakteryzujące wzorcowego polskiego polityka, ale też i każdego sprawującego władzę państwową i formalną, zwierzchnika aparatu administracyjnego i państwowego wyższego szczebla, a co gorsza również zwierzchników wyższego szczebla instytucji Kościoła Katolickiego, oraz co wyżej postawionych członków kleru, którzy obecnie dzierżą większość władzy, i to dość dużą większość, w Polsce, a nawet wręcz często gęsto stanowią tych, którzy „pociągają za sznurki” faktycznie w rzeczywistości, manipulując politykami i członkami elit rządzących jak tylko chcą, niczym marionetkami w teatrzyku lalek, którzy nagminnie są tylko figurantami marionetkowego rządu, za którym kryje się tak faktycznie – armia czarnych zastępów Kościoła. I oni to w sposób i zakres najbardziej wybitnie ekstremalny i karygodny wykorzystują do swych celów religię, a zwłaszcza jej narkotyczne działanie.

1393346-Religia-etyka-czy-zwolnienie-z-zajec-Uczniowie-trojmiejskich-szkol-najczesciej

W zasadzie można by powiedzieć że zarówno owe elity rządzące i politycy sprawujący władzę państwową, jak i ów Kościół Katolicki wraz z czarnymi zastępami kleru, stanowią obecnie niezwykle zjednoczoną i jednogłośną koalicję, która jest tak kompatybilnie jednorodna, że nie sposób dokonać tu jakiegokolwiek tychże instytucji podziału, mimo, iż są one tak skrajnie różnorodne. Wynika to także z faktu, iż pod rządami PIS-u wespół z KK, wszelki rozdział świeckiego państwa czy polityki od Kościoła i religii stał się totalną mrzonką i przestał absolutnie całkiem istnieć, jako coś niemalże wręcz niemożliwego czy jakaś wydumana, nierealna utopia, a co więcej, miast świeckości i tegoż rozdziału, dokonano absolutnej sekularyzacji państwa i wszelkich jego sfer, ujednolicając państwo i władzę państwową w jedną, litą i niepodzielną całość z Kościołem Katolickim i religią, a nawet posuwając się jeszcze dalej, przekazując niemal całą ogromną większość władzy zwierzchniej państwowej, politycznej czy innej takiej, w ręce KK i kleru, a religię czyniąc prawem nadrzędnym, jakie stoi wyżej od wszelkiego prawa cywilnego, karnego, państwowego czy obowiązującego w Polsce, a nawet ponad prawem jakie stanowi sama Konstytucja (co udowadniają np. nam ostatnie wojny PIS-u z TK chociażby) a też prawem najświętszym – prawami człowieka, jakie między innymi zawarte są w treści Konwencji Genewskich czy Karty Praw Człowieka, przez co polityka ta i działania zadają gwałt i godzą brutalnie we wszelkie zasady, prawa i wartości humanizmu i humanitarnych idei. I co zresztą dla mnie osobiście, jest skandaliczne, karygodne i naganne, absolutnie nie ma prawa bytu ani istnienia, czym zasługuje ze wszechmiar na skrajne potępienie, pogardę, brak akceptacji i nawet radykalną nietolerancję oraz jawny opór i antagonistyczne działanie i zwalczanie w celu definitywnej eksterminacji poglądów, idei, działań, czynów i polityki jawnie negatywnych, złych i szkodliwych, a też niesprawiedliwych i zwłaszcza bezprawnych lub sprzecznych z prawem, szczególnie tym najwyższej instancji, elementarnym. I obie te komplementarne części jednolitej całości polskiego aparatu władzy wykorzystują do takowych celów w stopniu najwyższym właśnie religię, jak też i jej narkotyczne działanie, posługując się nią, jak opium, by odurzyć masy społeczeństwa, a odurzone narkotykiem, uczynić absolutnie powolnymi i posłusznymi „owieczkami”, bezwolnie podążającymi za swym „pasterzem”, który może robić z nimi, co tylko zechce, a potulne stadko zawsze tańczy tak, jak mu zagrają, zdegradowane do roli zwykłych, szmacianych marionetek, którymi sterują absolutnie całkiem i kontrolują „lalkarze” pociągający za sznurki, niczym w teatrzyku kukiełkowym. Religia w aktualnie panującej sytuacji polityczno – gospodarczo – społecznej w Polsce urasta do rangi prymarnego, esencjonalnego i kardynalnego narzędzia sprawowania wszelkiej władzy, i jakie umożliwia realizację wszelkich celów obu tych elit rządzących, i broni, jaką one się posługują w walce o wpływy, władzę już niemalże wręcz absolutną, realizację swoich celów oraz dążeń, zwłaszcza ku całkowitej zmiany ustroju i wyparcia demokracji na rzecz dyktatury i reżimu totalitarnego pod butem władzy absolutnej tyrana – despoty, skupionej w rękach jednego tylko i wyłącznie dyktatora Jarosława K. Religia stawia się za największe prawo ponad wszelkimi innymi, święte i niepodważalne, religią ogłupia się społeczeństwo i uczy bezwzględnego posłuszeństwa wobec swych przywódców – faraonów, wpajając, iż są oni pomazańcami bożymi, czym zrównuje się ich z samym Bogiem, nadając im władzę absolutna i ponad wszystko inne. I religią się to społeczeństwo odurza, „uwala”, tak, aby potulne i posłuszne, w narkotycznym odurzeniu nie miało pojęcia o bożym świecie, ani o tym, jak faktycznie wygląda rzeczywistość i co się w niej dzieje, pogrążone w narkotycznych wizjach, ślepe i głuche, pozwalało swym przywódcom robić wszystko, co tylko chcą, bezkarnie i bez żadnej kontroli, oraz „nachapać się” ile tylko wlezie, opływając w dostatki i luksusy, dzierżąc władzę co najmniej absolutną… Odurzone religijnym „opium” społeczeństwo nie jest w stanie się sprzeciwić niczemu: żadnej niegodziwości, nieprawości ani niesprawiedliwości, żadnemu złu, wobec którego pozostaje całkowicie bierne, niezdolne do żadnej reakcji, żadnej społecznej dyskryminacji czy nierówności, żadnemu wyzyskowi czy innej krzywdzie wyrządzanej warstwom uciskanym przez uciskających wyzyskiwaczy. Religia, jak narkotyk,  zagłusza wszelkie objawy buntu, rebelii czy fermentu społecznego, w jej odurzeniu znika wszelka wola czy chęć do walki z niesprawiedliwością społeczną, bądź inną np. polityczną czy prawną, narkotyczny trans wygłusza wszelki opór i wolę walki w obliczu, jakże rażącej i karygodnej obecnie, krzywdy i niesprawiedliwości społecznej. A co najgorsze, to obecnie co raz bardziej nagminnie i silnie – w obliczu tak skandalicznie karygodnego i rażącego, ohydnego zła i występku, godzącego we wszelkie najbardziej święte, elementarne prawa człowieka, jak i samego państwa polskiego, przykładowo bezwzględnie łamiąc i pogwałcając Konstytucję IV RP, czy jak wspominałam uprzednio – prawa człowieka zawarte w treści Konwencji Genewskich oraz Karty Praw Człowieka i inne temu podobne.

C2s5NUeXcAAsG-6

Przykładowo to religia stanowi główny oręż i siłę, jakie wykorzystywane są przez PIS wespół z KK do forsowania swej wielkiej kampanii, a w sumie to niemalże „krucjaty” anty – aborcyjnej i ochrony życia poczętego od chwili jego poczęcia, między innymi poprzez surowe i restrykcyjne prawo zabraniające stosowanie wszelkiej antykoncepcji. Podobnie słynna klauzula sumienia dla aptekarzy, mająca na celu zablokowanie dostępu i sprzedaży do tzw. „pigułek po” oraz środków wczesnoporonnych, stanowi ewidentny przejaw takiego właśnie wykorzystania religii. Nie trzeba też długo szukać wielu, innych na to przykładów, od jakich aż roi się obecnie polska polityka, jak i cała polityka społeczna oraz ogólnie polskie realia. I tak jawnie rażące jest chociażby skrajna sekularyzacja nie tylko wszelkich ceremonii czy świąt stricte państwowych, ale i ogólnie całego życia państwowego, jakie PIS uczynił absolutnie podległym i zdominowanym właśnie tejże religii, a raczej quazi – religii, będącej tylko zdeformowanym i zmutowanym, kalekim tworem, nieudolnie ją imitującym, który spaczono tak, aby dostosować go do własnych, niecnych i niskich, egoistycznych celów i potrzeb, a który nie tylko nie ma nic wspólnego z tą religią, lecz co więcej, stanowi dla tej religii ohydną hańbę, zbezczeszczenie i potwarz, jaka zadaje kłam jej najbardziej esencjonalnym prawom i treści. Tak, tak to fakt, bo współczesna karykatura, zdeformowanej religii katolickiej w tym kraju, z pewnością koło prawdziwej religii katolickiej nawet nie leżała!

Widać to też choćby, gdy ogląda się transmisje z w zasadzie każdej jednej państwowej ceremonii, święta czy innego wydarzenia, w jakim udział biorą przywódcy oraz elity rządzące wyższego szczebla, które naszpikowane są przeogromną ilością wszelkiej maści religijnych symboli, gestów, obrządków, modlitw i innych czynów o charakterze ewidentnie religijnym, a od jakich przecież winny być one wolne ze względu na konstytucyjne prawo definitywnej świeckości państwa Polskiego, państwowości i władzy państwowej, oraz jego rozdziału od spraw religii. Ale co tam konstytucja, gdy religia stanowi przecież tak doskonałe narzędzie i broń, jakie pozwala na absolutną skuteczność w realizacji swych niecnych celów, potrzeb i spaczonych zamiarów! I tak nie sposób wręcz zdzierżyć retransmisji z kolejnej ceremonii czy obchodów święta państwowego, które przybierają postaci do złudzenia identyczne jak religijne ceremonie liturgiczne, msza święta czy inne obrządki i święta religijne, celebrowane równie religijnie, nabożnie i świątobliwie, dorównując świątobliwością kultu religijnego, temu, jaki celebrowany jest np. w Boże Ciało na procesji, czy w Boże Narodzenie, albo Wielkanoc. A ceremonia państwowa czy celebrowanie jakiegokolwiek święta stricte państwowego zmienia się w odprawianie mszy świętej czy innej liturgii kościelnej, napchanej krzyżami, posągami świętych, religijnymi i nabożnymi gestami, klękających polityków, którzy pokornie wznoszą ręce do modlitwy klęcząc w poddańczym geście przed „szarymi eminencjami” KK, biskupami, kardynałami czy innymi „szychami” kleru, a w szczególności chyba przed „świętym” Ojcem Tadeuszem wespół z jego Tv Trwam, Radiem Maryja i armią fanatycznych „moherów”. I tak religia służy jako opium ludu warstwom wyzyskującym i ciemiężącym wówczas, gdy jest tylko jakaś okazja, aby w jakikolwiek sposób wzmocnić swoją pozycję, zwiększyć jeszcze i tak już absolutną władzę, bądź to umocnić jej fortyfikacje, broniące przed skutkami wszelkich na nią ataków czy ciosów ze strony „diabelskiej i przeklętej” opozycji, choć stanowi ona teraz ledwie nieistotną „mniejszość”, zbyt mało znaczącą, aby móc zadać jej jakiś faktycznie skuteczny cios, czy druzgoczący atak. Tym niemniej faktem jest, iż liczebność tej mniejszości wykazuje obecnie tendencje wzrostową, a szeregi opozycji anty – pisowskiej stają się powoli co raz liczniejsze, rosnąc w siłę, jaką multiplikuje co raz to większe oburzenie, gniew i desperacja w obliczu tak skrajnie rażącej niesprawiedliwości, krzywdy i niegodziwości, jakich dopuszczają się jawnie i bezkarnie elity rządzące i przywódcy naszego narodu. Co pocieszające, powoduje to też, że owo narkotyczne działa nie religii, powoli gradualnie zaczyna tracić na sile, a moc działania religijnego narkotyku – słabnąć… A w rezultacie ludziom powoli otwierają się w końcu oczy, a umysły myśleć realnie i racjonalnie, gdy tylko wywietrzeją nieco z narkotycznych oparów religijnego opium. Aczkolwiek proces ów jest póki co dopiero w pierwszej fazie inicjującej i przebiega dość powoli gradualnie naprzód, tak więc potrzeba czasu i sprzyjających jego rozwojowi czynników oraz okoliczności, aby nabrał on wystarczającej mocy i siły, a my musimy się uzbroić w cierpliwość i nie ustępować w staraniach i walce o demokrację i wolną Polskę, a nie dyktaturę totalitarnego reżimu w chorym, fanatycznym Katolandzie!

images (2)

Kuriozalny absurd i nonsens do jakiego urasta stosowanie religii jako opium, ukazuje też chociażby głośna ostatnio sprawa serialowej Hanki Mostowiak, czyli popularnej dość, polskiej aktorki Małgorzaty Kożuchowskiej, która mimo wielkiej popularności w społeczeństwie polskim, nie grzeszy raczej zbyt wielkim talentem, umiejętnościami, ani kunsztem aktorskim. Ot, zwykła, podrzędna aktoreczka, jakiej udało się zaistnieć i zrobić „karierę” głównie tylko dzięki jednej roli w serialu telewizyjnym, który zresztą cieszy się niezmiennie od lat największą popularnością pośród Rydzykowych moherowych zastępów i kościelnych dewotek oraz pośród raczej warstwy prostego ludu, o najniższym stopniu wykształcenia i często też niezbyt wysokim ilorazie intelektualnym czy sprawności intelektualnej. Zdobyta tym sposobem popularność i „renoma” oczywiście otworzyła aktoreczce drzwi do wielkiej kariery, a oferty ról w innych, podobnych serialowych gniotach rodzimej produkcji, a też nieraz i niezbyt wysokich lotów filmach, posypały się jak z rękawa, a aktorka nie odmawiała też raczej swego udziału we wszelakich reklamach, dość żenujących trzeba przyznać i ośmieszających dla występującej w nich aktorki. Lecz nawet i wszelka zdobyta w rezultacie sława, popularność, pozycja czy majątek tejże – wciąż podrzędnej podług mnie – aktorki absolutnie wcale nijak nie uzasadnia kuriozalnego najwyższego wyróżnienia, jakim było odznaczenie jej najwyższym z orderów państwowych przez samego naszego drogiego „dyktatorka” Jarosława K., a które wręczał on rękami samego quazi – prezydenta, marionetki Dudy osobiście! To zaś poruszyło dopiero całą lawinę gloryfikacji osoby tejże aktorki, jaka w efekcie spowodowała niemalże wręcz dosłownie jej beatyfikację i kanonizację jeszcze za życia, a ją samą wynosząc do rangi wielkiej świętej, wymienianej jednej tchem z takimi świętymi, jak święty Antonii, Matka Teresa z Kalkuty czy nasz polski „ukochany” święty Jan Paweł II – o ironio! Co prawda nie sposób wskazać absolutnie jakiejkolwiek w ogóle podstawy czy zasługi, która czyniłaby choć jakkolwiek świętą osobę Kożuchowskiej. No chyba, że jedynie – a jak to często żartują internauci obecnie – poza tym, że w serialu jako Hanka Mostowiak, zgodziła się zginąć męczeńską śmiercią, ginąc z rąk bezbożnych kartonów, o które rozwaliła swój wóz – a co widać, czyni z niej wręcz świętą, bo jeśli nie, to już absolutnie innego wyjaśnienia brak dla tego kuriozum absurdalnego! Siłą napędową tejże gloryfikacji i beatyfikacji osoby Kożuchowskiej, która urosła do rangi świętej, były oczywiście mass media, a raczej ich część, bo te ewidentnie propagandowe, trzymane pod butem partii rządzącej i koalicji sprzymierzonych sił KK, które dokładały wszelkich starań, aby tylko Kożuchowską otoczyć jak największym i najjaśniejszym nimbem świętości, choć perfidnie obłudnej, bo za której pozorem kryła się najohydniejsza hipokryzja, fałsz, zakłamanie i najniższe, niecne pobudki, jakie są niegodne dla każdego prawdziwego Człowieka, który ma godność, jakąś wartość i odrobinę przyzwoitości oraz wstydu, dzięki którym zasługuje w pełni na miano Człowieka w ogóle! Lecz jak widać nie ma to zupełnie żadnego znaczenia ani wartości mało, że dla elit rządzących i naszych „przywódców”, to co gorsza również dla ogromnej większości naszego społeczeństwa. A zwłaszcza tego ciemnego, jak choćby fanatyczne zastępy Rydzykowych moherów, którego członkinie (ale i członkowie też), w efekcie opisanego uprzednio kuriozum, budowali w swych domach całe ołtarzyki modlitewne z podobizną nowej „świętej” Małgorzaty od Kartonów, do której na klęczkach wznosili swe pokorne modły – a co przechodzi przecież już wszelkie pojęcie i zdaje się być wręcz niemożliwością absolutną coś aż tak absurdalnego! No ale jak widać, w Polsce żaden kuriozalny absurd, głupota czy nonsens nie są niemożliwe i raz po raz szokują nas, zdobywając co raz to wyższe szczyty szczytów, esz Polsko ty…. 😉

92726b085152172dbb937cd9f5faff5c,62,37

Podobna zresztą gloryfikacja i beatyfikacja za życia jeszcze, tyczy się tak samo osoby „świętego” Ojca Tadeusza R., jaki pośród fanatycznych zastępów moherów i fanek Radia Maryja, TV Trwam czy TVPis Info, cieszy się opinią niemalże największego ze świętych oraz fanatycznym uwielbieniem, oddaniem i posłuszeństwem swych pokornych i potulnych „owieczek”, jakie zdają się być tak zupełnie odmóżdżone, jak niczym po jakimś wybitnie solidnym praniu mózgu. No ale to one przecież wraz z innymi odurzonymi religijnym opium członkami „stada”, mimo wszystko, stanowią jednak dość dużą naprawdę większość, a więc i „siłę”, która ma w tym kraju faktycznie „coś do powiedzenia”, i której z racji aż tak dużej liczebności, trudno się oprzeć czy przeciwstawić, i trudno zdetronizować osoby jej „świętych” umiłowanych władców absolutnych i dyktatorów, którzy podobnie jak egipscy faraonowie, są pomazańcami bogów, którzy stoją ponad wszystkim innym, sprawując władzę najwyższą – boską…

Długo można by tu jeszcze wymieniać inne, nieskończone temu podobne przykłady, ilustrujące to, w jaki sposób wykorzystywana jest religia, jej funkcja opium i narkotyczne działanie o dualistycznym charakterze – zarówno wykorzystywane przez warstwę ciemiężącą i wyzyskującą wobec warstwy uciskanej, jak i tę funkcję, którą pełni dla warstwy uciskanej i ciemiężonej, czyli tzw. „ludu” polskiego, w którym prawdziwa staje się łacińska maksyma twierdząca, że: „vox populi vox Dei[1]. Niestety z racji wymogów objętości treściowej dla tego rodzaju tekstów, ograniczę się tylko do przykładów omówionych tu uprzednio, kończąc na tym cały niniejszy wywód.

W finałowym zdaniu dodam jeszcze tylko, że ze względu na wszelkie negatywne i złe skutki działania narkotycznego religii, jako opium ludu, które uzmysławiają nam tu omawiane koncepcje i poglądy na ten temat, warto jednak w tym przypadku zachować abstynencję od takiego „narkotyku”, jak religia, a dzięki temu zyskać coś nieporównywalnie lepszego i cenniejszego, aniżeli to narkotyczne odurzenie religijnym opium – własny, racjonalny rozum, zdolny do samodzielnego myślenia, trzeźwe, realne i prawdziwe spojrzenie na rzeczywistość i świat, oraz zdrowy rozsądek, jaki nie pozwoli zwieść się żadnej narkotycznej iluzji ani pozorom… A choć to narkotyczne odurzenie religijnym opium tak bardzo mocno kusi iluzją szczęścia, komfortu psychicznego i sielankowej idylli, to warto pamiętać o tym, iż jest to tylko i wyłącznie iluzja i pozór, jaki stwarza narkotyk, maskując tym „urojonym szczęściem” tylko rzeczywistość, podczas gdy tak faktycznie w rzeczywistości realnie absolutnie nic nie zmienia ani żadnych pozytywnych zmian nie dokonuje, a tylko jeszcze pogarsza, skutkując jedynie negatywnymi zmianami w konsekwencji. Narkotyczne odurzenie religijnym opium odbiera człowiekowi trzeźwe i realne spojrzenie i ocenę rzeczywistości i faktycznego stanu rzeczy czy sytuacji, czyniąc go tym samym ślepym i głuchym, a co gorsze także bezmózgim, a więc absolutnie posłusznym i potulnym „niewolnikiem” swego władcy/-ów czy pana, który nim kieruje i sprawuje kontrolę pod swą władzą absolutną. Podług mojego skromnego mniemania, absolutnie nie warto dla tej chwili iluzorycznego szczęścia i przyjemności narkotycznego odurzenia religijnym opium, pozwolić zrobić z siebie bezmózgą i bezwolną marionetkę, posłuszną absolutnej władzy swego pana czy władców – nie warto dla narkotycznej iluzji zaprzedać nie tylko swej „duszy”, ale i całego siebie oraz swego najcenniejszego skarbu: swego sprawnego racjonalnego i myślącego rozumu, własnej woli i Wolności! Religijne „opium” to także narkotyk i tak samo jak inne narkotyki działa otumaniając i wprowadzając w stan odurzenia, narkotyczny „haj” i tylko podczas jego trwania daje iluzoryczne poczucie szczęścia czy przyjemności, a które znika zupełnie zaraz, gdy tylko się on skończy, a zamiast niego brutalnie zderza z okrutną rzeczywistością, do tego jeszcze brzemienną w zwykle zdecydowanie negatywne, złe i przykre konsekwencje, jakie niesie ze sobą zażywanie każdego narkotyku czy narkomania – identycznie w przypadku, gdy jest to religijne opium, czy heroina bądź prawdziwe opium. Trzeźwość umysłu i spojrzenia, jak też umiejętność do samodzielnego, racjonalnego, krytycznego i realnego myślenia oraz oceny, a poniekąd też własnej woli i Wolności, stanowi najwyższą wartość, która jest bezcenna, dlatego nie warto jej nigdy sprzedawać, nie tylko za cenę iluzorycznego szczęścia w chwili narkotycznego upojenia, ale w ogóle za żadną cenę, gdyż podług mnie nie istnieje nic równie cennego, co przedstawiało by sobą wartość wymiernie adekwatną ich wartości, za którą opłacało by się tychże „skarbów” wyrzec.

Ot, i tyle od mnie w tym względzie… 😉

1370409831_mw0lhd_600

 

FIN.

 

Anna Gabriella Lilith Gajda

Przypisy:

[1] łac.: „głos ludu (to głos Boga)”. Etym. – z Listu do Karola Wielkiego (r. 800) mnicha, teologa i filozofa anglos. Alkuina (ok. 735-804). [z:] Słownik Wyrazów Obcych i Zwrotów Obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego, wersja online: http://www.slownik-online.pl/index.php.