“Poznać po mowie, co kto ma w głowie.”

Oburzenie polityków i komentatorów, którzy są w opozycji do władzy na krytykę ludzi modlących się na granicach kraju świadczy o tym, że albo źle zdiagnozowali problem, albo liczą na wsparcie duchownych przy okazji kolejnych wyborów.

kol

Uczestnicy i organizatorzy “Różańca do granic” poddali się próbie wiary i mają moralny obowiązek pokazać Polakom, jakie są wymierne korzyści z ich modlitw. Czy ich Bóg wysłucha modlitw? Czy zaprowadzi pokój w Polsce i na Świecie? Czy pogodzi Prezydenta z Kaczyńskim, Macierewiczem, Ziobro i gorszym sortem ? Czy w wyniku różańca wszyscy wymienią znak pokoju? Czy posłanka Pawłowicz z posłem Suskim pójdą po rozum do głowy? Czy strajkujące kobiety przestaną strajkować i wrócą do garów?

To będzie wspaniałe świadectwo Dobrej Nowiny (w żargonie PiS “Dobrej Zmiany”)!

A co wtedy gdy bóg w sprawie pokoju nie kiwnie palcem? W sumie, dlaczego miałby to zrobić teraz, a nie wtedy gdy o pokój modli się cały Watykan na czele z Papieżem? Z biblijnych przekazów wynika, że wojny i przemoc na świecie są wpisane w plan zbawienia, więc w finałowej scenie narody muszą stanąć do walki ze sobą. Czy organizatorom tej akcji przyszło do głowy, że tego typu manifestacja dla muzułmańskich terrorystów jest wyzwaniem?

 … dżihad to “święta wojna” lub bardziej ściśle: oznacza on legalny, obowiązkowy, wspólny wysiłek mający na celu ekspansję terytoriów kontrolowanych przez muzułmanów kosztem terytorialnym niewiernych. Innymi słowy, celem dżihadu nie jest rozprzestrzenianie islamu jako religii, lecz zwiększenie suwerennej władzy muzułmańskiej (oczywiście, religia podąża za nią)

euroislam

Polacy chcą szatańskimi koralikami zatrzymać wiarę w Allacha! Spora część społeczeństwa nie zdaje sobie sprawę, że w Polsce nie jest problemem islam tylko katolicyzm o chrześcijańskim zabarwieniu.

Potem usłyszycie o wojnach i wieści wojenne. Baczcie, abyście się nie trwożyli, bo musi się to stać, ale to jeszcze nie koniec. Ew. Mat 24;6

Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową. Mt 10,34.

Wniosek — modlitwy o pokój na świecie są w “totalnej” opozycji do planu zbawienia. Tak jest od wieków, kapłani modlą się o świat wolny od wojen, za które są współodpowiedzialni. Na środowiskach katolickich nie robi to specjalnego wrażenia i robić nie będzie, bo liczą się religijne intencje i płomienne duchowe przemowy.

Potęga wiary we fruwające aniołki i dobrego ojca w niebie, który dba o dobro swoich dzieci na Ziemi przenosi góry. Ktoś, kto żyje nadzieją przedłużenia swojej świadomości, jest zdecydowany na to, aby w imię życia wiecznego, poświęcić życie doczesne.

Religie instytucjonalne zmonopolizowały wiarę, a moc nadziei w życie wieczne powoduje, że interesy kapłanów i polityków kwitną od stuleci. Każda firma, która chce osiągnąć sukces na rynku, szuka unikatowego produktu, który trafi w potrzeby i oczekiwania klientów. Religia zaspakaja fundamentalną dla każdego żyjącego gatunku potrzebę — żyć jak najdłużej w zdrowiu i szczęściu.

Kapłani doskonale wykorzystują zasadę: coś za coś, my wam obiecamy po śmierci gruszki na wierzbie, a wy tylko spełniajcie naszą wolę, a dostąpicie zbawienia. Problem w tym, że to, co w oczach katolika jest grzechem, w oczach wyznawcy innego boga może być błogosławieństwem, a w oczach ateisty czymś zupełnie naturalnym. Chociażby z tego powodu zachowania katolickich fundamentalistów, są irracjonalne, a głoszone poglądy są sprzeczne z zasadami wiary, na którą się powołują.

Wiara zarządzana jest lękiem i obietnicą życia w doskonałych warunkach… po śmierci. Obietnicy nie można zweryfikować, ponieważ ofert jest wiele. Logika i racjonalna ocena rzeczywistości fizycznej prowadzi do pytania: 

Dlaczego harem niewolnic ma być gorszy do fruwania z aniołkami w niebie?

Jahwe bóg niepokoju i wojny. 

Ktoś, kto żyje nadzieją przedłużenia swojej świadomości pod pewnymi warunkami, jest zdecydowany poświęcić życie doczesne i swój głos wyborczy na partię, która zapewni katolicko-teokratyczną Konstytucję.

Systemy religijne, aby przetrwać, muszą ewaluować, dostosowywać swoją ofertę do czasu teraźniejszego. Kościół Katolicki jest instytucją, którą osadzona jest w średniowiecznych mechanizmach feudalnych, których fundamentem jest wiara w katechizm i księdza.

Wyczerpała się formuła, którą rządzi się od wieków Watykan i dlatego tak popularne stają się ruchy charyzmatyczne. Watykan już nie ma czego szukać w Polsce, bo rodzimy katolicyzm stała się sektą. Chciałbym być dobrym prorokiem, który przepowie upadek instytucji KK. Jak to możliwe? To zupełnie naturalna kolej rzeczy. Prędzej czy później imperia upadają, a Bogowie umierają wraz z nimi.

Alternatywa dla katolików.

Wiara została zagospodarowana przez kapłanów katolickich, którzy nałożyli na wiernych swój zestaw norm i praw, jakimi w życiu ma kierować się człowiek, który chce dostąpić wiecznej nirwany. W tym celu należy wyznać winy okazać skruchę i modlić się szczerze w duchu ewangelii.

Jak do tej pory religijne występy pisowskiej władzy wyprodukowały: sektę smoleńską, podziały społeczne, cenzurę kultury, uporczywe łamanie Konstytucji przez gorliwego katolika Prezydenta i rozmodlony rząd, kroczącą izolację w Unii Europejskiej, wzrost cen detalicznych, dług publiczny i zakłamaną księgowość.

Chamów i prostaków nie brakuje nigdzie, ale w Polsce nagle zajęli miejsce na świeczniku i nadają ton. Wojciech Pszoniak

Pan Pszoniak w prosty sposób opisał rzeczywistość. Zamknięty umysł nie jest w stanie uporać się z docierającymi do niego danymi, które stoją w sprzeczności z wrodzonymi przekonaniami. Przez lata elektorat PiS-u słyszał i słyszy dalej że “totalna opozycja” zabiła Jarosławowi Kaczyńskiemu brata – ich Prezydenta, Unia to ramię szatana, a każdy kto krytykuje boską władzę Dobrej Zmiany jest wrogiem Narodu i kłamcą. Cechą charakterystyczną wyborców PiS jest umiejętność uwierzenia w każdą bzdurę, którą słyszy z ust swoich wybrańców 

Prawda nie ma znaczenia, liczy się zniszczenie wyimaginowanego wroga nie licząc się z kosztami nawet we własnym obozie partyjnym. 

Radzę prezydentowi, jako koledze z dawnych lat – któremu bardziej ja pomogłem niż on mnie – by miał doradców, którzy będą mieli natchnienie od Ducha Św, a nie od PR-owców kierowanych własnymi pobudkami – powiedział Zbigniew Ziobro.

a-kto-lubi