Różańce poszły w ruch

Tam, gdzie motorem machiny politycznej są religijne przekonania, nie ma pola do kompromisu. Uczeń Jezusa musi być przekonanym, że jego wiara zbawia też innych — nawet wbrew ich woli. Politycy, biskupi, charyzmatycy itp., wypowiadają się w tonie wyższości moralnej i dyktują, jak mają żyć ludzie o zupełnie innym światopoglądzie.

Od momentu podpisania Konkordatu systematycznie zmierzamy w kierunku państwa teokratycznego.

Teokracja (gr. theokratía, od theós – bóg, krátos – władza) – doktryna polityczna, według której władzę w państwie sprawuje kapłan lub kapłani i w której duchowni decydują o sprawach cywilnych i religijnych.

Trwająca od lat batalia o aborcję, in vitro, środki antykoncepcyjne, naukę religii w szkole, związki partnerskie, konwencję antyprzemocową, gender, wolne niedziele, ma swoje źródło w wierze katolickiej. Pisowska władza na każdym kroku manifestuje swoją wiarę, czym zaspakaja potrzeby swojego elektoratu i wpycha nasz kraj w odmęty religijnych absurdów.

 

17235_religie

Pomijając już to, że jest to akcja polityczna, to pomysł otoczenia Polski religijnymi gadżetami, którym nadaje się magiczną moc, nie jest mądry. Natomiast argument jakoby różaniec zatrzymał islamizację Polski, jest idiotyczny. Polska nie ma problemu z islamem tylko z katolicyzmem, który przekształcił się w zlepek lęków przed tym, co obce i niezrozumiałe. Kościół modli się o pokój i miłość na świecie, hodując jednocześnie nazistowskie postawy, legitymizuje ksenofobów, mizoginów i ludzi o wątpliwej kondycji psychicznej.

Odkąd pamiętam papieże, biskupi, księża i miliony ludzi na świecie modli się, o którego pokój nie nie ma. Uczestnicy „Różańca do Granic” modlą się o pokój dla Polski i całego świata, a co wtedy gdy modlitwy nie odniosą skutku? Czy będzie to oznaczać, że Jezus z Marią chcą, aby w Polsce była wojna? Tak naprawdę to nie ma znaczenia, ponieważ ważny jest sam akt wyznania troski o losy świata. Dzięki temu milion modlących się ludzi będzie odczuwać satysfakcję, że zrobili coś dobrego i bezinteresownego w imię bóstwa, w które wierzą.

I chwała im za dobre chęci!

Problem nie polega nie na tym, że ktoś wierzy w obcą formę życia, bo ma do tego pełne prawo tylko na tym, że z powodu swojej wiary ma poczucie wyższej racji, którą chce narzucić innym.

– Populizm, który zdominował politykę, media, a nawet język dużych grup społecznych wyraża się m.in. afirmacją uproszczeń, półprawd, myślowego niewyrafinowania. Obserwujemy próby rozwiązywania problemów bez odniesienia się do nauki, a nieraz wręcz urągające myśleniu według naukowych standardów. Widać, że w dyskursie publicznym mamy do czynienia z jakąś inwazją postaw antynaukowych, które negują dorobek pokoleń uczonych i sens uporządkowanego myślenia, na którym nauka się opiera – mówił prof. Pałys.

1379961108_by_pyramid_500

PrzechwytywanieKłopot z religiami wszelkiej maści jest taki, że nie ma najmniejszego dowodu na istnienie bogów, a mimo to narracja jest taka, jakby ich istnienie było faktem. Dyskusja w kwestiach wiary między ateistami a wierzącymi to, jak odbijanie piłeczki, której nie widać. Wierzący nie widzi piłeczki, ale jest pewny, że właśnie pyknął nią asa serwisowego. Jeden zero dla niego.

Jakakolwiek gra nie ma sensu, jedyne co można zrobić to szukać kompromisu.

 

Please follow and like us:

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *