O tym jak Kościół nie miesza się do polityki

Episkopat milczy jak zaklęty. Biskupi zrozumieli, że zostali postawieni przed ścianą. Polityczni wybrańcy kapłanów okazali się przestępcami. Łamią konstytucję, regulaminy, oszukują, kradną, stworzyli niebezpieczną sektę smoleńską, w ich szeregach są komuniści, ludzie podejrzani o szpiegostwo na rzecz obcego państwa. A cały proceder odbywa się pod patronatem krzyża i Matki Boskiej katolickiej.

Episkopat oficjalnie stoi na stanowisku, że nie miesza się do polityki, więc nie będzie recenzował partii rządzącej. To nie jest zgodne prawdą, biskupi siedzą po uszy w polityce, a rozmodlony rząd to kura znosząca złote jaja.

Ks. Bartołd: demokracja to za mało, trzeba prawdy i miłości

Dzisiaj w naszej ojczyźnie niektórzy pytają – po co ci wiara chrześcijańska, czy musisz żyć według dekalogu? Po co ci miłość i prawda, czy nie wystarczy ci demokracja i tolerancja?

 Ks. Bogdan Bartołd podczas mszy św., która tradycyjnie rozpoczęła główne obchody kolejnej miesięcznicy smoleńskiej.

Ksiądz jest urzędnikiem Watykanu, pracownikiem episkopatu. Głosząc kazanie w miejscu, które zostało zbudowane na kłamstwie, legitymizuje cyniczną grę polityczną, która przeradza się w mściwy totalitaryzm. Ksiądz Bogdan nie tylko w tej kwestii się myli. Kapłan usilnie chce przekonać pytaniami, że dekalog jest najważniejszy, że bez niego demokracja nie ma sensu. Cały szkopuł w tym, że demokracja, tolerancja to pojęcia nieznane Kościołowi Katolickiemu. Po co ci miłość i prawda, czy nie wystarczy ci demokracja i tolerancja? Pyta kapłan, otóż jedno nie wyklucza drugiego, tylko się uzupełnia. Demokracja oparta na prawdzie i szacunku do obywatela to klucz do szczęścia. Katolicyzm nie jest gwarantem stabilności społecznej, jest zagrożeniem. Ksiądz wypowiada prawdy oczywiste spisane przez Platona i Sokratesa, na których bazie powstały nauki Jezusa.

Biskup Sławoj Leszek Głódź, który nie mieszając się do polityki, udzielił wywiadu, w którym recenzuje wydarzania polityczne:

KAI: Prezydent Duda uznał za konieczne zawetowanie dwóch ustaw: o KRS i Sądzie Najwyższym. Podziękowanie wyraził mu za to Przewodniczący Episkopatu, abp Stanisław Gądecki. W ten sposób linia Prezydenta uzyskała wyraźne poparcie Kościoła. Dlaczego ustawy te były nie do przyjęcia, także z punktu widzenia Kościoła?

Abp Sławoj Leszek Głódź: Przed tygodniem rozmawiałem telefonicznie z panem Prezydentem i podobnie jak abp Gądecki wyraziłem mu swoją aprobatę i uznanie za tę decyzję. Wiem, że decyzja ta nie była łatwa, z wielu znanych powodów. Ale ktoś musiał stanąć ponad podziałami. I za to jesteśmy wdzięczni.

To takie znamienne dla purpuratów mówić jedno robić drugie. Głowa państwa ustala z biskupami wyznania katolickiego, co ma podpisać, a czego nie podpisywać.

Prezydent nie może też podpisywać tekstu ustawy, którego mu wcześniej nie przedstawiono do konsultacji. Było to zlekceważenie urzędu Prezydenta. Po drugie, wokół tych ustaw narosło tak duże napięcie społeczne, że trzeba było „spuścić powietrze” i sytuację unormować. I tak się stało.

Biskup stawia Kościół w pozycji mediatora, który spuszcza ciśnienie w społeczeństwie… Bezczelność kleru nie zna granic, są jak psychopatyczni strażacy, którzy podpalają nocą stodołę, żeby rano w świetle fleszy bohatersko gasić pożar.

A po trzecie, nie zapominajmy, że pan Prezydent zawetował dwie ustawy a jedną podpisał: o sądach powszechnych. A jest ona jeszcze ważniejszą od zawetowanych ustaw o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa. A to dlatego, że dotyczy ona sądownictwa powszechnego i 10 tysięcy sędziów. Jest to sprawa zasadnicza dla zreformowania pracy sądów. Ustawa ta, skoro została już podpisana przez Prezydenta, po upływie okresu „vacatio legis”, niebawem wejdzie w życie.

To rozwiewa wszelkie wątpliwości – biskupi popierają działania Ziobry. Ustawa jest ważniejsza mimo, że podobnie jak dwie zawetowane nie jest zgodna z Konstytucją. Ksiądz katolicki legitymizuje łamanie prawa.

A biorąc pod uwagę, że Sąd Najwyższy działał dotąd dość ospale, to nie ma większego znaczenia, czy ustawa o nim będzie przyjęta teraz, czy za pół roku.

Nie ma znaczenia kiedy, bo zdaniem biskupów co się odwlecze to nie uciecze.

 Andrzej Duda nie jest malowanym prezydentem. Ale jednocześnie prezydent u nas jest w trudnej roli, bowiem Konstytucja nie plasuje go wysoko, tak jak jest to np. w Stanach Zjednoczonych czy w wielu innych krajach. 

Kaczyński z Rydzykiem już nie są partnerami dla biskupów. Został im prezydent, gorliwy katolik , miłośnik charyzmatów i cudów wszelkich.

– W jakim kierunku powinny iść ustawy dotyczące reformy sytemu sprawiedliwości? Znamy stanowisko katolickiej nauki społecznej oraz liczne wypowiedzi Jana Pawła II, mówiące o konieczności istnienia jasnego trójpodziału władz, ich wzajemnej autonomii, tak aby jedna władza nie dominowała nad drugą.

Biskup sam sobie zaprzecza, skoro uważa, że projekt Ziobry jest dobry, tylko wymaga dodatkowych ustaleń, to zaprzecza walorom trójpodziałowi władzy.

– Wszyscy jesteśmy przekonani o konieczności reformy systemu sprawiedliwości, ale jak teraz – po wecie prezydenckim – winna ona zostać dokonana?

I w ten o to sposób biskup Kościoła Katolickiego nie miesza się do polityki…

lpo

10408481_1028305037186966_5423901248615188990_n

– A jak można zdefiniować rolę Kościoła w sytuacji takich kryzysów, jakie przeżywamy obecnie?

– …Rola Kościoła się zmieniła. Kościół więc nie musi ich wyręczać, np. wkraczać w pewne dziedziny, tak jak to było w latach 70-tych czy 80-tych. Mamy też Konkordat, który mówi o potrzebie „wzajemnej autonomii” państwa i Kościoła, znamy swoje miejsce w szyku…. Dlatego dobry polityk nie powinien lekceważyć roli Kościoła, a takie tendencje widzimy z różnych stron. 

Dobrym politykiem będzie ten, który zerwie układy z Kościołem i napisze od nowa relacje tak, żeby pan Głodź razem ze swoimi kolegami z firmy faktycznie znali swoje miejsce.