Polacy nic się nie stało!

Kolejna „stłuczka” rządowej limuzyny jest dowodem na to, że ta władza nie potrafi zadbać o własne bezpieczeństwo. To jest fakt i nie idzie go przekręcić na lewą stronę po pisowsku. Wygłaszane frazesy o trosce, z jaką władza podchodzi do bezpieczeństwa Polski, są dla myślącego obywatela obraźliwe.

PiS traktuje około 75% społeczeństwa jak kretynów, którzy nie potrafią doliczyć do dziesięciu.

Służby wywiadowcze obcych państw z zaciekawieniem przygląda się kaskadzie wodotrysków w głowie ministra MON. Antoni Macierewicz kłamie, w czym czynnie wspiera go reszta partyjnych kolegów. Coraz częściej z ust polityków opozycji, osób publicznych i zwykłych obywateli pada w kontekście działań ministra słowo – zdrada! Światowe media wyczuły temat i zainteresowały się heroicznymi wyczynami ministra, który z ministerstwa zrobił cyrk smoleński i źródło dezinformacji. Skuteczną metodą Macierewicza jest napiętnowanie wszystkich na około… za to, co sam robi.

Pomijając sympatie partyjne, trzeba w końcu zdać sobie sprawę, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że minister MON wciąga Polskę w konflikt. Konsekwencje poniesiemy wspólnie.

Czy warto to lekceważyć ze względu na orientację polityczną?

Bezpieczeństwo Polski

Najwyraźniej nasz kraj odstawia na bok europejską współpracę w dziedzinie obrony. Mimo członkostwa w UE i osiągnięcia już statusu, upoważniającego do wejścia do Eurokorpusu – zalążka przyszłej wspólnej armii Unii – stawia na zapewnienie sobie bezpieczeństwa wyłącznie siłami NATO.

Te jednak w ogromnym stopniu oparte są na Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, krajach nie tylko odległych (co ma istotne znaczenie logistyczne), ale też z Unią Europejską niezwiązanych niczym poza konkurencją, jak gospodarki UE i USA i rozpoczynające się dziś negocjacje ws. wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii.

Tomasz Skory

A tymczasem w alternatywnym świecie ministra słowa i czyny zmieniają znaczenia…

Centrum Operacyjne Ministra Obrony Narodowej

Nie jest prawdą, że Polska wycofuje się z Eurokorpusu(EC).

Decyzją Ministra Obrony Narodowej Polska jedynie zrezygnowała z ubiegania się o status państwa ramowego w dowództwie Eurokorpusu oraz stopniowo zredukuje w perspektywie 3-4 lat swój wkład.

Słownik PWN – „wycofywać się”

1. «cofając się, wyjść skądś, opuścić jakiś teren»
2. «odstąpić od czegoś, zmienić zdanie»
3. «zaprzestać jakiejś działalności, zrezygnować z uczestnictwa w czymś»

Zgodnie z oczekiwaniami termin zakończenia procesu określiliśmy na rok 2021, a sama redukcja będzie przeprowadzona etapami, tak, żeby w trakcie dyżuru sił VJTF, dla których Polska będzie państwem ramowym (przypadającym na 2020)

Podążając torem logiki ministra: Redukcja, rezygnacja nie jest wycofywaniem się z czynnego udziału w Korpusie, który w zamierzeniu ma być docelową armią Unii tylko… wycofywaniem się. I aby ludzie pogubili się w przekazie do końca, ministerstwo beztrosko oświadcza, że jak już nie będziemy uczestniczyć w działaniach korpusu, to dostaniemy dowództwo, z którego teraz się wycofujemy, a nawet nie wycofujemy.

Uwolnione zasoby wykorzystane zostaną dla wzmocnienia flanki wschodniej Sojuszu, jak również do dowodzenia operacyjnego Grupami Bojowymi UE, wliczając w to Grupę Bojową w 2019 r

Pismo godne ministerstwa dziwacznych kroków. Na samym początku zaprzeczyć po to, aby na końcu potwierdzić, że Polska wycofuje się z wcześniejszych deklaracji. Antyunijne gesty obecna władza pokazała już na samym początku, wyprowadzając flagi unijne w jednym z pierwszych przedstawień przed kamerami. Kaczyński ze swoją ferajną liczą, że ludzie mają krótką pamięć i nie potrafią kojarzyć ze sobą sprzecznych komunikatów.

1/ Stworzenie wspólnej armii przez Unię Europejską dałoby Brukseli status supermocarstwa porównywalnego z Waszyngtonem – powiedział podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy Jarosław Kaczyński, prezes PiS.

– Chcę, by Europa była supermocarstwem – powiedział polityk. – Jestem eurorealistą i popieram silną Europę, zwłaszcza w aspekcie polityczno-militarnym – dodał.

„Konserwatywny wyborca musi sobie uświadomić, że Polska ma wybór między byciem w Europie a byciem poza Europą, czyli pozostawaniem w sferze wpływów rosyjskich” 

Lider PiS Jarosław Kaczyński

To jak to jest? Kaczyński swoje, a Antoni swoje? Prezydent jak zwykle nie widzi problemu. Niestety problem jest, ponieważ pisowcom ubzdurało się, że wprowadzą gównianą zmianę w Unii. Od teraz Unia ma się wsłuchiwać w głos Kaczyńskiego. Problem w tym, że nikt nie chce ich słuchać, co jest odbierane przez kaczystów jako zdrada narodowa…

Naprawdę ktoś w to jeszcze wierzy?

Dualizm Pisowców zapiera dech w piersi.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.