Sekta zgłosiła się po odbiór obietnic wyborczych.

Kaczyńskiego świat wali się jak domek z kart. Padło przy stole hasło: sprawdzam, karty na stół i mankiety do góry. Teraz „sprawdzają” charyzmatycy nawiedzeni misją służenia królowi Polski Jezusowi, którego elekcję na tron poparł ciemno nam panujący Rząd cudaków i nieuków. Poważnym błędem było obiecywanie gruszek na wierzbie Rydzykowi i charyzmatykom.

Kaczyński dostanie z liścia własnymi matactwami, bo z uczuciami religijnymi, to się panie pośle Kaczyński nie zaczyna. Milczący i modlący się Pałac Prezydencki, to jedna wielka grupa charyzmatyczna, która wierzy w objawienia w Medjugorie, Fatimie. Mają bzika na punkcie masonów, Żydów i tropienia w dziecięcych zabawkach Szatana.

„Gówniana zmiana” reaguje coraz bardziej chaotycznie i agresywnie. Głosi kłamstwa, które ubrane w sutanny opiera o krzyż. Absurdalne żądania obwieszania ścian parlamentu świętymi obrazami to błąd krytyczny. Zabobon niczym bluszcz zaczyna oplatać system, w którym dochodzi do niebezpiecznych spięć. To ewenement jedyny w swoim rodzaju – w dwudziestym pierwszym wieku, w centrum Europy sekta religijna, próbuje obalić świecki charakter państwa i wprowadzić teokrację.

Paranoja.

Popierający PiS wyborcy są tak zmanipulowani, że nie widzą faktów. W ich oczach każde potknięcie się władzy o własne nogi to wina Tuska, który podstawia im cały czas haki. Z nawiedzonymi ludźmi komunikacja nie jest możliwa, oni mają misję, a reszta to kwiczące świnie oderwane od koryta.