Wszystkie KOD-u wzloty i upadki

Długo zbierałem się do wpisu o Komitecie Obrony Demokracji, aż natrafiłem na Facebooku na wypowiedź Jacka Parola, ostrego krytyka poczynań guru Kodu Mateusza, bohatera, który aurą tajemniczego wyluzowanego hipisa, wpisuje się w obraz sfrustrowanego pokolenia peweksów i kartek żywnościowych. Zdolni, wyedukowani, wychowani na konserwie turystycznej i słonym maśle w kostkach, ale czasem im po prostu palma odbija. Ich infantylne fotki trafiają na okładki gazet, piszą odezwy niczym nadziewany na pal Czapajew w Pcimiu Małym, są jak bracia Konrada Wallenroda. Cóż każdy ma prawo działać tak, jak mu pozwala sumienie. Nie mi to oceniać, ale zawsze mogę napisać, co myślę.

Zgadzam się z tym postem. Dzisiaj każdy może zostać nawet chińskim Mandarynem.

Panowie w obecnej sytuacji, gdy PiS sprowadza suwerena do podmiotu, który ma milczeć i się nie wychylać, powinni podjąć zdecydowane działania. Bez rozgłosu i latania po mediach temat załatwić, a dopiero wtedy wypinać piersi do orderów. Obserwuję posty Jacka i czytam jego teksty, które wrzuca do sieci. Z jednymi się zgadzam, z drugimi nie. Myślę, że te różnice czynią nas ludźmi wspólnoty, którzy łapią, czym jest kompromis i wspólny interes — zgodnie z potrzebami ewolucji społecznej.

Jednak mam wątpliwości.

Nasunęło mi się pytanie: Skoro wyraziłeś taki apel (z tego, co czytam, wynika, że racjonalnie oceniasz KOD), to przywołani do tablicy członkowie stowarzyszenia mają możliwość podziękować za współpracę panu Kijowskiemu, który to przez lekkomyślność i umiłowanie do chaosu zgubił nie tylko róg, ale i sznur. Dlaczego Panowie z zarządu nie zrobili porządku na swoim podwrórku, skoro mieli świadomość matactw i możliwość wyeliminowali jądra problemu? Mogli uczciwie temat rozliczyć, a nie dokarmiać kaczystów dając im powody do słusznej krytyki i nie ma to nic wspólnego ze spiskowymi teoriami Kijowskiego, który kręci jak może, żeby odwrócić kota ogonem. Czy trzeba odezw, aby wykonać oczywisty ruch – usunąć wątpliwą postać. Jednym będzie głupio, że dali się nabrać, a inni tworzą zalążki sekty, w której Guru wydaje autobiografię, a wyznawcy skaczą pajacyki.

Czy prawdziwe jest twierdzenie, że rozum wszystko zwycięży?

„Dając głupiemu tysiąc rozumów, on i tak będzie wolał swój własny” brzmi arabskie przysłowie, a przysłowia tego typu niosą za sobą uniwersalne doświadczenie, jest to przekaz z zupełnie, innej odmiennej kultury i okazuje się, że Oni mają podobnie jak Gorszy Sort, który próbuje dyskutować z wariatami hasłami na dyktach. Zamiast zrobić wzorem górników grilla z opon pod kancelarią Pani Premier, KOD maszerował w sentymentalnych i przyjemnych pochodach Pierwszomajowych. Zamiast jednoczyć KOD, każdy cwaniak ciągnie w swoją stronę, nie ma odważnego, który by przeciął wrzody i wywalił kawę na ławę. Tu nie trzeba skomplikowanych audytów, wystarczy, że jeden wisi w sieci i mchem zarasta. To wcale nie jest takie skomplikowane albo kasa jest, albo kasy nie ma, są protokoły ze zbiórek czy poszło na buzię. Kijowski jest przynajmniej współwinny za kodowskie afery i podział maszerujący przeciwko obecnej władzy z różnych stron w sposób chaotyczny i bez jasnego celu. Szkoda tylko tych, którzy się dają wciągać w te polskie piekiełko. Wypisz wymaluj pisowski schemat, podzielić, napluć na myślących inaczej i utwardzić swoje kółko szydełkowania, które doskonali dzierganie chaotycznych wzorków

Normalnie chaos zostaje w głowie i dzięki temu można go poukładać na półki. Tworzą się nowe proporcje, inna perspektywa, po prostu ewoluujemy. Zabieramy bagaż życiowy, oceniamy swoje priorytety i przez ich pryzmat realizujemy stawiane sobie cele. To są oczywistości.

Na początku wspierałem KOD, byłem na manifestacji w Gdańsku, pisałem teksty, komentowałem posty na grupie głównej Kodu, tępiłem trolli w sieci. Byłem jednym z tych, którzy nie chodzili wcześniej na żadne wariacje marszy pierwszomajowych.

Wystarczy, że pamiętam z podstawówki, jak ganialiśmy z flagami po głównej ulicy, uniesieni świątecznym nastrojem, marszu — festynu. Z jednej strony czuć, że to obciach, a z drugiej… kij tam przynajmniej nażrę się waty cukrowej i napiję z saturatora. Piękne czasy i to dokładnie jest moje pokolenie, które pamięta 1 maja i przebijającą się prawdę o socjalizmie. Obecnie dramat jest systematycznie rozdrapywany. Pisowcy pierdzielą farmazony, które rozgryzie każdy, kto używa szarych komórek. Politycy PiS-u to wiedza więc jeżdżą na emocjach, mają prawdę w dupie i jak na razie możemy im skoczyć na pukiel. Nie w ich interesie jest, aby szybko zakończyć trwający pokaz ignorancji rządzących. Jedni się boją trybunału, drudzy odzyskują punkty sondażowe. Opcja PiS kontra PO to dalszy ciąg spektaklu. Tylko zdecydowane działanie ludzi mających takie możliwości polityczne może usunąć szkodników ze sceny.

C9s6JE_XoAAfU-e

Szkoda czasu na wspominki, olać temat i szukać konkretnych, wyrazistych medialnie osób, które są w stanie wycisnąć z KOD-u co się da czyszcząc przy okazji logo.

Całe szczęście, że PiS skutecznie zraża swoich wyborców, którzy po prostu otwierają oczy.

o

Nie ma się co szlachtować na oczach publiczności, to nie wiejskie wesele, to polityka, której jakość odbiera pokrzykiwanie i wymachiwanie łapskami. Czas na nowoczesny Prekaria klasę średnią, wykształconą, która będzie używac swoich umiejętności do kontrolowania władzy, tak by władza znała swoje miejsce.

Kaczyński ma rację w jednym – wystarczy dbać o swoich. Ich łączą złe emocje, obecnie główne danie w menu serwowanego przez „Szybki i Wściekły Rząd” podlane jest jakimś śmierdzącym religijnym sosem, który capi na odległość.

6715153-szybcy-i-wsciekli-7-900-566

Za upadek PiS-u będą odpowiedzialne wypadki komunikacyjne, polityka na poziomie sołtysa i plebana, niski poziom inteligencji emocjonalnej oraz brak możliwości weryfikacji docierających danych.

I jest to stan niebezpieczny.

PiS nie ma odwrotu, wiedzą dokładnie, że tym razem zostaną rozliczeni. Dlatego teraz zaczyna się na noże i na całe szczęście sami popełniają seppuku ku uciesze i zadowoleniu „chuderlawych wegetarian i żylastych cyklistów”. Wystarczy im nie przeszkadzać, tylko obszernie komentować, racjonalnie reagować — adekwatnie do sytuacji, w której to politycy chcą stłamsić społeczeństwo. Nie czas na gierki należy rozgonić miesięcznicę, traktując ją jak każde spotkanie szkodliwej społecznie sekty, która w celu osiągnięcia korzyści posługuje się kłamstwem smoleńskim, która nawet w polityce rządzi się swoimi nadrzędnymi boskimi prawami.

Problem w tym, że nie ma komu zatrzymać indoktrynację młodego pokolenia przez nawiedzonych katechetów, którzy usilnie będą kształcić słuchaczy Radia Maryja i wyznawców PiS-u. Tu jest pole do działania, trzeba zatrzymać tamę jarmarcznej religijności pełnej fobii i wyimaginowanych krzywd.

Czy jesteś za tym, aby rozwiązać konkordat?

„Po roku 1998 zabrakło znaczącej siły politycznej, która zdecydowałaby się na zaskarżenie umowy z Watykanem do Trybunału Konstytucyjnego.” Obrońcy konkordatu powołują się na zasadę „domniemania konstytucyjnego”. W świetle uporczywego łamania umowy argument jest naciągany i przypomina grę w bierki rozgotowanym makaronem. A tak swoją drogą, to ciekawe czemu inne związki wyznaniowe pozwalają na dyskryminację swoich wyznawców?

Czasami mam wrażenie, że słuszne wkurwienie przysłania racjonalny przekaz. Moim zdaniem opierając się na emocjach w polityce, wpada się w ich pułapkę… Ooo zobaczcie, jak resortowe dzieci skaczą sobie do oczu. I to o co? O pieniądze! Zupełnie jak w PO.

Sprawa Mateusza powinna być załatwiona ze skutkiem natychmiastowym, po ujawnieniu lewych faktów i pokrętnego brylowania w mediach świeżego pisarza. Jedno jest pewne po raz kolejny kaczyści pokazują, że mają w dupie konwenanse, liczy się zlikwidowanie przeciwnika i skorzystanie przy tym medialnie.

Myślę, że w pewnym momencie trzeba uznać bezsilność i pochylić czoła wobec decyzji innych ludzi, na które nie ma się i tak żadnego wpływu. Każde działanie, jakie prezentuje MK prędzej czy później skończy się zamkniętą, wspólnotą tęskniących za latami 70. Zgodnie z proporcjami społecznymi dokonał się w Kodzie rozłam na dwie frakcje. Jedna murem za Mateuszem, a druga kiwa głową i miętoli pod nosem przekleństwa.

Może czas na powtórkę okrągłego stołu?

Czyste sprawdzenie jakie mamy karty i ile jest zdecydowanych szabel.

PS.

Pozdrawiam siostra.