Świadek Jehowy z przypadku?

Po przerwie związanej ze zmianami w życiu osobistym powracam do pisania książki; “Świadek Jehowy z przypadku?” (tytuł może ulec zmianie)

sorrow-699606_1280

Od początku ludzkiej świadomości filozofowie, naukowcy, kapłani i zwykli ludzie usiłują uchwycić, opisać i zdefiniować odpowiedzi na pytania, na które wydawałoby się, że nie ma odpowiedzi. Jaki jest sens życia? Czy obce cywilizacje istnieją? Jak powstało życie? Czy po śmierci nasza świadomość istnieje, czy gaśnie wraz z biciem serca? Czy istnieje inny wymiar? Czy w tym innym wymiarze mieszka istota doskonała, która stworzyła ludzkość?

Wstęp:

W książce znajdziecie mieszankę osobistych refleksji,  szczyptę domowej filozofii, dużą dawkę humoru, zadumanie się nad sensem egzystencji, wiary w boga…

Mieszkając obok kościoła, często obserwowałem uroczystości religijne, miałem wrażenie, że ludzie chodzący w tych pochodach są w żałobie. Smutne miny, smutne pieśni i kościelny klimat, kojarzył mi się z zakładem pogrzebowym.

Między proboszczem, a osiedlem raz na jakiś czas wybuchał konflikt na tle dudniących dzwonów w niedzielę, w końcu jakiś partyjniak z osiedla doprowadził do tego, że dzwony zamilkły, przez co ksiądz proboszcz był wściekły. Kościół stoi na górze, która od strony osiedla kończy się skarpą. U jej stóp mieliśmy podwórkowe boisko i trzepak, przed którym zbierała się śmietanka podwórka. Gdy zbliżały się święta lub nastawał na osiedlu czas generalnych porządków w domach, to umawialiśmy się z kolegami na trzepanie dywanów.

Któregoś razu masowe nawalanie dywanów wypadło w czasie jakiegoś święta kościelnego. Wyglądało to dość komicznie. Na górze szedł orszak kościelny z megafonów, leciały chóry anielskie, a my na dole trzepaliśmy na zawody dywany. Po jakimś czasie zszedł do nas wysłany przez proboszcza kościelny.

– A wy nie wiecie, że dziś jest dzień święty i nie wolno trzepać dywanów? Zakłócacie kościelne uroczystości.
– My tam wcale nie musimy trzepać tych dywanów — odparł jeden z kolegów — a jak panu przeszkadza, to niech pan przeleci się po naszych rodzicach i im to powie, bo nam nie uwierzą.

….

Pokolenie z osiedla wojskowego żyło swoim życiem, na pograniczu komuny i rodzącej się demokracji. Nie przejmowaliśmy się polityką, religią, naszym mottem było luźne podejście do życia. Byliśmy dziećmi z kluczem na szyi, które nauczyły się, że nie wszystkie reguły ich dotyczą, a sprawy załatwia się pod stołem. Coś za coś. Takie pojęcia jak odpowiedzialność społeczna, czy obywatelska były nam zupełnie obce, a każdy autorytet był potencjalnym prześladowcą.

Po miesiącu spotkań przyszedł czas na pierwsze zebranie. Wcześniej odbyło się w domu teściów pokazowe przygotowanie do zebrania, na którym teść odczytywał artykuł z broszurki Strażnica, zadawał pytania, a odpowiedzi na nie podkreślane były w akapitach. Wyglądało to dość dziwnie, ale cóż co kraj to obyczaj pomyślałem.

….

Jesteśmy sumą doświadczeń i wynikających z nich przekonań ludzi z naszego kręgu kulturowego, którego tożsamość budowana jest od stuleci. Wartości, światopogląd są nabywane i adaptowane do własnych przemyśleń. Religie instytucjonalne urosły w siłę dzięki ludzkiemu lękowi przed przemijaniem. Z mitów i zabobonów od wieków cwaniacy w sutannach urządzają nam świat, w którym racjonalny umysł staje się realnym zagrożeniem.

Wzrasta popularność teorii spiskowych, powstają nowe hybrydowe sekty polityczno-religijne, rośnie na świecie zagrożenie wojną, wzrasta agresja, a to żyzny grunt dla wszelkich mesjaszy, proroków, cudotwórców. Nie ma znaczenia czy sekta ma charakter religijny, czy polityczny, mechanizmy są takie same. Guru sekty wzbudza wśród swoich wyznawców ukierunkowany gniew, którzy z czasem przemienia się w agresję do myślących i wierzących inaczej, poczucie winy, lęk przed karą, przed światem zewnętrznym i daje warunkową nadzieję, wystarczy uwierzyć i wspierać “nasze” dzieło.

Serdeczne podziękowania tym wszystkim, którzy wspierają wydanie książki. Mam cichą nadzieję, że wiosną postawię kropkę na końcu ostatniego zdania.