Wali się konstrukcja z pisowskich kłamstw

Tym razem „dobrą zmianę” w wykonaniu Pisowskich polityków skrytykowało ONZ, a właściwie to wbiło dobrą zmianę w beton. Dostało się pisowskiemu rządowi z góry do dołu, poczynając od ochrony niezależności sądownictwa, walki z dyskryminacją, rasizmem, nietolerancją, przejawami nierówności kobiet, gwarantowaniem równych praw dla mniejszości seksualnych, niezależność mediów publicznych, wprowadzenia związków partnerskich i kończąc na natychmiastowym przywróceniu ładu prawnego z T.K.

Ciekawe czemu KOD pod patronatem pana Kijowskiego nie okupuje Trybunału maszerując z pikietami przecież budynki zajął wróg należy go otoczyć, ponoć po to powstał KOD panie Mateuszu.

Uwagi miał nawet Watykan nic dziwnego we Francji populiści pogonieni, Macierewicz zmiecie Kaczyńskiego ze sceny pikującym Tupolewem i  jak tu żyć ojcze dyrektorze?

Papież Franciszek ma problem z polskim Episkopatem, który zadał się z Rydzykiem i ruchami charyzmatycznymi. Coraz głośniej papież napomina rodzimych oszołomów w sukienkach, żeby się zastanowili nad tym, co czynią i przestali to czynić, mają pomodlić się, okazać skruchę i siać ziarno miłości bliźniego. A co tam, niech se Papież Franciszek pogada tyle jego…

Panująca kasta duchownych w Polsce ma większy problem. Podpalili stodołę, od której zajął się cały kraj. Trzeba teraz stodołę ugasić. Tym bardziej że na Pisie czapka gore, robi się krucho z kasą, więc należy uciekać z tonącego okrętu. Najpierw biskupi zajmują stanowisko krytyczne, wobec tego, co wyprawia Rydzyk z Kaczyńskim. Następnie cytując wersety, stwierdzą, że teraz błogosławieństwo biskupów oświetli PO.

Obłuda biskupów polega na tym, że to dzięki ich poparciu PiS doszedł do władzy. O tym warto pamiętać, bo za parę lat dowiemy się, że to dzięki KK. Spółka Rydzyk end PiS została powstrzymana siłą modlitwy i różańca.

Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy obywatele mogą liczyć na to, że nad bezpieczeństwem kraju czuwają jakieś agencje wywiadowcze? Czy takie agencje jeszcze w Polsce w ogóle funkcjonują?

Z docierających informacji wynika, że Minister MON Antoni Macierewicz wraz z ekspertem od wybuchów wszelkich Barczyńskim dopuścili się zdrady państwowej. W biurach MON padły wszystkie kserokopiarki od kopiowania dokumentów, które nie miały być prawa kopiowane, a próby wyjaśnienia afery przez posłów opozycji spotkały się z zastraszeniem. Gdy minister został złapany na kłamstwie, bezsensownie zadeklarował, że gdy PO złoży doniesienie o przestępstwie, to MON też złoży swój wniosek do prokuratury o ściganie posłów, którzy podzielili się swoimi podejrzeniami z prokuratorem, tym, że w ministerstwie MON MOGŁO ZOSTAĆ, popełnione  przestępstwo, za które grozi Trybunał Stanu.

W skrócie myślowym, jakim posługują się ostatnio pisowscy politycy, chodzi o to, że w obliczu dobrej zmiany każdy na kogo złożono doniesienie do prokuratury, może donieść prokuratorowi na donoszącego, że ten spełniając swój obywatelski obowiązek… popełnia przestępstwo. Takie abstrakcyjne figury myślowe to tylko w Pisie.

Żyjemy w czasach, w których prawda może być relatywna, jest prawda PiS-u i prawda PO i każda z nich jest Gówno warta, do momentu, w którym będzie wiadomo, kto ma rację, a kto się myli. Podobnie sprawa ma się z teoriami zamachowymi Macierewicza, tu też musi być jasna odpowiedź na pytanie; Kto i dlaczego kłamał w sprawie katastrofy w Smoleńsku?

Trudno uwierzyć w to, że nie budzą podejrzeń działania ministra w sprawie zerwania rozmów z Francją, zakupie bez przetargu rządowych Boeingów. Średnio zaawansowany miłośnik thrillerów z łatwością może dopisać scenariusz. Na przykład, że w rządzie działają szpiedzy obcych wywiadów, mają obyczajowe i finansowe haki na polityków, którymi sterują tak, jak chcą. Główny szpion Antonio23 dostał do łap tajną wiedzę i użył jej, niszcząc wywiad wojskowy i system obronny kraju. Dane poufne o politykach, zachował na lepsze czasy. Szpion wtopił się w sektę religijną, w której zaczyna odgrywać rolę mesjasza, który niestrudzenie dążącego do doskonałości w pokazaniu gówno-prawd. W tym samym czasie inny szpion rozwala system prawny, a jeszcze inny chce udusić społeczeństwo.

Dzisiaj Suweren chce odpowiedzi, a nie frazesów i pustych zapowiedzi. Świat staje się miejscem globalnej rewolucji, upadają autorytety, odradzają się rasy panów, „Saraceni” u bram. Na całym świecie grają larum, a Polacy się kłócą, obrażają i  toczą od lat światopoglądową wojnę domową, w której z góry wiadomo, że nikt nie wygra, ale za to trup ścielić się będzie gęsto. Jedni z drugimi gadać nie chcą, bo założyli z góry, że druga strona to sami kretyni. Żeby było bardziej surrealistycznie, strona w największej rozsypce potocznie zwana lewacką tak pięknie opowiada, czego to w naszym kraju najbardziej brakuje. Mówi o edukacji, pracy u podstaw i że brakuje w narodzie prawdziwego dialogu. Czyli mówią, a nie czynią, skoro sami się ze sobą nie potrafią dogadać.

Tymczasem Schetyna zakrztusił się wzrostem popularności i bredzi o światopoglądowych kwestiach, które są stałym punktem kampanii wyborczych, a tego Polacy mają dosyć. Rozmowa o światopoglądzie to rozmowa o emocjach. Suweren od lat karmiony jest papką polityczną, aborcją, związkami partnerskimi, smoleńskimi bredniami o zamachu. Suweren stał się zakładnikiem polityków, a problem tkwi w Konkordacie, z którego korzyści czerpie nie tylko Episkopat. Fakty są takie, że to biskupi przyczynili się do kolejnego rozbioru Polski tylko tym razem na sorty. Episkopat, Rydzyk oszukują ludzi, czerpią korzyści i nie boją się konsekwencji.

Tu jest problem, wystarczy zaskarżyć konkordat i go zerwać, a wtedy rozmowa o związkach partnerskich, aborcji, in vitro, antykoncepcji będzie miała sens.

Tymczasem prezes może sobie dzisiaj pokrzyczeć z drabinki nowym stylem — cyklicznym.