Tracimy człowieczeństwo w walce politycznej

Miało nie być politycznie. Ale się nie da. Krzywda zwierząt a polityczne ambicje. Jak myślicie – kto jest górą?

17 maja 2017 r. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Prezydenta m.st. Warszawy na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który już w ub. roku stwierdził nieważność zarządzenia zakazującego najmu stołecznych gruntów na rzecz pokazów cyrkowych z udziałem zwierząt, podpisanego przez Hannę Gronkiewicz – Waltz. Tym samym Warszawa musi zaprzestać represji względem cyrków tradycyjnych.

źródło

Dopiec opozycji nawet kosztem zwierząt?

Sądy Administracyjne przyznały, że zarządzenia Prezydentów, zakazujące wynajmu gruntów pod widowiska z udziałem zwierząt, są bezprawne, ponieważ dyskryminują określone podmioty gospodarcze.

A gdzie prawa zwierząt? Gdzie Ustawa o ochronie zwierząt?

Gdzie zapis:

Art. 1. 1. Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.

Gdzie szacunek do zwierząt w cyrku? W tresurze, w rażeniu prądem, w biciu i przetrzymywaniu w koszmarnych warunkach? Ku uciesze ludzi, ku zarobkom.

Ach nie – przecież jest furtka, w tejże ustawie:

Art. 1. 2. W sprawach nieuregulowanych w ustawie do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy.

Aby dopiec niepokornym POwskim władzom, za wszelką cenę, nawet za cenę krzywdy zwierząt, cieszymy się wraz z portalem wpolityce.pl, że Prezydent Warszawy musi „zaprzestać represji względem cyrków tradycyjnych”.

Tradycyjnych – czyli jedynych słusznych. Tradycyjnych – jak religia, jak posłuszeństwo żony, jak poddaństwo zwierząt.

I to przy oklaskach PiS – tych samych ludzi, którzy co miesiąc jeżdżą na Wawel, którzy czczą pamięć Lecha Kaczyńskiego.

Lecha – Prezydenta Warszawy, który tak dużo zrobił dla zwierząt. Który został Kociarzem roku 2007. Który pomagał zwierzętom i szanował ich prawo do życia.

Wyrok niestety daje furtkę, daje przyzwolenie dla krzywdzenia zwierząt dla rozrywki ludzi. Ot taki nowoczesny humanitaryzm. Tradycyjny katolicki humanitaryzm.

Swoboda gospodarcza ważniejsza, niż cierpienie zwierząt. Czy aby na pewno warto iść tą drogą?

 Ze względu na dzieci nie wolno pokazywać w cyrku zwierząt. Żadnych. Bo uczymy je, że zwierzęta to zabawki i kosztem  ich cierpienia ludzie mogą się bawić. Nie mogą!

prof. SWPS, dr hab. Teresa Gardocka

clown-1332782_640