Katolicka wersja Pesach z kłamstwem smoleńskim w tle.

Religia to świetny przepis na biznes i polityczne wpływy. Firma obraca towarem, którego nie widać, a pracownicy mogą pieprzyć ludziom, co im żywnie do głowy przyjdzie. Towar sprzedawany przez kaznodziejów jest ekskluzywny i na dodatek nie idzie go w żaden sposób przetestować. Gwarancja jest tak zagmatwana, że ludzie nie myślą, tylko wierzą w zbawczy charakter KK. Problem w tym, że żaden biskup ani papież nie są uczniami Jezusa tylko dogmatów i katechizmu, który dla nich jest wykładnią wiary. Jeżeli dogmat jest niezgodny z nauczaniem Jezusa i pierwszych apostołów, to tym gorzej dla nauczania.

Ksiądz to zawód, który polega na zaspokajaniu ludzkich lęków w dość irracjonalny sposób — dokładając wiernym więcej lęków i strasząc ich, czym popadnie.

Poniedziałkowa homilia abpa Marka Jędraszewskiego krakowskiego następcy Dziwisza to ważny głos w sprawie elementarnej prawdy, którą powinien kierować się nauczyciel samego Mesjasza. A prawdę kapłanowi i wiernym, którzy wyznają poglądy biskupa, ogłaszają święta Wielkanocne, które w całej okazałości obnażają obłudę Kościoła Katolickiego i jego sekciarskie pochodzenie.

Apostołowie Jezusa i pierwsi uczniowie nie obchodzili Wielkanocy, ponieważ nie było takiego święta, to tradycja wywodząca się ze starożytnych obrzędów płodności. Zając jajka to pozostałości rytuału płodności wierzy się, że pokolorowane jajka wielkanocne mają „magiczną moc”. Nabożeństwa o świcie mają związek ze starożytnym kultem słońca, nocą odprawiano obrzędy witania słońca i jego niezwykłej siły ponownego ożywiania wszystkiego, co rośnie.

W The American Book of Days (Amerykańska księga świąt) trafnie ujęto pochodzenie Wielkanocy:

„Nie ma cienia wątpliwości, że pierwotny Kościół przejął stare pogańskie rytuały i nadał im chrześcijańską treść”.

Chrześcijanie nigdy nie celebrowali zmartwychwstania, tylko upamiętniali śmierć Jezusa. Drobna różnica, a jednak jak ważna. Katolicyzm w Polsce to zestawienie jarmarku ludowego z narodowymi symbolami i historią wyklętą.

Rydzyk, Macierewicz, Kaczyński, święta trójca sekty 

Wtyka Rydzyka w Episkopacie abpa Marek Jędraszewski, w trakcie wykonywania obowiązków kapłańskich pod wpływem „Ducha Świętego” stanął po stronie sekty smoleńskiej. Przedstawiciel Jezusa na ziemi opowiedział się po stronie kłamstwa.

jesteśmy sobą w Chrystusie, który jest Prawdą.

Uniesiony na skrzydłach głoszenia Dobrej Nowiny o Gównianej Zmianie biskup stracił kontakt z ziemią i pokazał, jak się tworzy przepis na rozbiór społeczeństwa na prawilnych i dewiantów, którzy kwestionują uczciwość Rydzyka i obecnej władzy.

Klamrą spajającą te wydarzenia jest fakt, że od samego początku towarzyszy im kłamstwo. Według pomówień żydowskich Jezus nigdy nie zmartwychwstał, lecz jego ciało zostało wykradzione przez uczniów. Sowiecka propaganda utrzymywała, że to Niemcy zamordowali polskich oficerów w Katyniu. A rodzime media głównego nurtu już kilkanaście minut po katastrofie insynuowały różne wydarzenia, które później okazały się nieprawdą. Także o tym powiedział abp Marek Jędraszewski w swej homilii:

„Dziś wiemy z całą pewnością: nie było czterokrotnego podchodzenia rządowego samolotu do lądowania, generał Andrzej Błasik nie był pijany ani też nie było jego kłótni z kapitanem Arkadiuszem Protasiukiem, nie było również ‘wspaniałej współpracy polskich i rosyjskich lekarzy przy badaniu najmniejszych szczątków ciał ofiar katastrofy’ ani też przekopywania całej powierzchni miejsca smoleńskiej katastrofy ‘na metr w głąb’. Za to były przypadki profanowania tych szczątków.”

Słowa metropolity są prawdą. Bolesną, bo przypominają, jak tragedia narodowa została wykorzystana przez niektóre ośrodki do szerzenia dalszych podziałów. Jest to ta sama prawda, nad którą ubolewał prymas w „Potopie”.

w.polityce

Podobnie jak w przypadku zamachu w Smoleńsku prawda nie ma znaczenia, liczą się jarmarczne odpusty i szeleszczące szaty kapłanów.